Chrzcielnica i tron

W katedrze San Rufino w Asyżu znajduje się chrzcielnica, przy której ochrzczony został św. Franciszek. Wykuta w kształcie walca z wiśniowego marmuru, delikatnie rzeźbiona w ślimaki, zwieńczona wypolerowanym przez wieki gzymsem, dotąd stoi przy drzwiach frontowych i przez to właśnie przypomina wiernym, że jest bramą do Kościoła Chrystusowego. Ten skromny rekwizyt jest świadkiem wydarzenia, o którym czasy każą wspomnieć.

Zimą 1182 roku Pika oczekiwała rozwiązania. Jej mąż, Piotr Bernardone Moriconi, bawił tymczasem we Francji, dokąd zresztą jako kupiec często wyjeżdżał po eleganckie atłasy i aksamity. Oczekiwanie na męża, a jeszcze bardziej na rozwiązanie, stało się niespodziewanie ciężkie i przykre. Ktoś nieznany, może pielgrzym zdążający do Rzymu, podpowiedział brzemiennej matce, aby opuściła dom rodzinny i przeniosła się do pobliskiej stajni. Tam o północy Pika porodziła pierworodnego syna, złożyła go w żłobie na sianie, a świadkami tego były wół i osioł. W ten sposób legenda średniowieczna, przez scenerię narodzin, upodobniła Franciszka do Jezusa Chrystusa.

Nie znamy dnia urodzin i chrztu św. Franciszka. Urząd stanu cywilnego nie zanotował, nie zachowała się metryka. Wiadomo tylko, że matka zaniosła niemowlę do chrzcielnicy w San Rufino, a lewita katedralny zaczerpnął dłonią wody ze źródła chrzcielnego i obmył nią główkę chłopca, wypowiadając słowa: "Chrzczę cię, Janie, w imię najświętszych Osób Boskich: Ojca, Syna i Ducha Świętego".

Imię Jan wybrała matka. Brzmiało melodyjnie - Giovanni. Dwaj wielcy patronowie: Jan Chrzciciel, poprzednik Chrystusa, i Jan Ewangelista, kochany uczeń Mistrza - stali się opiekunami nowego chrześcijanina. Zresztą, kto może wiedzieć, co zdecydowało o wyborze takiego imienia? Sympatie i antypatie do imion często powstają z bardzo intymnych przeżyć człowieka.

[12]

Piotr Bernardone, powróciwszy z podróży, ogromnie się ucieszył z męskiego potomka. Nie podobało mu się wszakże imię Jan. Zmienił je natychmiast na Francesco, mały "Francuz"... Może chciał w ten sposób upamiętnić kraj, w którym przebywał podczas narodzin syna?

Porzućmy jednak hipotezę wyjaśniającą przyczynę zmiany imienia. Po ośmiuset latach mamy nikłe szanse to sprawdzić. Powróćmy raczej do chrzcielnicy w San Rufino, która do dzisiaj jest jedynym świadkiem metamorfozy dokonanej w duszy Franciszka. W oda i słowo sprawiły, że nowy człowiek wyruszył w świat z niezatartym w duszy znamieniem chrześcijanina, wzbogacony łaską uświęcającą i cnotami wlanymi: wiarą, nadzieją i miłością, zaopatrzony w dowód przynależności do Kościoła Chrystusowego, obdarzony kluczem królestwa Bożego.

Według Kwiatków św. Franciszka brat Pacyfik widział we śnie pięć tronów niebieskich, a wśród nich jeden wyjątkowo wspaniały. Anioł Boży wskazał mu, że ten właśnie należy do Franciszka.

Droga Świętego, prowadząca od chrzcielnicy do tronu, trwała około 44 lat. Wystarczyła jednak, aby zalążek łaski sakramentalnej rozwinął się w nim na miarę ogromnej aureoli. Ze źródła chrzcielnicy asyskiej czerpały tę łaskę setki, tysiące chrześcijan, nad każdym Pan wypowiedział słowa: "Ten jest moim najmilszym synem". Nieliczni jednak zasiedli na pustych tronach obok Franciszka. Nieliczni uświadomili sobie, że są synami łaski. Łaska wymaga bowiem współpracy człowieka, a to jest właśnie tajemnicą zbawienia i świętości.