Piekarka dziewczęca w izbie ubogiej
otrzymała w marcu ziarno od Boga,
chowała, jak w spichrzu-w pokornym sercu,
tuliła w mroku przez dziewięć miesięcy.
Maryjo, Maryjo,
dajże nam chleba,
jesteśmy głodni,
chleba nam trzeba.
Piekarka ruszyła w daleką drogę
do Domu Chleba - do progów Betleem
i tu w chłodnej nocy miesiła ciasto,
chleb urósł Światu w godzinie dwunastej.
Maryjo, Maryjo,
upiecz nam chleba,
jesteśmy głodni,
chleba nam trzeba.
Więc piekła Chleb święty przez lat trzydzieści,
w najpiękniejszej porze swych lat niewieścich,
z czułością w sercu w domowym ognisku
Chleb upieczony ze skórką złocistą.
Maryjo, Maryjo,
przynieś nam chleba,
jesteśmy głodni,
chleba nam trzeba.
Po latach trzydziestu zabiera z domu
i swego Syna prowadzi do miasta,
tu wokół Niego tłum głodnych urasta,
Chleba Miłości nie braknie nikomu.
Maryjo, Maryjo,
nowego chleba
przynieś dla głodnych,
chleba nam trzeba.
Chleb za trzydzieści srebrników sprzedano.
Okrutne usta zadały mu rany,
kiedy Go w piątek i w samo południe
zgłodniałej rzeszy na pastwę oddano.
Maryjo, Maryjo,
wydaj chleb ludziom,
jesteśmy głodni,
chleba nam trzeba.
A kiedy ujrzała sponiewierany
Chleb Żywy, który wypiekła dla ludzi,
co był jak jagnię przez wilków szarpany,
w Piekarce Bolesnej płacz się obudził.
Maryjo, Maryjo,
płacz nad swym chlebem,
jesteśmy głodni,
chleba nam trzeba.
Tłumaczył Władysław Pelc
