Setki pokoleń przez tysiące lat stawiają pytanie: "Dlaczego cierpienie?". Mimo wielu odpowiedzi pytanie pozostaje otwarte. Cierpienie bowiem z woli Bożej zostało, jako dość znaczący czynnik, włączone do ekonomii zbawienia i dotyka problemów wiary. Stąd nie może być zgłębione do końca przy pomocy naturalnych tylko władz rozumu ludzkiego. W jego wyjaśnianiu pozostanie zawsze jakiś moment niezrozumienia. Któż bowiem pojmie, dlaczego Bóg Ojciec zażądał od swego umiłowanego Syna, aby poddał się męce i śmierci krzyżowej. Chrystus smucił się i lękał tego, co nieuchronnie nadciągało. W gorącej modlitwie błagał, aby kielich goryczy oddalono od Niego, jeśli to możliwe. Kielicha jednak nie odjęto. On zaś nie odtrącił go i wypił do dna.
Nie dziwmy się, że ludzie stawiają takie pytania! W godzinie ciemności i Pan Jezus, gdy zawisł między niebem i ziemią, wyrzekł: "Boże mój Boże, czemuś mnie opuścił". I nam wolno pytać o sens cierpienia ale nie buntujmy się, gdy nas ono dotknie, lecz jak Jezus i Jego Najświętsza Matka przyjmujmy je ostatecznie z uległością oraz z wiarą, że w ostatecznym rozliczeniu saldo wypadnie dodatnio i dla nas, i dla wszystkich.
Cierpienie wśród wielu cech posiada i tę dodatnią stronę, że czasem zbliża ludzi do siebie, budzi u nich współczucie i skłania do solidarności w niesieniu pomocy cierpiącym.
Umieszczony w czerwcowym numerze "Rycerza Niepokalanej" list matki pod tytułem Sens cierpienia poruszył wielu Czytelników i skłonił ich do napisania listów do redakcji. W obecnym numerze "Rycerza" umieszczamy fragmenty niektórych listów. aby sami mogli się zorientować w sposobie rozumowania innych o tych sprawach, a może także skorzystać z ich refleksji.
Czytając "Rycerza Niepokalanej" wzruszyłam się bardzo. Poruszyła mnie do głębi zrozpaczona matka i mała jej córeczka. Proszę bardzo o przekazanie zbolałej matce mojego solennego zapewnienia, że będę się modliła w codziennym swoim różańcu między innymi i o zdrowie jej córeczki. Ale proszę również tą Panią o trochę więcej wiary w miłosierdzie Boże. Obawia się, że drugie dziecko też będzie chore. Skąd ta obawa? Może właśnie odwrotnie: Bóg czeka i liczy na silną wiarę Pani, a wtedy przyjdzie uzdrowienie dziewczynki.
Niech Pani zaufa całkowicie i bez zastrzeżeń oraz poleci swe dzieci Tej, która wycierpiała najwięcej, a na pewno będzie dobrze. Utwierdza mnie w tym przeświadczeniu i to, że Pani znalazła się już na łamach "Rycerza Niepokalanej".
Wierzę, że znajdzie się jeszcze niejedna matka taka jak ja i będzie błagała Boga za pośrednictwem Matki Najświętszej o zdrowie dla wszystkich nieuleczalnie chorych dzieci, a zwłaszcza dla malej córeczki Pani.
Jadwiga Patałan
Proszę Pani, bardzo Wam współczuję i wierzę, że jest to bolesne, zwłaszcza dla matki. Ale jak Pani może sądzić, że nie ma Boga? Te słowa bardzo mnie zasmuciły i zmusiły do napisania mojej refleksji na ten temat.
Pani pisze, że była trzy razy u Harrisa, nawet u zamawiaczki, a nic nie pisze, że była na Jasnej Górze u stóp cudownego Obrazu i że tam gorąco prosiła o zdrowie dla swojej ukochanej córeczki. Do wszystkich Pani się zwracała, tylko nie do Boga ani do Przenajświętszej Matki Jezusa Chrystusa.
Bóg jest, zapewniam Panią. Gdy nas w życiu dotknie jakieś nieszczęście, wtedy może Pan Bóg wystawia na próbę naszą wiarę (...)
