3. Poznacie ich po owocach
Przeprowadzona w poprzednim odcinku, zapewne trudna dla czytelnika, analiza jest niezbędna, aby zauważyć, właściwie ocenić, nazwać po imieniu oraz wykazać rodowód konkretnych form wypaczeń doktrynalnych czy praktycznych, które zauważa się w krajach będących w zasięgu oddziaływań ruchów myślowych i społecznych o nazwie "teologia wyzwolenia".
Najistotniejsze dziedziny wypaczeń:
- Polityczna interpretacja Pisma Świętego. Biblia dla teologów wyzwolenia liczy się przede wszystkim jako księga ujmująca dzieje i przykłady wyzwolenia społeczno-politycznego, dokonującego się z inspiracji religijnych. Stąd szczególne zainteresowanie opisem wyzwolenia Izraela z niewoli egipskiej oraz akcentowanie tekstów mówiących o walce z wyzyskiem itp. Teologowie ci naruszają w konsekwencji zasady interpretacji Pisma Świętego, odczytuję je przez okulary polityczne. Nierzadko także powracają do starej, racjonalistycznej krytyki Biblii.
- Spłaszczenie obrazu Chrystusa do funkcji historycznego przywódcy ruchu wyzwoleńczego oraz symbolu wszelkich ruchów wyzwoleńczych. Istotę chrześcijaństwa jest wiara w Jezusa Chrystusa, Boga i człowieka w jednej osobie, który będąc Bogiem (Synem Bożym) stał się człowiekiem (prawdziwym!), aby po ludzku dopowiedzieć ostatnie słowa Objawienia, ukazać nowy porządek ludzkich wartości, zadośćuczynić za zło braci ofiarę z własnego życia na krzyżu, oświetlić mroki cierpień i śmierci swym zmartwychwstaniem oraz wskazać kierunek i środki do zbawienia się (wyzwolenia) i stania nowym stworzeniem. Chrystus niewątpliwie walczy także z zakłamaniem politycznym i religijnym, z chorobą i śmiercią, jednakże nie wolno w podkreślaniu tych elementów rezygnować z najważniejszych dogmatów, mówiących o jego bóstwie, wcieleniu i odkupieniu.
Teolodzy wyzwolenia chętnie powracają do starotestamentowego obrazu mesjanizmu doczesnego i politycznego, który ostatecznie właśnie Chrystus odrzucił.
- Rozłam i walka z Kościołem. Latynoamerykańskie "chrześcijańskie" ruchy wyzwoleńcze przenoszę na teren Kościoła zasady o klasowym charakterze prawdy i walce klasowej. Biskupów i kapłanów nie zaangażowanych czynnie w tych ruchach uważa się za przedstawicieli klasy uciskającej, od której trzeba się oddzielić i wydać jej walkę. Towarzyszy temu przekonanie, że niemożliwy jest dialog z "górą", ponieważ nie potrafi ona zrozumieć "prawdy" klasy uciskanej. Dlatego, ich zdaniem, jedynym słusznym wyjściem jest oddzielenie się i stworzenie własnego, "lepiej" służącego potrzebom "duchowym" klasy uciskanej, ludowego Kościoła, którego eucharystia będzie znakiem zjednoczenia klasowego. (Środki przekazu informowały nas przed kilkoma miesiącami, że w Nikaragui odbyły się dwie centralne procesje Bożego Ciała: rzymskokatolicka i ludowa.)
Tzw. Kościół ludowy utożsamia królestwo Boże z wyzwoleniem społecznym i politycznym i zastępuje jego charakter nadprzyrodzony wysiłkami zmierzającymi do samowyzwolenia i samoodkupienia. Wykazuje większą troskę o wierność historii niż o wierność swemu boskiemu pochodzeniu. Wiara znaczy dla niego bardzo często wierność historii, nadzieja - rozwój, a miłość - opowiedzenie się po stronie uciskanych, z przemocą (walkę klas) włącznie. W wielu wypadkach podważa on boski charakter środków zbawienia i lekceważy sukcesję apostolską. Uważa, iż nie potrzebuje żadnej hierarchicznej kontynuacji od apostołów ani więzi z Rzymem, ponieważ sam lud ma władzę duchową i może jej udzielić wybranym przez siebie przedstawicielom.
