Referat wygłoszony na Kongresie "W obronie życia" w Niepokalanowie, 5 X 1986
Słysząc o setkach tysięcy i milionach nie narodzonych dzieci, zabijanych rozmyślnie w dzisiejszym świecie, szukamy sposobów zahamowania tej plagi i - na ile to się da - całkowitego jej zlikwidowania.
Ważną rzeczą są poczynania natury prawnej, jak też praktyczna pomoc dla matek ciężarnych, wysiłki społeczne na tym polu i praca wychowawcza. Pragnę omówić tu jeden odcinek pracy wychowawczej, jakim jest wytwarzanie klimatu sprzyjającego życiu.
Troska o więcej niż dwoje dzieci
Wszędzie można znaleźć pewną część ludzi, która jest szczególnie za życiem i za miłością. Są to rodziny mające więcej niż dwoje dzieci. Te właśnie rodziny mają przyszłość i one to gwarantują przyszłość narodu.
W naszej trosce o życie mamy na uwadze szczególnie tę grupę rodzin. Staramy się, by się ona powiększała. Pomagamy tym rodzinom, aby były dumne ze swych dzieci i wzrastały coraz bardziej w miłości i radości.
Gdy chodzi o mój stosunek do nienarodzonych, to mogę powiedzieć, że przeszedł on przez pewien rozwój. Z początku byłem tylko przeciw przerywaniu ciąży, potem byłem za życiem, a obecnie jestem za miłością do nie narodzonych dzieci.
Nie zapominamy wykazywać, jak straszną rzeczą jest przerywanie ciąży - ułatwiają to nam takie filmy jak Decyzja kobiety i Milczący krzyk - ale staramy się akcentować to, co skłania ludzi do większego ukochania dzieci i do pragnienia, by mieć ich więcej.
W jaki sposób to czynimy? Wymienię trzy metody, które stosujemy wobec wszystkich, i jedną przeznaczoną dla ludzi, którzy mają dar prawdziwej wiary katolickiej,
Odpowiadamy na wysuwane trudności
Pierwszy sposób to odpowiadanie na trudności, jakie ludzie wysuwają, gdy chodzi o wydanie na świat więcej dzieci lub, jak zazwyczaj mówią, "jeszcze jednego dziecka".
Najczęściej ludzie wskazują na trudną sytuację finansową lub mieszkaniową, która ich zdaniem nie pozwala im mieć więcej niż jedno lub dwoje dzieci.
Takim wskazujemy na inne małżeństwa, które będąc w podobnej co oni sytuacji mają dwoje, troje czy więcej dzieci z dojrzałej miłości. Mówimy też, że to, czego dzieci rzeczywiście potrzebują od swoich rodziców, to dojrzała miłość, serdeczność i szacunek. Czasem prosimy ludzi, by sobie przypomnieli (i wy teraz przypomnijcie sobie), o co mieli lub mogli mieć kiedyś większy żal do swoich rodziców. Okazuje się, że żal ten wiąże się tylko z brakiem miłości lub brakiem szacunku z ich strony, a nigdy z tym, żeśmy nie otrzymali od nich pieniędzy. Nawet jeśli ktoś skarży się, że nie otrzymał od rodziców czegoś materialnego, to niech się trochę zastanowi, a przekona się, że nie tyle to go zraziło, ile to, że rodzice w owym wypadku nie okazali serca.
Jeżeli tak jest - tłumaczymy dalej - to możemy być pewni, że okazując dzieciom dojrzałą miłość i szacunek, zaskarbimy sobie ich serce. Oczywiście miłość dzieci zawiera też roztropną troskę o ich potrzeby materialne. Nie popieramy bowiem takiego typu ojca, który bawi się cały dzień z dziećmi i zapomina o pracy, ale takiego, który wie, że dzieci potrzebują na pierwszym miejscu jego samego, a nie jego pieniędzy.
