Chrześcijańskie przygotowanie do życia w rodzinie

Fragmenty Listu Pasterskiego Biskupów polskich z 7 XI 1987 r.

Kiedy przed laty Kościół w naszej Ojczyźnie przygotowywał się do wyrażania wdzięczności Bogu za Tysiąclecie Chrześcijaństwa, postawił przed Narodem hasło i wezwanie: "Rodzina Bogiem silna". Przestrzeń millennium była wystarczającym okresem czasu, przez który można było dojrzeć i ocenić, jak kształtowały się serca Polaków dzięki rodzinie zbudowanej na fundamencie Ewangelii Jezusa Chrystusa. W tym zamyśleniu i wdzięczności, było równocześnie spojrzenie w przyszłość. Spojrzenie pełne zatroskania, aby w następnych latach i wiekach Polacy nadal budowali mądrość życia opartą na rodzinie "silnej Bogiem".

Słowo rodzina - wypowiadamy zawsze z głębokim wzruszeniem. Dzieje każdego człowieka, nasze dorosłe "dziś", tkwi przecież korzeniami w domu rodzinnym. Nawet, jeśli w sposób słuszny korzystamy z dorobku cywilizacji i rozszerzamy obszary dobra, jesteśmy świadomi, że źródłem wytęsknionej przez świat "cywilizacji" była dla każdego z nas miłość, którą nas otoczyli rodzice, rodzeństwo, najbliżsi. Tkwimy więc niejako stale w rodzi[6]nie: w tej, z której Bóg nas wezwał do zadań życiowych; w tej - którą stanowimy obecnie jako wspólnota rodziców, dzieci i wnuków, wreszcie w tej - której chcemy przekazać nasze najlepsze doświadczenia. (...)

Chrześcijańskie spojrzenie na rodzinę

Objawione Słowo Boże przypomina stale wolę Stwórcy, który powołując człowieka do bytu "na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (por. Rdz 1,27). Z tym aktem stworzenia nierozdzielnie jest złączone błogosławieństwo: "Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną»" (Rdz 1,28).

Przeszedł człowiek, stworzony na Boże podobieństwo, przez dramat grzechu pierworodnego. Niejednokrotnie zatracał świadomość tej godności, do której został wezwany. Dlatego Odkupiciel Człowieka wraca niejako do początku ucząc: "Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą dwoje jednym ciałem... Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela" (por. Mt 19,4nn).

Kościół, odpowiedzialny za jednoznaczne przepowiadanie Ewangelii, świadomy ludzkich dramatów i słabości, nie może zaprzestać głoszenia, a czasem wręcz obrony tego, co Jezus nazwał po imieniu: godności człowieka, świętości i nierozerwalności małżeństwa. (...)

Wydaje się czymś oczywistym, że skoro taka jest przestrzeń ludzkiego losu, przestrzeń życia i wieczności - rodzina, która stoi u początku życia, musi być rodziną trwającą w ustawicznej więzi z Bogiem. Wyraża się ta więź w ludzkiej wartości i odpowiedzialności za miłość ku żonie i mężowi; w prawie rodziny do kształtowania sumień dzieci, zgodnie ze swymi przekonaniami; w czynieniu wszystkiego, aby jedność, nierozerwalność i świętość małżeństwa nie były nigdy ośmieszane lub kwestionowane.

Zgodnie z zamysłem Boga można odczytywać ów plan, który Stwórca zlecił mężczyźnie i niewieście, dziewczynie i chłopcu, małżeństwu i rodzinie.

Młodzi uczą się życia rodzinnego w rodzinie

Rodzina, jako podstawowe środowisko miłości, jest więc pierwszym i zasadniczym rme1scem, w którym pokolenia młodych uczą się życia rodzinnego i przygotowują do założenia własnych rodzin. Brutalne odbieranie rodzinie tego prawa lub, w imię źle pojętego "humanizmu", umrue1szanie tego prawa czy choćby "wyręczanie rodziny", jest naruszaniem jednego z podstawowych praw osoby ludzkiej, jak uczył o tym Jan XXIII w encyklice Pacem in terris (n. 17). Nie może się nigdy zdeaktualizować przekonanie, że w rodzinie jest miejsce, w którym człowiek doświadcza i uczy się miłości. (...)

