- Proszę wyjaśnić teologiczne znaczenie dogmatu wiary katolickiej o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.
Kandydatka na studia teologiczne KUL-u wyjaśnia dość pewnie:
- Maryja jest niepokalana, tzn. Bóg uwolnił Ją od grzechu pierworodnego jeszcze w łonie Jej matki.
- Proszę się zastanowić: Maryja była uwolniona czy ustrzeżona, względnie zachowana od grzechu pierworodnego? - naprowadzam.
- No, uwolniona, a może ustrzeżona. A czy to się różni?
Nie zawsze młody adept teologii (a cóż dopiero niższe szczeble teologicznego wtajemniczenia!) dostrzega różnicę między tymi ujęciami.
Bulla Piusa IX Niewypowiedziany Bóg (Ineffabilis Deus) z 1854 r., określająca naukę o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny jako prawdę wiary, posłużyła się następującym sformułowaniem:
Ku chwale Świętej i nierozdzielnej Trójcy... Oświadczamy, ogłaszamy i definiujemy, że według nauki objawionej... Najświętsza Maryja Panna, w pierwszej chwili swego poczęcia, dzięki szczególnej lasce i przywilejowi Boga wszechmogącego, ze względu na przyszłe zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została ustrzeżona od wszelkiej zmazy winy pierworodnej.
Polskiemu ustrzeżona odpowiada w łacińskim oryginale praeservata immunis, co można przetłumaczyć również jako zachowana wyjęta, zachowana od popadnięcia czy ustrzeżona od zaciągnięcia winy.
Jeśli mówimy, że "Maryja została uwolniona od wszelkiej zmazy pierworodnej winy", zakładamy, że była w grzechu pierworodnym, że w niego popadła, a dopiero później została z niego oczyszczona. Taka jednak nauka jest sprzeczna z wiarą sformułowaną przez Piusa IX w Ineffabilis Deus. Jeśli natomiast wyznajemy, że Matka Najświętsza [368]została ustrzeżona (zachowana), wypowiadamy przekonanie, że Bóg nie dopuścił, by kiedykolwiek dotknął Jej grzech.
Nietrudno dostrzec istotną różnicę między uwolnieniem kogoś z więzienia, a niezamknięciem go nigdy w więzieniu, między internowaniem, a pozostawieniem na wolności, między zdjęciem kajdan, a niedopuszczeniem, by kajdany nałożono, między wycięciem guza rakowego, a niedopuszczeniem do pojawienia się raka, między, obmyciem z brudu, a zachowaniem w ciągłej czystości, między odratowaniem tonącego, a ustrzeżeniem od śmiercionośnej fali.
Wiara w Niepokalane Poczęcie wyznaje, że niewypowiedziany w swoim miłosierdziu Bóg, przewidując dzieło odkupienia, ze względu na nie, ustrzegł Matkę Odkupiciela od zniewolenia grzechu pierworodnego, od jego więzów i śmiercionośnej siły.
- Przypomina mnie sobie ojciec profesor? - pyta znana mi sprzed lat młoda twarz.
- Hmmm, taaak, oczywiście - odpowiadam niepewnie, usiłując znaleźć w pamięci odpowiednie do tej twarzy nazwisko.
- To ja wyleciałam z egzaminu za "uwolniona". Nigdy już nie pomylę.
Ustrzeżona, tzn. doskonalej odkupiona
Historia długo spierała się o te dwa słowa: uwolniona - ustrzeżona. Aż do XIV wieku, do bł. Jana Dunsa Szkota († 1308) panowało niemal niepodzielnie "uwolniona". Teologowie nauczali, że w Matce Najświętszej, przynajmniej na krótko, musiał panować grzech pierworodny, inaczej bowiem nie potrzebowałaby odkupienia. Czyż bowiem - rozumowali - może potrzebować odkupienia człowiek zawsze i całkowicie wolny od grzechu? Przecież Pismo Św[ięte] wyraźnie uczy, że grzech Adama przeszedł na wszystkich ludzi, że w Adamie wszyscy zgrzeszyli i wszyscy potrzebują odkupienia. Czynienie jakiegokolwiek wyjątku trzeba więc traktować - wnioskowali - jako oczywisty błąd we wierze i zamach na doskonałość odkupieńczego dzieła Chrystusa.
Jednak słowo Pisma Św[iętego] świadczy również o zupełnie wyjątkowej bliskości Matki Najświętszej w stosunku do Jezusa, Odkupiciela, żywego Źródła uświęcenia, a równocześnie Jej Syna. Przyznanie Jej sytuacji wyjątkowej wydawało się więc słuszne, a nawet konieczne - w imię prawdy ewangelicznej. Mając to na uwadze, uczono w średniowieczu, że Matka Najświętsza poczęła się w grzechu pierworodnym, jak wszyscy ludzie, a więc potrzebowała odkupienia, jednak wcześniej niż reszta ludzi, jeszcze w łonie swojej matki, została uwolniona z dziedziczonego grzechu Adama. Właśnie uwolniona, a nie ustrzeżona.
- Jeśli odkupiona, to uwolniona rozumowano. W ten sposób - jak się wydawało - udało się szczęśliwie pogodzić dwie prawdy - o powszechności grzechu i odkupienia oraz o wyjątkowej świętości Matki Odkupiciela. Przyjęła się więc szeroko nauka o uświęceniu Maryi w łonie matki, a Niepokalane Poczęcie Maryi uważano za sprzeczne z wiarą w powszechność grzechu i odkupienia.