Gdy małżonkowie mówią, że nie są w stanie zapewnić kilkorgu dzieciom takiego poziomu życia, jaki można dać jednemu lub dwojgu, wykazujemy im, że nowy brat lub siostra przedstawia o wiele większą wartość dla żyjących dzieci niż to wszystko, co mogłyby stracić pod względem materialnym z powodów u nowego członka. rodziny. Dzieci odpowiednio wychowane będą się kochać wzajemnie i pomagać sobie, i to jeszcze długo po śmierci rodziców.
Kiedy ktoś podnosi trudność, że gdy jest więcej dzieci, rodzice mają mniej wolności, tłumaczymy, że nawet dobrzy, kochający rodzice jednego czy dwojga dzieci są całkowicie zajęci troską o nie i że mając więcej dzieci nie będą nimi bardziej zajęci niż całkowicie.
Kiedy wyłania się problem koszt związanych z długim kształceniem kilkorga dzieci - nieraz wszystkie będą chciały Iść na uniwersytet - wyjaśniamy, że jest dużo dzieci, które mają możność długo się kształcić, a nie czynią tego czy to z lenistwa, czy z braku pewnych cnót, a z drugiej strony mamy wielu młodych, którzy bez pomocy finansowej rodziców kończą szkołę wyższą, korzystając ze stypendium czy zarabiając pracą podczas studiów. Krótko mówiąc, jeżeli wychowamy swe dzieci cnotliwie, zazwyczaj ukończą szkołę, jaką chcą, własnym wysiłkiem. Mogą zaistnieć - mówimy - w danym środowisku i czasie jakieś trudności realne, ale skąd możemy wiedzieć, jaka będzie sytuacja finansowa za dwadzieścia lat, i już teraz podejmować decyzję co do dalekiej przyszłości.
Kiedy ktoś mówi o przeludnieniu, dajemy nieraz obszerne wyjaśnienie, zwykle jednak, powołując się na książkę Roberta Sassona: Handbook on Population, mówimy, że gdyby całą ludność świata dzisiejszego zmieścić w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gęstość zaludnienia w całym tym kraju byłaby taka, jaka jest obecnie w stanie New Jersey, niewątpliwie przeludnionym. Nieraz mówimy krótko, że każde dziecko rodzi się mając jedne usta do jedzenia, a za to dwie ręce do pracy, jeden rozum do myślenia i jedno serce do kochania. Czasem pokazujemy, że głód w świecie jest wynikiem nieuczciwości w produkcji i rozdziale, nie pochodzi zaś z ogólnej niemożliwości wytwarzania dostatecznej ilości żywności i innych potrzebnych produktów.
Niektórzy narzekają na niewdzięczność dzieci i mówią, że z tego powodu nie chcą już więcej dzieci. Takim tłumaczymy, że zazwyczaj rodzice otrzymują na starość od dzieci to, co dali im, kiedy one od nich zależały. Rodzice, którzy łatwo oddają swe dzieci do żłobków i szkół z internatem - zadowoleni, że tak mogą sobie ulżyć - mogą oczekiwać, że kiedy się postarzeją, zostaną oddani przez dzieci do zakładów dla starców. Natomiast rodzice, którzy okazują swym dzieciom dojrzałą miłość i szacunek, mogą liczyć, że one odwzajemnią się podobnie w ich starości.
Mówimy również rodzicom, że nie tylko dziś jest trudno wychować dzieci do miłości i uczciwości. Tak było w każdym pokoleniu. Zawsze jednak ci rodzice, co kochali dzieci dojrzale i mądrze, osiągali owoce: wychowywali dzieci na ludzi cnotliwych.
Budzimy dumę i radość z dzieci
Drugi sposób, by wytworzyć klimat sprzyjający życiu, to budzić dumę rodzicielską.
Akcentujemy, że wszyscy, niezależnie od swej religii, a nawet ateiści, mówią, że każda osoba ludzka jest większej wartości niż największa fabryka czy bank pełen pieniędzy, czy najpiękniejsze dzieło sztuki, i że nowe osoby ludzkie stwarzamy w rodzinie.
