Chleb przeklęty

Jest chleb od Boga błogosławiony.
Choć ciężko zdobyć go w życiu,
Znojem oblany, Izą okraszony,
Ależ jak słodki w spożyciu!
I jest chleb drugi: nie z daru nieba,
Lecz z krzywdy ludzkiej poczęty...
Strzeżcie się, strzeżcie takiego chleba,
Bo on od Boga przeklęty!

Ty od rannego świtu, mój bracie,
Schylony w pracy poczciwej,
Czy to na roli, czy przy warsztacie,
O jakże jesteś szczęśliwy!
Twój chleb choć w ciężkim zdobyty znoju,
Patrz, jak się w rękach twych mnoży;
To chleb z twej dumy, pracy, spokoju,
Bo to prawdziwy chleb Boży!
Lecz ty, coś chleb swój wydarł sierocie,
Bliźnim zagrabił ich mienie,
Co urągając Bogu i cnocie,
Zbrodnią obarczył sumienie -
Twój chleb, choć jesz go niby bez troski,
Gorycz zawiera i męty:
Bo zawisł nad nim już wyrok Boski,
Bo on od Boga przeklęty.

W rozczynie jego jest kwas niezdrowy,
Jad, co go pleśnią powleka;
To nie mistyczny chleb Chrystusowy,
Co gładzi grzechy człowieka.
To chleb przeklęty!... Od tego chleba
Niech ręka broni nas Pana!
Bo on nie manną, co spada z nieba,
Ale jest darem szatana.

Grafika do art. Chleb przeklęty

[Fot. s. 121: Robotnik.]