Co dają człowiekowi papierosy?

Chodzę codziennie przez parking Jasnej Góry w Częstochowie. Zajeżdża tam wiele autobusów z całej Polski. Przywożą przeważnie pielgrzymów. Onegdaj przy pewnym autobusie spotkałem młodziutką dziewczynę popisującą się paleniem papierosa. Z życzliwością zwróciłem jej uwagę:

- A jednak ten papierosik, którym się wdzięczysz, jest szkodliwy. Wystarczy trochę o tym poczytać, a poznasz, że ten pozornie niewinny papieros kryje w sobie przeszło pięćdziesiąt trujących związków chemicznych.

Tu przerwała mi stojąca obok kobieta:

- A ja wiem co innego, że właśnie ci, którzy palą papierosy, o wiele dłużej żyją.

Uprzytomniłem sobie wtedy, że wielu naiwnych i nieobeznanych w tej dziedzinie ludzi może mieć podobny pogląd. Chcę więc, w imię prawdy i prawości, przedłożyć szerszym kręgom czytelników "Rycerza Niepokalanej", co sądzi nauka o paleniu papierosów.

1. Chemia wykazuje wnikliwie i przekonywająco, jak wiele różnych trujących i rakotwórczych związków chemicznych posiada wypalony papieros. A oto niektóre bardziej "bojowe": tlenek węgla, cyjanowodór, siarkowodór, fenol, acenoften, benzen, azulen, piren, anilina... Może odczuliśmy gryzący czad, to jest dwutlenek węgla, gdy w piecu węgiel nie chciał się palić, tylko się żarzył. Tak właśnie żarzy się tytoń w papierosie, tworząc trujący gaz.

Szczególnie szkodliwe są smołowce. Jest ich dziesięć rodzajów. One to powodują raka, złośliwy nowotwór, degenerujący szybko tkanki ludzkiego organizmu. Ślady ich działania widać na ustniku papierosa, na zębach palącego, na przewodach oddechowych, w żołądku, a nawet w moczu.

Zwróćmy też uwagę na akroleinę. Powstaje ona, jak pisze dr Kazimierz Markiewicz w doskonalej książce: Palenie a zdrowie, "przy przepalaniu tłuszczów o ostrym zapachu gryzącym, drażniącym błony śluzowe nosa i górnych dróg oddechowych. Wywołuje on uczucie drapania i suchości w gardle, kaszel, wzmożone łzawienie, a nawet podrażnienie i zapalenie spojówek oczu. Te objawy występują u palaczy oraz u osób niepalących, zmuszonych do przebywania w atmosferze dymu, we wspólnych pomieszczeniach zakładów pracy, sal posiedzeń i zebrań" (s. 33).

Nikotyna to główny alkaloid liści tytoniu. Jest ona silną trucizną oddziaływującą na cały układ nerwowy nie wyłączając kory mózgu. Zatruwa komórki mięśniowe obniżając sprawność fizyczną i umysłową. Sprowadza powoli miażdżycę, powoduje nadciśnienie i jest czynnikiem wpływającym na stwardnienie tętnic, czyli sklerozę, nawet w młodym wieku.

Silne działanie rakotwórcze wykazuje benzopiryna oraz nitrozoaminy. Atakują one drogę oddechową i przewód pokarmowy. W strumieniu bocznym dymu jest ich wielokrotnie więcej niż w strumieniu głównym wciąganym przez palacza. Zauważyć więc należy, że przebywanie w miejscu zadymionym nie różni się prawie od samego palenia. Szczególnie szkodzi dzieciom. Spotyka się u nich brak łaknienia, rozdrażnienie, trudności ze snem, zapalenie oskrzeli. W Biuletynie Domu Rekolekcyjnego w Zakroczymiu (nr 18) umieszczono hasło: Palenie truje nie tylko ciebie, ale także całe twoje otoczenie.

2. A oto co bliżej mówi o paleniu tytoniu medycyna. Ta nauka wykazuje, że palenie szkodzi całemu człowiekowi. W "Przekroju" (nr 1808) spotkałem artykuł: Cisi mordercy serca. Spośród kilku tych "morderców" (otyłość, brak ruchu, stres) jako pierwszy wymieniony jest papieros. Serce - jakże ważny to motor! [144]Ożywia cały ludzki organizm. Przez swój przedsionek i komorę to tłoczy odżywczą krew do tętnic, to przez układ żylny ściąga zużytą materię. Otóż nikotyna działa toksycznie na autonomiczne nerwy serca doprowadzając do niewydolności krążenia krwi. Dr Włodyczko poucza, że u palaczy, zwłaszcza dłużej palących, stwierdza się: zaburzenia czynności skurczowych serca, niemiarowość, przyśpieszenie uderzeń, rozszerzenie i zwyrodnienie serca oraz dusznicę bolesną. Umieralność zaś z choroby wieńcowej serca u palących op. 20 papierosów dziennie jest o 60% większa niż u niepalących.

Żaden organ nie jest tak atakowany przez dym gazów trujących jak płuca. On to drażni gardło, powoduje kaszel i chrypkę. Sprowadza powoli nieżyt, a nawet zapalenie oskrzeli. Przy tym stanie zapalnym męczy człowieka kaszlenie i odpluwanie flegmy. Dręczy ono nałogowego palacza do końca życia. Zjawia się też nierzadko "złośliwy nowotwór", to jest rak. K. Markiewicz twierdzi, iż prawdopodobieństwo zgonu z powodu raka płuc wynosi u palaczy 1:8, a u niepalących 1:300.