Moja koleżanka, mając 14 lat, zachorowała na nowotwór. Nie da się opisać, jakich doznawała bólów, gdy nowotwór opanowywał cały organizm, zniekształcając go okropnie. Wiła się w bólach, a nie bluźniła. Cierpienia trwały 9 miesięcy. Znosiła je z pokorą i z modlitwą na ustach najpierw o zdrowie, a potem o rychłą śmierć. Opowiadała mi, że cierpieć nauczyła się w szpitalu, gdy się tam znalazła na początku swojej choroby. Leżała na sali z paniami. które cierpiały na raka już bardziej rozwiniętego. Mówiła: "Ty sobie nie wyobrażasz, jak ludzie potrafię cierpieć w imię Boga i jak się modlą. Nikt nie pytał: «Boże, dlaczego cierpię». Powzięłam wtedy decyzję, że i ja nigdy nie będę pytać, dlaczego cierpię, lecz będę swe cierpienie znosiła z pokorą". W postanowieniu wytrwała do końca. Odeszła do Boga w święto NMP Różańcowej 1973 r.
Pomyśli Pani: znalazła się mądra i będzie mnie pouczać. Gdyby miała dzieci, toby wiedziała, co to znaczy.
Otóż droga Pani, mam dzieci i mój pięcioletni synek też przechodził różne choroby: zapalenie płuc, astmę oskrzelową, gronkowiec złocisty. Lekarz mówił, że wyrośnie z tego. A ja nie traciłam nadziei, tylko się modliłam. Już od roku synek czuje się lepiej. Pomimo tych trudności z wychowaniem syna zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Córeczka ma już 2 miesiące. Dziękuję Bogu, proszę o zdrowie i opiekę nad nimi.
Pani życzę aby córeczka wyzdrowiała, a Pani odzyskała wiarę i nigdy jej już nie traciła.
Janina S.
Całe moje życie to udręka, bo kalectwo przykuło mnie do wózka inwalidzkiego. Mam dopiero 23 lata, a już chciałabym umrzeć. W chwilach załamań nie pomaga nawet myśl, że za cierpienia ziemskie otrzymam nagrodę nieba. W "Rycerzu Niepokalanej" znajduję słowa otuchy i jest mi trochę lżej. Czytając w "Rycerzu" listy innych czytelników, przeważnie zdrowych, doznaję zazdrości, że ja nie potrafię tak bezgranicznie poddać się woli Bożej i zaufać w każdej sytuacji. Nie umiem się powstrzymać od zadawania pytania: Dlaczego? Dlaczego ja mam zdobywać niebo cierpiąc całe życie, gdy inni używają życia i przez wypowiedzenie przed śmiercią kilku stów: "Boże, bądź miłosierny mnie grzesznemu", też będą oglądać Boga. Pytań jest wiele. Na niektóre staram się odpowiedzieć sama, ale jeszcze wiele pozostaje bez odpowiedzi...
B. K.
Wielka Boga-Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico i Pani Jasnogórska...
Tymi słowami wielekroć razy Biskupi polscy na Jasnej Górze przemawiali do Ciebie przynosząc w sercach doświadczenia i troski, radości i bóle, a nade wszystko wiarę, nadzieję i miłość swych Rodaków.
Papież Jan Paweł II
Akt oddania Matce Bożej
Jasna Góra, 4 VI 1979[Fot. 1]
[Fot. 2] Miejscowość Guadalupe ze wspaniała bazyliką, gdzie znajduje się największe w Ameryce sanktuarium Maryjne, leży o kilka kilometrów na północ od stolicy Meksyku. Słynny obraz "Naszej Pani z Guadalupe", Patronki kraju, cieszy się czcią wiernych. Kult ten sięga roku 1531, kiedy to w pobliskiej wiosce Tepeyac Indianin Juan Diego ujrzał Matkę Bożą. W styczniu 1979 roku Papież Jan Paweł II spotkał się tutaj z dwustu tysiącami młodych Meksykańczykow, zachęcając ich do trudnej pracy dla dobra Ojczyzny.
[Fot. 3] Filipiny, państwo siedmiu tysięcy wysp, o prawie pięćdziesięciu milionach ludności, to najbardziej katolicki kraj w Azji, gdyż liczy około 40 milionów katolików. 17 lutego 1981 roku ojciec święty tak modlił się do Matki Bożej z Baclaran w Manili: "Polecam Ci gościnne Filipiny i Kościół, który tutaj szczególnie odczuwa swą misyjną odpowiedzialność. Oby nie zabrakło mu sił koniecznych do dzieła ewangelizacji".

[Fot. 1, s. 270] Płaskorzeźby w miedzi, umieszone na drzwiach bazyliki w Niepokalanowie.
Wykonał br. Maurycy Kowalewski, fot. br. Zeno Wojtasiuk.

[Fot. 2, s. 270] Płaskorzeźby w miedzi, umieszone na drzwiach bazyliki w Niepokalanowie.
Wykonał br. Maurycy Kowalewski, fot. br. Zeno Wojtasiuk.

[Fot. 3, s. 270] Płaskorzeźby w miedzi, umieszone na drzwiach bazyliki w Niepokalanowie.
Wykonał br. Maurycy Kowalewski, fot. br. Zeno Wojtasiuk.
