Człowiek naszych czasów

Gorąco dziękujemy Bogu za to, że nasz rodak o. Maksymilian Kolbe, który podczas ostatniej okrutnej wojny dobrowolnie ofiarował swe życie na śmierć męczeńską dla uratowania bliźniego, został przed dziesięciu laty zaliczony w poczet błogosławionych. Aby nasze rozważania i modlitwy związane z tą szczęśliwą rocznicą miały właściwy kierunek, sięgnijmy do homilii, jaką Ojciec Święty Paweł VI wy głosił w bazylice watykańskiej podczas uroczystości beatyfikacyjnej o. Maksymiliana dnia 17 października 1971 roku. Oto kim według słów Papieża jest błogosławiony:

"Błogosławiony jest godzien czci i kultu w danym kościele lokalnym, jako wspaniały odblask mocy Ducha Uświęciciela. Błogosławiony to znaczy zbawiony i uwielbiony, to znaczy obywatel nieba ze wszystkimi cechami obywatela tej ziemi; to nasz brat i przyjaciel, najbardziej nam bliski w tajemnicy świętych obcowania, czyli w Ciele Mistycznym Chrystusa, którym jest Kościół w czasie i w wieczności".

Tymi słowami Paweł VI określił godność błogosławionego i odniósł ją do o. Maksymiliana Kolbego. Po dziesięciu latach, jakie minęły od beatyfikacji o. Maksymiliana, stwierdzamy z radością, że należny mu kult rozszerza się w sposób niezwykle dynamiczny. W różnych krajach ukazują się coraz to nowe książki o życiu o. Kolbego. Coraz liczniejsze dzieła sztuki: obrazy i rzeźby, posągi i medaliony utrwalają jego zewnętrzny wizerunek. Powstają nowoczesne kościoły pod jego wezwaniem, i rzecz najważniejsza: modlimy się do Boga za wstawiennictwem bł. Maksymiliana, przez co okazujemy mu nasze uwielbienie, zaufanie i pragnienie, by go w miarę naszych sił naśladować.

Naśladowanie bł. Maksymiliana! Ojciec Święty Paweł VI w cytowanej już homilii wygłosił następujące słowa o naśladowaniu błogosławionego:

"Błogosławiony jest doskonałym wzorem człowieka, którego winniśmy naśladować, zgodnie ze słowami św. Pawła: «Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa» (1 Kor 4,16)".

Po tych ważkich i żarliwych słowach Pawła VI należy zastanowić się jak najgłębiej. Oto chętnie przyznajemy, że bł. Maksymilian jest wzorem dla zakonników, dla [17]wszystkich kapłanów, misjonarzy, pracowników katolickiej prasy, dla wszystkich czcicieli Niepokalanej Matki Chrystusa. Tak, ale zdajmy sobie sprawę, że bł. Maksymilian jest żywym wzorem dla wszystkich chrześcijan, był bowiem człowiekiem, który w swym postępowaniu kierował się stanowczo miłością Boga i bliźniego.

Na ten najdonioślejszy fakt zwrócił uwagę w sposób szczególnie umiejętny ks. kard. Karol Wojtyła, gdy w Rzymie na trzy dni przed beatyfikacją o. Maksymiliana wygłaszał konferencję do dziennikarzy. Kardynał podkreślił wówczas, że w Oświęcimiu odnoszono się do więźniów w myśl jednej tylko reguły: nienawiści. Dlatego więźniów mogła również opanować nienawiść. Jeden z więźniów powiedział: "Ja ich nienawidzę, ponieważ oni nauczyli mnie nienawiści". Jednakże Maksymilian Kolbe zachował się wolny od nienawiści. Zwyciężył miłością, która była w nim mocniejsza od śmierci. Czyż jego świadectwo nie jest przejmujące w obecnej epoce, kiedy w ludzkim życiu jest coraz mniej miejsca dla miłości?

Konferencja ks. kard. Karola Wojtyły, którą tu w streszczeniu przytaczam, zakończyła się wezwaniem do na wskroś osobistego i moralnie najbardziej istotnego dialogu z bł. Maksymilianem: "Pytajmy go w głębi serc o to, co ma nam do powiedzenia, i to każdemu z nas osobiście".

Zgodnie z tym wezwaniem pytajmy również my. Pytania te (oczywiście do cna szczere, bo przeżywane w głębi serc) i dociekanie odpowiedzi na nie - będą najkorzystniejszym owocem naszego rozważania, naszego duchowego spotkania z Błogosławionym.

[1] Jest to jedno z przemówień, które ks. bp Bohdan Bejze wygłosił w ramach licznych uroczystości, jakie odbyły się ku czci bł. Maksymiliana w roku 1981 z okazji 40-lecia jego bohaterskiej śmierci i 10-lecia beatyfikacji.