Wykazujemy, że bardziej jesteśmy autorami naszego dziecka aniżeli artysta jest autorem swego dzieła. By wyrzeźbić Pietę, Michał Anioł potrzebował marmuru z gór, podczas gdy każde dziecko powstało z maleńkich cząsteczek ciała swych rodziców.
Gdy ktoś mnie pyta, dlaczego mam tak wiele dzieci, odpowiadam: "Ludzie bardziej wartościowi powinni mieć więcej dzieci, ażeby jakość upowszechniać", lub: "Mam tak piękną żonę, że chciałbym mieć kilka podobnie pięknych córek". Czasem trzeba ludziom zwrócić uwagę, że brak szacunku dla siebie samego często idzie w parze z brakiem pragnienia nowego dziecka.
Czasem mówimy, że ludzie, którzy z braku miłości nie mają dzieci lub mają tylko jedno; są w rzeczywistości pasożytami, gdyż my, co kochamy mamy dzieci, płacimy podatki tak jak tamci, nadto może dwie trzecie naszego dochodu, naszego czasu i naszej energii wkładamy w kilkoro naszych dzieci, które kiedyś będą utrzymywać też naszych kolegów nie mających dzieci, gdy ci się postarzeją: z jakiej bowiem pensji - pytamy - instytucje ubezpieczeniowe będą brać pieniądze na ich rentę? Albo gdy mają swoje pieniądze, co by za nie kupili, gdyby nasze dzieci lub dzieci podobnych nam ludzi nie wyprodukowały tego, co potrzebne do życia, na polach i w fabrykach, i nie sprzedały w sklepach czy nawet nie przyniosły do domu starców nie mogących sobie poradzić?
Kiedy urodziło się nam czwarte dziecko, było ono pierwszym czwartym dzieckiem wśród rodzin dzieci uczących się zarówno w obu klasach naszych starszych dzieci, jak w przedszkolu, do którego uczęszczało nasze trzecie dziecko. W dniu następnym po urodzeniu Anki nasze dzieci zaniosły do szkoły słodycze, a dla nauczyciela butelkę dobrego wina, by tak uczcić z kolegami narodziny swojej nowej siostrzyczki. W ten sposób uchroniliśmy swe dzieci przed jakimś ośmieszeniem, że w naszej rodzinie jest tak dużo dzieci. Któż ośmieli się ubolewać nad dziećmi, które cieszą się z przyjścia na świat braciszka czy siostrzyczki. W rok potem dwaj koledzy naszej dziewięcioletniej córki otrzymali jeden braciszka, a drugi siostrzyczkę (w obu wypadkach drugie dziecko w rodzinie) i obaj obchodzili podobnie uroczyście te urodziny w szkole.
Uważam za rzecz ważną, że moja żona zawsze była bardzo starannie ubrana, gdy chodziła w ciąży, a również przy innych okazjach, bo chciała dać do poznania swoim córkom i innym dziewczętom, że można mieć kilkoro dzieci i wyglądać atrakcyjnie.
Czasem, gdy się komuś przedstawiam, mówię o sobie: "Jestem milionerem, bo mam trzy córki i trzech synów" - i na wielu robi to wrażenie, gdyż mówię z przekonaniem.
Inny sposób urabiania mentalności za życiem to szerzenie radości z posiadania dzieci. Czynimy to na różne sposoby, nieraz zdaje się niepozorne. Na przykład widząc grzeczne dziecko, mówię jego rodzicom, zwłaszcza gdy może to słyszeć jeszcze ktoś inny: "Patrzcie, jak to dziecko musi być kochane i jak dobrą ma opiekę". Na ogół, gdy się mówi pięknie o dzieciach ich rodzicom, budzi się radość z rodzicielstwa.
Kiedy ktoś narzeka na trudności związane z wychowaniem wielu dzieci, pytam taką osobę: "A czy kiedykolwiek osiąga się coś rzeczywiście wartościowego w łatwy sposób?".