Wydaje się, że klimat chrześcijańskiej rodziny stwarza okazję do rozsądnej informacji tyczącej piękna, ale i świętości, radości, ale i odpowiedzialności - związanej z życiem erotycznym. Kościół nie lęka się tych tematów. Kościół pragnie je dostrzec w ich pełnym wymiarze. Skoro Stwórca natury otoczył poczęcie człowieka przywilejem jego rodziców do przeżycia intymnego szczęścia, trzeba i w życiu erotycznym dostrzegać ślad miłości Stwórcy. Dlatego niezbędne jest rozważanie tych zagadnień językiem subtelności i ciepła, językiem, który godności ciała i ludzkich praw do intymności nie odziera z tego, co w tym wszystkim piękne i święte. Nie da się, bez krzywdy dla człowieka, z jego życia erotycznego zrobić dziedziny wymykającej się jakimkolwiek normom moralnym. Takie postawienie sprawy jest przekroczeniem kompetencji wszystkich, którzy chcą niejako zapomnieć, iż obok prawideł fizjologii, człowiek stworzony na Boży obraz, jest bytem moralnym, którego działania są naznaczone darem rozumu i odpowiedzialnej wolnej woli. (...) Bez Boga i Jego Praw przygotowanie do życia w rodzinie jest zawsze niepewne, a często staje się błędne.

Przejawem takiego błędu jest spłycenie perspektywy małżeństwa i rodziny, gdy w przygotowaniu do tych zadań przeakcentowane są elementy seksu, wygody, przyjemności, połączone z brakiem odpowiedzialności za człowieka. Akcentowanie prawa człowieka do zaspokojenia własnych potrzeb jest propozycją demoralizującą, skoro codzienne życie uczy, iż człowiek częściej staje wobec konieczności ofiary, trudu i wyrzeczenia, aniżeli przyjemności, łatwizny i użycia! Boli więc, że bez wizji całego losu człowieka: piękna tego losu, ale i jego dramatów i trudu, proponuje się ludziom [7]młodym kuszące perspektywy łatwizny, czy wręcz beztroskiej nieodpowiedzialności. Tym więcej, że konfrontacja z życiem "na własny rachunek" będzie najczęściej owocowała rozgoryczeniem i świadomością, że ludzie zostali w młodości okłamani. Nie wolno więc w tej obszernej dziedzinie wyręczać rodziców, odbierać im praw do kształtowania sumień dzieci i młodzieży, zgodnie z uznanym przez nich autorytetem Boga, który "sam wie, co kryje się w człowieku".

Nierozważne propozycje pedagogiczne podważają byt rodziny

(...) Kościół otacza rodzinę miłością, raduje się jej moralnym zdrowiem i cierpi, kiedy dzieje się jej jakakolwiek krzywda. Zabiera głos, by w imię Chrystusa przestrzec, iż nierozważne propozycje pedagogiczne podważają byt rodziny, a przez to samo byt zdrowego Narodu.

Szkoła jest wprzęgnięta w wielką społeczną służbę. Właśnie służbę, a nie w konfrontację z uznanymi przez większość Narodu zasadami. Niech więc polska szkoła, tak jak w latach trudnych, broni tożsamości Narodu, która wyraża się w chrześcijańskiej kulturze i obyczajowości. Niech pomaga rodzinie wypracować w dzieciach i młodzieży autentyczne cnoty społeczne i obywatelskie. Niech uczy odpowiedzialności, wyrzeczenia i służby. Niech nigdy nie schlebia egoizmowi szczególnie w dziedzinie moralnej.

Nasze rozważanie, nie pierwszy raz, podyktowała troska i wola służenia Narodowi. Znane są Biskupom liczne protesty rodziców, protesty i niepokój wielu środowisk, które negatywnie oceniają program i podręcznik traktujący o "przysposobieniu do życia w rodzinie". Episkopat niepokój ten podziela, a protesty rozumie i uznaje za słuszne; podziela też z rodzicami nadzieję związaną z decyzją o zawieszeniu używania wspomnianego podręcznika. Nie przestaje się więc troszczyć i modlić o takie oświecenie serc ludzi odpowiedzialnych za "Edukację Narodową", aby nikt z wychowanków nie został skrzywdzony przez niemoralne propozycje.

Troskę tę składamy w ręce Niepokalanej Matki Boga. Powtarzamy modlitwę Kościoła: "Boże, nasz Ojcze, niech nas wspomaga w swojej dobroci Jednorodzony Syn Twój, który rodząc się z Dziewicy, nie naruszył panieństwa Matki, lecz je uświęcił, niech On oczyści nas z grzechów". Wielbimy w tej modlitwie Boży zamysł wartości dziewictwa i czystości odpowiedniej dla każdego stanu. Adorujemy Boga, który macierzyństwo Maryi otoczył tak subtelną czystością, iż oczy wszystkich ludzkich pokoleń wpatrują się w Nią jako Matkę uczącą wartości macierzyństwa i ofiarnej służby Synowi i Kościołowi oraz przesycania ludzkiego życia głębią czystości.

W tym duchu życzymy każdej polskiej rodzinie pokoju i szczęścia i umacniamy błogosławieństwem w Imię Trójcy Przenajświętszej, na trud wierności Bogu w życiu Waszych rodzin i przygotowaniu młodzieży do tworzenia takich wspólnot rodzinnych, które zawsze będą odpowiedzią na plan Stwórcy i wyrazem wierności dla wielowiekowej spuścizny ochrzczonego Narodu.

Podpisali:
Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi Polscy