Do Boga zdążamy

Rozradował się duch Najświętszej Maryi Panny w Bogu, którym żyła od swego niepokalanego poczęcia. Co więcej, z kimkolwiek się zetknęła, np. z krewną Elżbietą w Ain Karim czy ze starcem Symeonem w świątyni jerozolimskiej, sprawiała, że i oni radowali się Bogiem. Do dziś pełni taką rolę, zwłaszcza w swych sanktuariach, może najwidoczniej w Lourdes i w Częstochowie, gdzie pielgrzymi odnajdują Boga lub ściślej się z nim wiążą.

Kiedy Papież Jan Paweł II był jako pielgrzym w Loreto w 1979 r., zachęcił, byśmy "wszyscy, żyjąc na ziemi, umieli patrzeć na niebo, to jest na Boga, najwyższy i ostateczny cel naszych dążeń i naszych pragnień". Umiał patrzeć na niebo św. Maksymilian Kolbe i starał się tam skierować oczy wszystkich ludzi. Nierozumnym nazywał tego, kto utonąwszy w badaniu atomu czy w korzystaniu z bogactw ziemi zapomniał o Celu ostatecznym swego życia i o środkach do niego wiodących.

Sama nazwa polska "Bóg", jak wyjaśnia Encyklopedia Katolicka KUL-u, wywodzi się od staroindyjskiego słowa "bhaga", poprzez staro-cerkiewno-słowiańskie słowo "bog", i oznacza bogactwo, szczęście albo pan udzielający bogactwa, szczęścia. Bóg jest istotą nieskończenie bogatą i dobrą, jest samym dobrem. "Ty jesteś - sławi Go św. Franciszek z Asyżu - dobro, wszelkie dobro, najwyższe dobro... Ty jesteś ukojeniem, Ty jesteś radością i weselem... Ty jesteś wszelkim bogactwem i dostatkiem, Ty jesteś pięknością... Ty jesteś nadzieją naszą". Znalazłszy Boga, wołał: "Bóg mój i wszystko moje!".

Bóg nie tylko nas stworzył z miłości, ale sam chce być naszym kresem, naszym wiekuistym szczęściem. Znakiem takiego przeznaczenia człowieka jest głód szczęścia, jaki trawi jego serce. Często na ten temat mówił o. Maksymilian. Już w pierwszym numerze "Rycerza Niepokalanej" zamieścił artykuł pt. Gdzie szczęście? Stwierdza w nim, że "wszyscy szczęścia pragną i za nim gonią, ale niewielu je znajduje, bo nie szukają tam, gdzie ono jest". Jeden goni za pieniądzem, inny chce użyć świata, jeszcze inny myśli o sławie, ale nawet gdy uda się im to wszystko osiągnąć, nie czują pełnego zadowolenia. "Za wielkie jest serce człowieka, by je można było zapełnić pieniądzem, zmysłowością lub zwodniczym, choć odurzającym dymem sławy. Ono pragnie dobra wyższego, bez granic i wiecznie trwającego. A takim dobrem jest tylko Bóg". Szczęściem, jakiego pragnie człowiek, "jest tylko Bóg, nieskończone źródło wszelkiego szczęścia w różnych stopniach błyszczącego ze stworzeń".

Widzimy w przyrodzie, że wszelkie naturalne dążenia znajdują swoje urzeczywistnienie. Dał nam Bóg oko, by widziało różne przedmioty, i takie przedmioty są; dał ucho, by słyszało dźwięki, i takie dźwięki istnieją. "Jakżeż miałoby pozostać niezaspokojone pragnienie najbardziej palące duszę, najważniejsze?". Wiara upewnia nas, że Bóg nie powołał rodzaju ludzkiego na męki Tantala, ale do swego królestwa, które zgotował mu od założenia świata (por. Mt 25,34), którego przedsmak daje mu już tutaj na ziemi.

