Matka Boża w moim życiu (42)
Pragnę przynajmniej w skromnej części spłacić dług Niepokalanej Pani.
Najpierw wspomnę, że jestem wiejskim nauczycielem, przepracowałem blisko 18 lat w szkole, a wiek mój dobiega czterdziestki.
Chcę w pierwszym rzędzie podziękować Maryi za rodziców i dziadków, którzy zaszczepili mi w dzieciństwie nabożeństwo do Matki Najświętszej, św. Antoniego, a także św. Maksymiliana Kolbego. Nie zawsze godnie niosłem otrzymane dziedzictwo - jakże bliski byłem czasem odejścia od Maryi, a nawet od wiary świętej. I w tym, że tak się nie stało, widzę cudowną opiekę Matki Bożej. Zawsze, i dziś także, moje i nasze życie posiada tak wiele upadków i niedoskonałości, więc wielka to łaska Niepokalanej, że mimo wszystko mnie nie opuszcza.
Jako mate dziecko chorowałem na dyfteryt, a potem, gdy miałem kilka lat, na zapalenie opon mózgowych. Już jako dorosły wpadłem w chorobę płuc i nie było wielkiej nadziei na powrót do zawodu. Do pracy jednak wróciłem. Obecnie od kilku lat leczę się ze względu na nadciśnienie, a także czeka mnie operacja gardła, lecz ufam, że i tu moja Niepokalana Opiekunka mnie nie opuści.
Z dużymi sukcesami uczyłem się w szkole podstawowej i średniej, ale gdy znalazłem się na studiach wyższych, bardzo się zmieniło, wyśmiewano mnie nawet, że to chyba jakaś pomyłka, iż studiuję. Ja wierzyłem, że i tu Matka Boża mnie nie opuści - ukończyłem matematykę z wynikiem b. dobrym.
Widzę również łaskę Niepokalanej Pani w naszym życiu rodzinnym. Układa się ono, chociaż w materialnie skromnych warunkach, harmonijnie i szczęśliwie. Gdy po śmierci drugiego dziecka żona moja nie mogła zajść w ciążę, fakt urodzenia syna po kilku latach jest dla mnie kolejnym wyrazem szczególnej opieki. A dalej fakt, że ten sam syn uniknął niechybnej śmierci w wypadku drogowym, dalej mi to potwierdza. I córka, i syn zdrowo rosną, dobrze się uczą w szkole, a były już chwile, że lekarze całkowicie wątpili, czy będą żyć.
Pamiętam, jak w dzieciństwie nie opuszczałem przez cały maj nabożeństwa maryjnego w kościele. Obecnie już od roku, dzięki mojej żonie, odmawiamy codziennie w domu różaniec. Skromna to jednak "zapłata" za to, czego doznałem od Maryi.
Opisałem tu tylko niektóre fakty, czuję bowiem na co dzień obecność Niepokalanej w swoim życiu, choć tak bardzo nie jestem tego godny.
