Młody Rycerz Niepokalanej (4)
Boże nauki, serc i intuicji.
Pragnę odnaleźć nici, które łączą
Serce ze sercem, zjawisko ze zjawiskiem.Roman Brandstaetter
W IV klasie licealnej jest przedmiot w skrócie nazywany przez uczniów PNOS Propedeutyka Nauki o Społeczeństwie. Podręcznikiem dla nauczycieli tego przedmiotu jest książka Tadeusza Kafarskiego pt. Społeczeństwo i prawa jego rozwoju, Warszawa 1984. Zwracamy uwagę na stronę 80-tą, gdzie stwierdza się, iż ze względu na obecność idei religijnych lub ich brak - rozróżniamy światopogląd teistyczny (religijny) i światopogląd naukowy (laicki).
Pojęciami tymi posługują się często (świadomie czy nieświadomie) nauczyciele, publicyści, propagandyści..., sugerując swoim słuchaczom i czytelnikom, iż "światopoglądu naukowego" nie może posiadać człowiek wierzący w Boga i religijny. Ponadto takie ustawienie kwestii nieodparcie nasuwa myśl o sprzeczności między wiarą a nauką. Ten temat jednak postaram się omówić w następnym artykule.
Wróćmy do "światopoglądu" i postawmy podstawowe pytanie: co to jest światopogląd? Najkrócej mówiąc jest to po prostu pogląd na świat. Jest to spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość i jej ocena, interpretacja. To rozumienie i sposoby tłumaczenia zjawisk i sensu tych zjawisk. To szukanie sensu i losu życia ludzkiego.
Rzecz oczywista, iż, ogólnie rzecz biorąc, pogląd na świat można kształtować w sobie dwoma zasadniczymi sposobami: 1) przyjmując Boga jako przyczynę i sens wszystkiego; lub 2) tłumacząc wszystko w sposób materialistyczny czy marksistowski z ekonomiczno-socjalnym modelem komunizmu.
Stąd można mówić także tylko o dwóch światopoglądach: teistycznym i ateistycznym. Oczywiście, istnieją w tym względzie subtelne rozróżnienia światopoglądów, lecz nie zaznaczam ich, gdyż sprowadzają się one i tak do faktu przyjęcia lub odrzucenia istnienia Boga. Co zaś się tyczy roli nauki w tychże światopoglądach, to mogą one, w mniejszym lub większym stopniu, ją wykorzystywać. I tak robi zarówno światopogląd religijny, jak też ateistyczny - materialistyczny.
Nie można zatem absolutnie posiadać "światopoglądu naukowego", albowiem, jak słusznie zauważa doc. dr hab. ks. St. Kowalczyk, "nauki empiryczna-przyrodnicze nie są w stanie, tak ze względu na swój przedmiot, jak i stosowane metody, racjonalnie uzasadnić wszystkich tez światopoglądu... Istnienie irracjonalnych (niewytłumaczalnych - mp.) elementów światopoglądu (tak religijnego, jak i ateistycznego - mp.) wyklucza możliwość istnienia światopoglądu naukowego" (por. Podstawy światopoglądu chrześcijańskiego, Warszawa 1979, s. 17).
Dodajmy, iż nauki empiryczne, i nie tylko empiryczne, dają tylko wycinkowy obraz świata. Tylko światopogląd dotyczy całej jego rzeczywistości oraz tłumaczy go całościowo. Jest stabilny i trwały, zaś nauka opiera się często jedynie na hipotezach.
W tym kontekście zrozumiała zupełnie staje się religijność i głęboka wiara w Boga wielu znakomitych uczonych, jak Kopernik, Galileusz, Kepler, Newton, Pasteur, Planck i setki innych. Wszyscy oni byli twórcami nauki. Jednakże nawet oni nie mogli posiadać "światopoglądu naukowego", nie dlatego, że byli wierzącym i, lecz dlatego, że takiego światopoglądu nie ma.
Rozważania te podeprzyjmy jeszcze spostrzeżeniami znakomitego filozofa o. Innocentego Marii Bocheńskiego, który powiada, iż światopogląd nie może być naukowo, racjonalnie uzasadniony. Poza tym zawiera obok twierdzeń dotyczących rzeczywistości także wartościowania, zwłaszcza moralne. Wreszcie odpowiada on na pytania dotyczące sensu życia, cierpienia i śmierci.
I. Bocheński powiada wręcz, że "światopoglądu udowodnionego w naukowym słowa znaczeniu nie ma i być nie może. To, że są jeszcze filozofowie przyjmujący taką możliwość, świadczy tylko o tym, jak bardzo filozof może być zacofany" (por. "Znak" 5/1985, s.6).
Chrześcijaństwo nie pozbawia człowieka korzystania z osiągnięć nauki. Tym sposobem także nakazuje dochodzić do Prawdy o sobie i świecie. Widzi jednakże niewystarczalność nauki w oświetleniu egzystencji ludzkiej, jej niepokojów i celów, życia i śmierci.
Religia chrześcijańska, dzięki Chrystusowi, pozwala sięgać w sfery sensu i przeznaczenia człowieka. Niesie człowiekowi NADZIEJĘ, wypełnia pustkę, której nie może wypełnić ateizm. Religia sięga tam, gdzie nauka czułaby się niepotrzebnym intruzem. Niesie wiarę nawet wówczas, kiedy szerzona jest niewiara w Boga i kiedy "przedstawia się to jako coś, czego wymaga postęp naukowy lub jakiś nowy humanizm" (KDK 7). A jest to przecież niezgodne z samym celem nauki, która w Bogu ma swój początek i koniec.
PS. W sobotę 25 stycznia 1986 r. w II programie TV przeprowadzono wywiad ze znakomitym uczonym z Heidelbergu, autorem Dzieci Wszechświata, prof. Hoimarem von Ditfurthem. Uczony powiedział telewidzom między innymi, iż nie wytrzymuje próby twierdzenie niektórych, że uczony nie może być wierzącym. Tak jak nonsensem jest także zdanie: "nie mogę zważyć duszy, a więc jej nie ma".
Ditfurth jest uczonym wierzącym w Boga. W ostatniej swej książce pt. Nie tylko z tego świata jesteśmy, Warszawa 1985, pisze, iż książka ta ma za cel "wykazanie, że nowoczesny naukowy obraz świata nie tylko nie utrudnia religijnej interpretacji świata, lecz otwiera przed tą interpretacją możliwość sformułowania niektórych wypowiedzi od nowa, w sposób bardziej przekonywający" (s. 198).
Słowa te chciałbym zadedykować słuchaczom i wykładowcom PNOS-u.