O aspiracjach człowieka do nieskończoności coraz częściej mówią dziś psychologowie i moraliści. W zarysie teologii moralnej ks. Stanisława Olejnika W odpowiedzi na dar i powołanie Boże czytamy: "Otwarcie na nieskończoność znamionuje nie tylko funkcję poznawczą człowieka, jego intelekt, lecz również jego chcenie i dążenie. Całe w ogóle życie duchowe ludzi nie da się zamknąć w określonych, wymiernych granicach. Z tego szerokiego otwarcia się płynie postęp człowieka i życia ludzkiego. Człowiek swą myślą i chceniem wybiega ciągle naprzód, nie zadawalając się tym, co osiągnął. W napięciu myśli i woli szuka, by znaleźć i osiągnąć «nowe», a znajdując, ciągle chce «więcej». Nie da się postawić człowiekowi bariery w jego dążeniu do życia pełniejsze[35]go, do poznana tajemnic świata i do panowania nad światem. Co więcej, nie da się postawić takiej bariery w jego dążeniu do nieskończonego życia. A wiemy, że taką perspektywę otworzył człowiekowi sam Bóg, przez powołanie do eschatologicznego Królestwa chwały, do nieprzemijającej pełni życia w wieczności".

Głód Boga, Jego potrzebę nawet w życiu ziemskim, coraz bardziej odczuwa człowiek współczesny, który dusi się w cywilizacji o profilu materialistycznym, w niewoli własnych wytworów. W tym człowieku, jak pisze Ojciec Święty w swej pierwszej encyklice, "wyraża się ów odwieczny niepokój, wedle słów św. Augustyna: «Stworzyłeś nas, Boże, dla Siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie». W tym twórczym niepokoju tęskni i pulsuje to, co jest najgłębiej ludzkie: poszukiwanie prawdy, nienasycona potrzeba dobra, głód wolności, tęsknota za pięknem, głos sumienia" "To wołanie do Ducha - i o Ducha jest odpowiedzią na wszystkie «materializmy» naszej epoki. One bowiem rodzą wieloraki niedosyt w sercu człowieka". Okazuje się, jak mówi uczony Wernher von Braun (†1977), że mimo całej naszej wiedzy o świecie, mimo ogromnych osiągnięć techniki, "człowiek tak potrzebuje wiary w Boga, jak potrzebuje chleba, wody, powietrza".

Bóg daje się temu, kto Go szuka. Trzeba Go szukać i znaleźć, by rozwiązać należycie problemy człowieka. Trzeba człowiekowi ułatwić to szukanie, tak jak to robi Jan Paweł II, którego pismo "Jesus", kończąc swój cykl artykułów z historii Kościoła, nazywało "Nadzieją głoszoną z dachów", a program jego pontyfikatu streściło w słowach: "Człowiek zwrócony Bogu i sobie". Miliony ludzi, którzy zbiegają się zewsząd, by ujrzeć Namiestnika Chrystusa, którzy oglądają go i słuchają "z dachów", przez telewizję, świadczą o współczesnym głodzie Boga i o zaufaniu do tego, który chce i może dać im Boga, a tak przywrócić im godność, zabezpieczyć ich prawa, wprowadzić na drogę pokoju i zbawienia wiecznego.

Jako Rycerstwo Niepokalanej (MI), pomagajmy Ojcu Świętemu złączyć wszystkich i każdego z osobna z Bogiem przez Niepokalaną. Biograf Twórcy MI pisze: "Nie jakieś zaślepienie fanatyczne, nie chęć utrzymania w ciemności mas, ale przeciwnie, pragnienie wzmocnienia człowieka na drodze jego życia, dania pomocy bezbronnemu sercu ludzkiemu, stało się przyczyną, że o. Kolbe założył swe stowarzyszenie, że rozpoczął działalność wydawniczą, że chciał wprost zarzucić ludzi przypomnieniami o istnieniu Boga, o wartości duszy, o znaczeniu wieczności. Ten Boży człowiek wszystkich chciał do Boga przybliżyć i uczynić Bożymi". "Szczęście całej ludzkości w Bogu przez Niepokalaną", oto jego i nasze marzenie, cel naszej pracy apostolskiej.

Zwłaszcza sami starajmy się jak on żyć Bogiem, żyć Jego łaską i według Jego woli, i pokazywać naocznie wszystkim, że tylko w Bogu można się naprawdę radować, można w pełni znaleźć szczęście.

"Chcę moje życie Tobą przeżyć, Boże;
Tobie je oddać, jak od Ciebie wziąłem.
Chcę, byś rozpalił we mnie Łaski zorze,
Dał piąć się ciągle wyżej, choć z mozołem".

(B. Taborski)