Jan Duns Szkot ani myślał kwestionować powszechności winy pierwszego Adama i uniwersalności dzieła naprawy dokonanej przez drugiego Adama - Chrystusa. Młody profesor franciszkański (zmarł w wieku 44 lat) zauważył jednak, że właśnie doskonałość dzieła Chrystusa domaga się, by Maryja była niepokalana.
- Jeśli Jezus Chrystus, Pośrednik zbawienia, ustrzegł swą Matkę od jakiejkolwiek winy - rozumował Szkot, znaczy to, że Ją odkupił; co więcej - odkupił Ją-w sposób doskonalszy niż innych ludzi, których uwalnia od winy już zaciągniętej. "Niepokalana" znaczy więc "w doskonalszy sposób odkupiona", czyli "wcześniej odkupiona".
- Czy odkupienie mogło odkupić - a nawet doskonalej odkupić, zanim się dokonało? Nie trzeba stawiać takiego pytania, skoro czcimy świętych proroków Starego Testamentu, skoro jako świętych wspominamy Adama i Ewę, skoro Abrahama i Hioba przywołujemy na pamięć jako wzory naszej wiary. Przebite ręce Zbawiciela wyciągają się zbaw[369]czo do wszechczasów: tych po narodzeniu i tych sprzed narodzenia Słowa, które stało się ciałem.
Wyjaśnienie Szkota powoli, lecz zdecydowanie zwyciężało. Nietrudno przecież uchwycić zasadniczą różnicę między "ustrzec" i "uwolnić" - w odniesieniu do Maryi.
Tego Kwiatu nigdy nie zeszpecił robak. Tego Owocu nigdy nie skaziła choroba. Tego Światła nigdy nie przyćmił żaden cień. Tego Źródła nigdy nie zmącił brud. Tego Obrazu nigdy nie zranił kornik. Ten Księżyc nigdy nie uległ zaćmieniu.
Ten Kwiat nie potrzebował dłoni, która by go uwolniła. Ten Owoc nie potrzebował ręki, która by mu podała lekarstwo. To Światło nie czekało na podmuch, który rozproszy rzucające cień chmury. To Źródło nie potrzebowało pomocy, która by je oczyściła. Ten Obraz nigdy nie prosił o atelier artysty, by go przywrócił do pierwotnego blasku. Ten Księżyc nigdy nie potrzebował siły, która by go ponownie wprowadziła w światło.
Uprzedzająca Miłość Ojca zawsze czuwała nad Kwiatem i Owocem, zabezpieczała Źródło, chroniła Obraz, nie pozwoliła cieniom przesłonić jasnej twarzy Księżyca. Dzień Niepokalanego Poczęcia obchodzimy więc z uroczystą radością jako święto uprzedzającej Miłości Boga. Wymawiamy imię Niepokalanej, a myślimy o Bogu, który kocha, zanim jest kochany. Myślimy "Niepokalana", a na pamięć przychodzi Miłość, która osłania przed złem. Chwalimy Niepokalaną, a cześć odbiera Światłość odwieczna i zawsze nowa, która naszą starszą siostrę uczyniła bez reszty dzieckiem Bożego światła - od pierwszej chwili poczęcia Jej w łonie matki.
O pozytywne rozumienie Niepokalanego Poczęcia
Śp. kard. Stefan Wyszyński bolał nad tym, że imię "Niepokalana" za mało mówi ludziom o bogactwie tajemnicy Niepokalanego Poczęcia, a wskazuje zasadniczo jedynie na brak tego, co kala, jest więc imieniem przeczącym, negatywnym, nie mówi natomiast pozytywnie o tym, jaka jest Matka Zbawiciela:
"Niepokalana (Immaculata, Immacolata, Immaculée, Unbefleckte...) - wszystkie te wyrazy mają znaczenie pomniejszające. Mieszczą w sobie przymiotniki ujemne jak robaka w róży. Cóż pomoże przeczenie, to beztreściowe nie. Jesteśmy tak skalani, że nie możemy zdobyć się na słowo czyste, przeczyste, jaśniejące, które odsłoniłoby to, czego dokonał Bóg w Poczętej Istocie, przygotowanej na Matkę Boga Człowieka. Trzeba więc szukać słów czystych, pojemnych, przeźroczystych i promiennych, które obejmą prawdę niewypowiedzianą i nie przyćmią jej sobą" (Wszystko postawiłem na Maryję, s. 82).
Św. Maksymilian przejawiał serdeczne przywiązanie do imienia "Niepokalana". Mimo tego niejednokrotnie wyrażał głęboki żal - podobnie jak to czynił ks. Prymas, że tytuł ten nie dość wyraźnie wskazuje na pozytywne znaczenie tajemnicy Niepokalanego Poczęcia.
I słusznie. Jeśli bowiem Niepokalana była przestrzenią, w której nigdy nie mieszkał grzech, to była przestrzenią świętą, w której mieszkał Bóg. Jeśli była szczególnie świętą przestrzenią: Boga, musiał On wyczarować w Niej swoje niebo. Jeśli zstąpił na Nią w szczególny sposób Duch Święty; mamy prawo do pewności, że zbudował w Niej swoje święte sanktuarium. Jeśli odwieczne Słowo Ojca, przełamując granicę wieczności i czasu, wtargnęło w nasze dzieje, stając się Jej dzieckiem, nie wątpimy, że uczyniło Ją godną matką.
Nie sposób klękać przed Tajemnicą Niepokalanej nie sławiąc doskonałości dzieła odkupienia, nie zachwycając się wspaniałością dzieła uświęcenia i nie wielbiąc Boskiego Misterium Trójcy:
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu w Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej.

