Dłużniczka Boga i Maryi

Matka Boża w moim życiu (36)

Jestem mężatką, mam troje dzieci, chłopców. Kiedy nosiłam ich pod sercem, ofiarowałam Matce Przenajświętszej, bo tylko przez Nią dzieci mogą ukochać to, co w życiu najpiękniejsze, i najlepiej poznać Jej Syna. Najświętsza Panna przez każdą matkę do dzieci przemawia, pomaga uczyć miłości Bożej i tych wszystkich cnót, które Bóg ustanowił dla człowieka, by mu wskazać drogę zbawienia. Uczy też, by do każdego przykładać własną miarę, by się nad innych nie wynosić, nie krzywdzić bliźniego swoją pychą. A jeśli go skrzywdziliśmy, już teraz zacznijmy naprawiać zło, nie dopuszczając do wysychania chleba i psucia się wina. Czasu tak niewiele...

Jeśli jest Twoją, Matko cudowna, wolą, opiszę, jak spotkałam Twego Syna i jak Go utraciłam w beztroskim życiu. A mogłam być tak szczęśliwa.

Miałam lat 10, kiedy koleżanka mojej starszej siostry przychodziła po nią, żeby iść do kościoła. To był parawan - w rzeczywistości wchodziły do kościoła i zaraz drugim wyjściem wychodziły.

Raz i ja z nimi poszłam, a był to czas, kiedy śpiewano Litanię loretańską do Najświętszej Matki. Próbowałam śpiewać i ja, ale nie mam słuchu i wiem, że bardzo fałszuję, więc poruszając ustami śpiewałam tak, by słyszeć słowa, które mówiłam. Ile razy udało mi się być na tym nabożeństwie, czułam się inaczej, coś się ze mną działo, nie potrafię tego określić, ale zaczęłam pragnąć, by to uczucie mię nigdy nie opuszczało. Trwało to dość długo. I właśnie w takim czasie szedł do mnie Pan, ręce do mnie wyciągnął, wystarczyło, bym i ja uczyniła ten gest i została z Nim na zawsze. Tak wtedy bardzo pragnęłam poświęcić się Panu, ale potem przyszedł czas, że stchórzyłam, tłumacząc się, że nie potrafię pozostawić mojej matki, która niewiele radości w życiu zaznała chowając dzieci. Ojciec mało miał dla nas czasu, ale i my nie radowaliśmy jego serca naszym postępowaniem, bo choć nas kochał, to my nie byliśmy tego warci. Było nas pięcioro rodzeństwa.

Powiedziałam sobie wówczas Dziesięć Przykazań Bożych, bo wydawało mi się, że wypełnienie ich jest sprawą prostą i oczywistą. Nie wiedziałam wtedy, jak moje życie się potoczy... Pan Jezus nie opuszczał mię, ale nie ma przykazania, którego bym nie złamała... I tak to trwało, aż któregoś dnia ujrzałam swoją nędzę i odczułam rozpacz. Nie śmiałam, nawet tylko poruszając wargami, wypowiedzieć Jego Imienia i wówczas przypomniałam sobie, że gdzieś leżały pojedyncze paciorki różańca. Znalazłam je i zaczęłam wołać półgłosem: "Zdrowaś Mario, łaski pełna... "Powtarzałam całe "Zdrowaś Mario". I wtedy dopiero spokojnie usnęłam. Czułam, że Matka Boża jest przy mnie.

Kto nie był w szponach szatana, ten nie wie, jaką on ma siłę, ale ja jestem dowodem, że powierzając się opiece Przenajświętszej Matki, Maryi Niepokalanej, której płomień miłości oślepia szatana - można się wyrwać z jego mocy. Pozostaję teraz wiecznym dłużnikiem Bożym i Maryi. Modlę się tak, jak potrafię, i to, co przekazuję w modlitwie, jest wysłuchane. Gdyby każda matka i ojciec wraz z dziećmi, bo one mogą wszystko, ich dusze są czyste, choć jeden dziesiątek różańca oraz Pod Twoją obronę mówili razem, jak bardzo pomogliby Matce Najświętszej. Nauczajmy kochać Jezusa przez Matkę Jego i naszą.

Ofiarowała mi Matka Boża, z Bożej woli, opiekuna, mojego obecnego męża, i miałam również próbę, której nie zdałam, zniweczyłam swoje życie i zadałam mu ból i cierpienie. Modlę się za niego i dzieci i proszę, by wraz ze mną modliły się za ojca, który często przychodzi do nas nietrzeźwy i zły. Ale ja go kocham, choć zawiodłam go swoim postępowaniem. Tego, co zrobiłam, już nie naprawię, i wszystko, co mi czyni, jest sprawiedliwe. I dla niego będę prosić Maryję o miłosierdzie.