Młody Rycerz Niepokalanej (7/8)
Było to w roku 1972. Na jednej z audiencji generalnych Pawiowi VI zadano pytanie: "Jakie są najpilniejsze potrzeby Kościoła?" Ojciec Św[ięty] odpowiedział: "Nasza odpowiedź niech was nie zdumiewa i niech wam się nie wydaje naiwna czy wręcz zabobonna lub nierealistyczny: jedną z najpilniejszych potrzeb Kościoła jest odparcie owego zła, które nazywamy diabłem".
Zło. Czym jest? Słyszeliśmy nieraz o szatanie jako źródle zła. I tak jest - on jest źródłem zła, najwyższym owego zła sługą. Zdaje mi się jednak, że słowa: "szatan" czy "diabeł" brzmią dla dzisiejszego człowieka coraz bardziej abstrakcyjnie, nawet wzbudzają uśmiechy. Mówić o szatanie w XX wieku? Wolne żarty! Te bajki dobre dla dewotek, nie dla nas, ludzi cywilizacji, nauki!
Ale o szatanie trzeba mówić. On jest obecny. Z jego ciągłej obecności zdają-sobie sprawę ludzie wiary. Iluż świętych czuło jego działanie, obecność niemal "na wyciągnięcie ręki". To nie byli przecież ludzie psychicznie chorzy. A jeśli spoganiały świat nazywa ich dziś często szaleńcami, to dodajmy, że nie byli to szaleńcy zwyczajni - jak by ich chciano widzieć. Byli "szaleńcami Bożymi". Nie wstyd być takim "szaleńcem". Raczej zaszczyt.
Powróćmy jednak do sprawy głównej. Otóż zło jest obecne, a w życiu świata zdaje się często dominować.
Zło jest przede wszystkim w każdym z nas jeśli jesteśmy na tyle słabi i naiwni, że mu ulegamy. A my, ludzie - jesteśmy (jakże często!) naiwni... Z tym złem zakorzenionym [202]w nas samych musimy walczyć przede wszystkim. To nic nowego. O tej właśnie walce mówi Kościół od samego swojego początku - powtarza to za Chrystusem. Pamiętać więc należy, że walki ze złem nie zaczyna się, jakby to chcieli niektórzy, od przewracania świata do góry nogami, ale raczej od potrząsania swoją duszą, od wyrywania z niej chwastów.
Nazwałem to ścieranie się dobra ze złem walką. Bo jest to walka - i to walka najzaciętsza. Toczy się już tyle setek, nawet tysięcy lat! Słowo "walka" niesie z sobą pewien ładunek emocjonalny, tutaj bardzo potrzebny. Wobec walki trzeba przyjąć postawę jasną - "gorącą" lub "zimną". Nie można być w tej walce "letnim", neutralnym!
Walka - ale przecież nie na noże. Walka o dusze, połów dusz. Jeśli miecz - to miecz wiary.
Konfrontacja dobra ze złem trwa więc wciąż. Zaczyna się w duszy człowieka. Zło atakuje od wewnątrz każdego z nas. A gdy już opanuje poszczególne jednostki, wylewa się na zewnątrz. Wtedy widać je w domach, w szkołach, urzędach, zakładach pracy, na ulicy - wszędzie. Szatan też ma swoje ofiarne sługi (jakże tragiczny, choć zewnętrznie błyskotliwie kuszący jest los tych sług!). Nie na darmo chociażby św. Augustyn mówi o dwóch państwach, jakie dzielą rodzaj ludzki: państwie Boga i państwie szatana. Państwo Boga budowane jest przez Kościół. Przewodzą w tym państwie pasterze Kościoła i święci ("ci, którzy przenoszą wolę Bożą nad wolę własną"). Ale trzeba pamiętać, że istnieje też państwo szatana. Nie darmo dopatrywać by się państwa szatana jedynie w jakiejś jednej ideologii czy systemie. To jest po prostu obóz zła. W tym drugim obozie grupują się - jak mówi św. Maksymilian - "ci, którzy przenoszą wolę własną nad wolę Bożą, a więc miłość siebie aż do wzgardy Boga". To właśnie pycha, nieograniczona miłość siebie wprowadza owych ludzie w objęcia zła. "Nie będę służył!". - jakże znana to nuta.
Obóz zła - obóz skazany na klęskę, a jednak tak często pozornie tryumfujący, tak w naszych ludzkich oczach potężny! Jest jednak obozem klęski - i to tej najstraszliwszej. Tragiczny los dzieci, które odwróciły się od Ojca i które świadomie podnoszą ręce przeciwko Niemu. Musimy pamiętać, że są to nasi zagubieni bracia i siostry. W obliczu tej świadomości nie wolno nam nic nie robić, zachowywać bierność. Trzeba nam modlić się i pracować do upadłego. Nawracać, przekształcać - nie niszczyć. Miłość przemienia - tylko zło niszczy. A więc nie policzkujmy, ale nawracajmy. Bądźmy "krzyżowcami serc".
Św. Piotr w pierwszym swoim liście mówi: "Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożreć. Przeciwstawiajcie się jemu mocni w wierze". Dwa zdania, które starczą nam za oczekiwaną instrukcję pracy. Musimy być "mocni w wierze"-to znaczy musimy być jak najbliżej Boga. Być nie tylko "porządnymi ludźmi" - ale być świętymi. Nie przerażać się. Iść naprzód. Modlić się dużo. Oddać się Matce Bożej - Ona czyni z nas narzędzia w walce z mocami tego świata. Nie przypadkiem św. Maksymilian z taką żarliwością przypominał, że to właśnie Ona sama niszczy wszelkie zło na świecie, miażdży głowę węża. Nie przypadkiem także Ojciec Św[ięty] właśnie ku Maryi kieruje swe wezwanie: "O Serce Niepokalane! Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi - zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości!"
Walka ze złem jest trudna - bo żąda od obrońców Dobra czegoś więcej niż bojowego zapału. Żąda całego serca. Walka ta - nie wiemy, ile jeszcze będzie trwać - skończy się zwycięstwem.
Walka, którą prowadzić będziemy wszystkimi godziwymi środkami, "czyści jak gołębice, przebiegli jak węże".
uczeń liceum
