Krucjata modlitwy w obronie poczętych dzieci
Po długich latach odnalazłam najdroższy skarb - Boga. Wychowałam się w rodzinie katolickiej, było nas ośmioro. Mama była bardzo wierząca, ojciec chyba mniej. W dzieciństwie byłam przeciętnym dzieckiem, do osiemnastego roku życia. Później miałam kochanków jednego po drugim. Zaszłam w ciążę, ale dziecko po urodzeniu umarło. Później wyszłam za mąż - małżeństwo nie było udane. Pierwsza urodziła się nam córka, po roku urodził się syn. Nie byłam zadowolona, bo jedno po drugim, mąż chyba jeszcze bardziej. Nie lubił małych dzieci. Zaszłam w ciążę po raz trzeci, ciążę przerwałam, po krótkim czasie znowu ciąża - też przerwałam. Wtedy wcale nie myślałam, że to taki straszny grzech. Dlaczego dawniej nie głosili tego i nie przestrzegali tak jak teraz, może by do tego nie doszło...
Długo nie chodziłam do spowiedzi, do kościoła bardzo rzadko. Teraz wszystko stanęło mi przed oczyma jak straszny film (o Boże, zlituj się!...), który widzę w dzień i w noc. Wy wszystkie matki, które macie to czynić, ostrzegam i błagam, nie róbcie tego!
Nagle przyszedł taki dzień, że coś mnie przynaglało do spowiedzi, coś się we mnie przełamało i nie miałam spokoju w dzień i w noc. Chyba jakaś istota ludzka gorąco się za mnie modliła o nawrócenie. Od tej pory nieustannie się modlę do Niepokalanej, aby mi wyjednała łaskę u swojego Boskiego Syna, a Zbawiciela naszego, za wstawiennictwem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Matuchno Najświętsza, okryj mnie Twoim świętym płaszczem i broń mnie od nieprzyjaciół.
Módlmy się o miłość matek i ojców do dzieci nienarodzonych.