- Zdrada ludzkich i chrześcijań[299]skich wartości. Na koniec trudno powstrzymać się od pytania: czy rzeczywiście takiej teologii, czy raczej takiego Słowa Bożego, potrzebują z ust swych nauczycieli ludzie biedni i sponiewierani wyzyskiem społecznym? Czy naprawdę taka teologia zdolna jest wybronić ich od zniewolenia oraz pomóc uwolnić się od grzechu przez odzyskanie poczucia godności i wolności wewnętrznej? Czy zamiast "poszerzać" człowieka, na nowo go nie "pomniejsza" poprzez sprowadzenie do roli trybu w wielkiej turbinie napędzającej dobrobyt i wolność społeczną, ale niezdolnej już ogarnąć jednostki? Przekładanie odpowiedzialności za wszystko z osoby na mechanizmy społeczne także pomniejsza człowieka przez dyspensowanie go z moralnej, osobistej odpowiedzialności. Przyjęcie i stosowanie przemocy godzi zawsze i degraduje obydwie strony. Czy taka teologia ostatecznie nie rozchodzi się z człowiekiem?
4. "Teologia wyzwolenia" znakiem czasu dla Kościoła
Kościół wnikliwie bada dążenia ludzi do wyzwolenia się z wszelkich form zniewolenia i odczytuje w nich nie tylko znaki czasu, domagające się teologicznej interpretacji, lecz także odnajduje w nich "ewangeliczny zaczyn", który przyczynia się, od czasów Chrystusa, do obudzenia świadomości uciśnionych. Za skandal uważa się drastyczne nierówności między bagatymi i ubogimi, którym towarzyszy z jednej strony marnotrawstwo, a z drugiej głód i poniżające godność warunki życia. Pod groźbą utraty swojej tożsamości nie może zaniedbać działań na rzecz sprawiedliwości, troski o ubogich, opieki wobec prześladowanych. Nie poprzestając na licznych dokumentach, które towarzyszą i uprzedzają ludzkie wysiłki, widzi potrzebę poszukiwania jeszcze innych dróg, aby przybliżyć się do potrzebujących. Jego ogromne rzesze kapłanów i świeckich starają się na co dzień zaradzić ludzkiej niedoli i poszukują skutecznych środków, aby jak najszybciej położyć jej kres. Kościół nie może jednak nigdy ulec pokusie zastąpienia ewangelii chlebem, bo nie samym chlebem żyje człowiek, nawet kiedy cierpi głód.
Poza doraźnymi formami zaspokajania ludzkich potrzeb, Kościół widzi naglącą konieczność działań zmierzających do przebudowy struktur społecznych. W związku z tym zwraca uwagę na przybliżenie ludziom świeckim, "których misją właściwą jest budowa społeczeństwa", katolickiej nauki społecznej. Odczuwa potrzebę zjednoczenia wysiłków pasterzy i wiernych, aby dojrzale i rzeczowo odpowiedzieć na "poważne wezwanie" naszych czasów. Wiązać się z tym musi odważne głoszenie prawdy o Jezusie Chrystusie, o Kościele, o człowieku jako podmiocie społecznym i zarazem źródle jego zła, o moralności nie uświęcającej środków do celu.
Szczególne miejsce w budowaniu społeczeństwa zajmuje katecheza, w której należy mocno zwrócić uwagę "na transcendencję i darmowy charakter wyzwolenia w Jezusie Chrystusie, prawdziwym Bogu i prawdziwym człowieku, suwerenność łaski, prawdziwą naturę środków zbawienia, a zwłaszcza Kościoła i sakramentów. Przypomni się prawdziwe znaczenie etyki, w której rozróżnienie między dobrem a złem nie może być zrelatywizowane, autentyczny sens grzechu, konieczność nawrócenia i powszechny charakter miłości braterskej. Będzie się ostrzegać przed polityzacją życia, która nie zauważając specyficznej natury królestwa Bożego i transcendencji osoby, doprowadza do sakralizowania polityki i do wykorzystywania religijności ludu do przedsięwzięć rewolucyjnych" (Instrukcja o niektórych aspektach teologii wyzwolenia).
Instrukcja ta nie hamuje współczesnych wysiłków wszystkich ludzi dobrej woli. Przeciwnie: widzi potrzebę takiej współpracy, pragnie jedynie zapobiec mieszaniu wiary z polityką albo, co gorsza, zastępowaniu wiary obcymi jej ideologiami.