Palenie wywiera też szkodliwy wpływ na przewód pokarmowy. Szkodzi zębom (próchnica), działa zapalnie na jamę ustną i dziąsła. Pojawiają się u palaczy ogniska rogowacenia tak na języku, jak i na ściankach jamy ustnej. Występuje spaczone uczucie, a nawet zanik smaku na języku. Przykry także staje się zapach z ich ust. Następnie nikotyna szkodzi żołądkowi. Powoduje niestrawność i nieżyt. Zwiększając ilość soku żołądkowego, a w nim kwasu solnego, nadżera śluzówkę i doprowadza do wrzodu żołądka czy dwunastnicy. Ciężka to choroba i częstszy powód śmierci.

Są tacy, którzy palą, jak powiadają, na ukojenie nerwów. Jednak bardziej wierzę dr. Antoniemu Musiołowi, profesorowi Śląskiej Akademii Medycznej, który pisze, że "nadużywanie nikotyny powoduje bardzo szybkie osłabienie układu nerwowego, może prowadzić do dalszych stanów nerwicowych, objawów ostrego czy przewlekłego zatrucia nikotyną... Lepszym sposobem rozładowania napięć nerwowych, zamiast sięgania po papierosa, jest wykonanie parę razy w ciągu dnia kilku głębszych wydechów na świeżym powietrzu..." ("Panorama", nr. 26/1979 w artykule: Uwaga, trucizna!)

Ujemne skutki palenia papierosów widać szczególnie u kobiet. Tracą subtelny wyraz twarzy. Czoło ich pokrywa się zmarszczkami, oblicze bruzdami, cera staje się niedokrwista i blada. A już najdotkliwsze skutki ujawniają się u ich potomstwa. "Spośród 100 palaczek, które zaszły w ciążę, średnio u 22 występuje poronienie, a spośród 100 niepalących - tylko u 7", jak podaje Jan Hojnowski SCJ w świetnej pracy: Przeciw zagrożeniu narodu. Jest w niej także wskazanie: "Lekarze przestrzegają, że na 6 miesięcy przed zaplanow[an]ym poczęciem dziecka kobieta powinna przestać palić. Na 3 miesiące przed zaplanowanym terminem jest to już wprost nieodzowne. Palenie w tym ostatnim okresie przed ciążą jest wyrokiem śmierci dla dziecka, tzn. albo nastąpi poronienie, albo przyjdzie na świat dziecko obciążone wrodzonymi wadami i skłonnościami do chorób" (s. 110).

Według zdania uczonych dokuczliwa szkodliwość nikotyny ujawnia się koło dwudziestego roku palenia, nieraz i wcześniej przy słabszym zdrowiu, cięższej pracy czy gorszym odżywianiu się. Po czterdziestu latach hołdowania nałogowi zwykły występować jego radykalne skutki: męczące wady ciała, choroby, wrzody, raki i szybsza śmiertelność.

Słusznie możemy przytoczyć tu przysłowie: Niech ci rozum powie, | Papieros albo zdrowie!

3. Zapytajmy jeszcze, czy nałóg palenia papierosów szkodzi też duszy człowieka? Z pewnością interesuje nas moralna ocena tego nałogu: Palenie tytoniu jest czynnością świadomą i dobrowolną i jako taka podlega ocenie moralnej. Pod tym kątem napisał głęboką pracę ks. Feliks Staszak. Już jej tytuł stawia sprawę na ostrzu: Palić czy nie palić? Pisze jasno i przekonywająco: "Wszystkie skutki palenia ty[145]toniu należy łączyć. Wtedy ukazuje się, że palenie tytoniu nie może mieć prawdziwej godziwości moralnej, to znaczy, że nie jest czynnością, którą można by znaleźć jako zgodną z prawem moralnym. Ludzie mówią: Palenie jest zwyczajem, więc nie może być grzechem. Przeciwnie, właśnie wskutek rozpowszechnienia palenia tytoniu istnieje tym większy obowiązek wyraźnego określenia jego niegodziwości" (s. 86). Następuje wyraźna ocena w kategorii woli i prawa Bożego: "dochodzimy do stwierdzenia, że palenie tytoniu jest przynajmniej grzechem powszednim" (s. 93). Na pytanie zaś, czy palenie tytoniu może być grzechem ciężkim, ks. Staszek odpowiada: "Może być także grzechem ciężkim w pewnych warunkach życiowych, powiększających winę moralną palącego, na przykład gdy pali człowiek chorowity mimo zakazu lekarzy. Podobnie jest, gdy ktoś pali dużo, skutkiem czego cierpi rodzina (s. 96).

Wyżej wspomniany wykazuje palaczowi, że sprzeciwia się V przykazaniu Bożemu, szkodząc sobie na zdrowiu; sprzeciwia się VII przykazaniu Bożemu, pozbawiając rodzinę należnego wsparcia przez stałe wydatki na tytoń; sprzeciwia się cnocie umiarkowania i powściągliwości hołdując ślepym popędom i nałogom; sprzeciwia się roztropności, bo wypacza sąd rozumu i nie chce przewidzieć, do jakich dolegliwości, a nawet nieszczęść może doprowadzić niewolnicza służba dla tej psiankowatej rośliny, jaką jest tytoń.

W "Panoramie" (nr 6/1979) jest artykuł: Co skraca życie? Autor wymieniwszy znane nam już trujące związki chemiczne tytoniu, kończy: "Wśród palących śmiertelność jest o 70 procent wyższa niż wśród niepalących. Palący 10 papierosów dziennie skracają sobie życie o 5 lat, a 20... ech - szkoda straszyć".

Chcę to dopowiedzieć owej kobiecie z pielgrzymki, która obiecywała dłuższe życie z palenia papierosów. Dziewczynie zaś, która przyjechała na Jasną Górę złożyć hołd Matce Boskiej, powiedziałem, że najmilszą dla Niej ofiarą będzie, gdy porzuci palenie papierosów.