Czy królewna jest szczęśliwa?

Młody Rycerz Niepokalanej (9)

Piszę, bo chcę się podzielić pewnym efektem moich rozważań na temat roli Boga w codziennym życiu chrześcijanina.

Nieraz ludzie mówią:

- Co tam wiara!...

- Nie mam na to czasu.

- Chodzę do kościoła co niedzielę, to wystarczy.

- Lepszym zapełnieniem tego czasu może być telewizja, radio, książki, praca naukowa, snucie planów na przyszłość i wiele innych spraw.

Jednak rozumowanie takie nie ma zupełnie sensu, jest oszukiwaniem samego siebie. Przypominam sobie pewną zabawę z dzieciństwa. Otóż będąc małą dziewczynką, codziennie przed snem wymyślałam sobie różne bajki. Jednego wieczoru wymyśliłam bajkę o biednej sierotce. Sierotka ta była bardzo pracowita i oszczędna. Wkładała każdy zarobiony pieniądz do skarbonki, aż wreszcie mając bardzo duży majątek, została królewną. I wtedy bajka nagle się urwała, a ja stanęłam przed pytaniem: "No i co dalej? Dlaczego królewna nie ma co robić? Przecież jest piękna, bogata i... szczęśliwa".

I na tym kończyła się bajka. Bo co można by było jeszcze dopowiedzieć do tego? Że królewna się nudzi zwiedzając swoje bogate komnaty, że nadal jest biedna i samotna, a przede wszystkim - jest nieszczęśliwa.

Na przykładzie tej bajki z lat dziecinnych chciałabym właśnie ukazać prawdziwą postać tych złudnych pragnień człowieka, którą jest pustka.

By jeszcze lepiej pokazać tę pustkę świata ziemskiego, opiszę swe własne wrażenia.

Każdy człowiek grzeszy. Jeśli zgrzeszy raz, ten grzech pociąga za sobą grzech następny i tak dalej. Wtedy zaczyna się okres w życiu człowieka, w którym Bóg to tylko nic nie znaczące słowo. Niby odmawia się pacierze, chodzi na katechizację, na Mszę św. niedzielną, lecz wszystko to przeżywa się tylko powierzchownie. Szczęśliwie, jeśli w jakimś momencie następuje przebudzenie. Takim momentem może być spowiedź albo modlitwa, która nagle dociera do naszej świadomości. Wtedy dopiero zaczynamy rozumieć bezowocność i pustkę tego czasu bez Boga.

Żeby przez kontrast ukazać, co jest nam potrzebne, by nasze życie było pełne i należycie wykorzystane, porównajmy to z czasem, gdy Bóg jest dla nas wszystkim, gdy przystępując do Stołu Pańskiego czujemy Jego obecność, gdy chwile takie wydają nam się zaczątkiem szczęścia niebiańskiego na ziemi i pełnią życia. Wtedy czujemy, że życie nasze już nie jest puste, że nie jesteśmy samotni, bo marny przyjaciela najlepszego i najbardziej troskliwego jest nim Pan Bóg.

Do napisania tych krótkich rozważań skłoniło mnie widoczne u wielu wierzących dążenie do zamknięcia Boga w kościele, pacierzu. Uważają oni, że jeśli wyjdą za próg kościoła, to nie muszą już myśleć o Bogu, bo inne obowiązki zaprzątają im czas. A przecież Pan Jezus powiedział: "Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych". Więc starajmy się słyszeć Boże słowa w każdej chwili naszego życia.

Wierna rycerka Niepokalanej