Raz prowadziłem dyskusję z przyjacielem, który będąc od pięciu lat żonatym nie miał dzieci. W pewnej chwili powiedział: "Słuchaj, Mariuszu, ty jesteś altruistą, a ja egoistą". Odpowiedziałem na to: "Myślę, że ja jestem egoistą w wyższym stopniu niż ty, gdyż wszystkie radości, jakich zażywasz, mam i ja, natomiast ty nie wiesz, co to za radość, gdy się wraca do domu, a tam czeka kilka par rąk, by cię uścisnąć, i kilka par oczu zwraca się serdecznie do ciebie". Zadumał się. Nie minął rok, jak się dowiedziałem, że i on ma piękną córkę.
Nasza argumentacja wobec katolików
Te i tym podobne argumenty na rzecz życia kierujemy do wszystkich tak, by przyjęli je i ci, co nie wierzą, a gdyby ktoś chciał je odrzucić, musiałby sobie powiedzieć: "Nie jestem dość ludzki, by kochać i uszanować prawo do życia swoich dzieci".
Ludziom, którzy cieszą się darem wiary katolickiej, zwracamy uwagę jeszcze na dodatkowe punkty.
Prosimy rodziców, by pamiętali o nieśmiertelności każdego ze swych dzieci. Wykazujemy, że może nigdzie Bóg nie okazuje tak wielkiego szacunku, jak to czyni przez nasze możliwości rodzicielskie. Bóg stworzył gwiazdy, słońce, księżyc, faunę i florę nie pytając nikogo o radę lub pozwolenie, ale kiedy stwarza nieśmiertelną, rozumną i wolną osobę, zdolną do miłości, stwarza ją, jeżeli my zadecydujemy, i wtedy, kiedy my zadecydujemy. Wygląda tak, jakby On mówił do każdego małżeństwa: "Darko i Mariuszu, jeśli chcecie, stworzę nową osobę ludzką, a jeśli nie chcecie, nie stworzę; jeśli chcecie w tym miesiącu, jeśli w następnym, uczynię, jak zadecydujecie". Bóg bardziej szanuje nas jako rodziców niż my szanujemy samych siebie.
Mówimy też, że do nas jako rodziców Pan Jezus skierował słowa: "Kto przyjmuje jednego z tych najmniejszych, Mnie przyjmuje".
By wpływać na ludzi, którzy się modlą, szerzymy nabożeństwo do Maryi Nosicielki Życia. Za pozwoleniem naszego arcybiskupa umieściliśmy w jednym z kościołów Zagrzebia obraz Maryi, która jest w sposób widoczny w stanie błogosławionym. Wydrukowaliśmy setki tysięcy obrazków z tą podobizną i z tekstem wyjaśniającym, że poczęcie Jezusa było też w pewien sposób zaplanowane z góry, ale zostało przyjęte przez Maryję z miłością i szacunkiem dla woli Bożej...
Czasem nadmieniamy, że to nienarodzone dziecko, mianowicie św. Jan Chrzciciel, rozpoznało pierwsze Jezusa, gdy Maryja nawiedziła Elżbietę.
Bywa, że opowiadam o swych osobistych przeżyciach, kiedy jako małe dziecko klęczałem przed Tabernakulum i dziękowałem Jezusowi za to, że Bóg mnie stworzył w tak dobrej rodzinie, bo Bóg mógł mnie stworzyć w jakiejś niedobrej rodzinie. Będąc dorosłym rozmawiałem w tej sprawie z pewnym księdzem, a on mi powiedział, że nie powinienem być tak pewny, że Bóg mógł stworzyć mnie w innej rodzinie.
Uważamy, że jest jeszcze wiele innych, nawet lepszych sposobów na wytworzenie klimatu sprzyjającego życiu, ale podałem wam te sposoby, które sam czy z najbliższymi stosuję z pożytkiem w swoim otoczeniu.
Dr Mario Zivkovič, Zagrzeb
Tłumaczył z angielskiego J. D.
Referat ten odczytała córka autora, Zeyka, dodając na zakończenie:
Na końcu chciałabym sama coś powiedzieć o tym, jak pracujemy wśród młodzieży. Mamy grupy młodych ludzi, którzy organizują kursy i spotkania z grupami katechetycznymi, i wtedy uczymy o seksualności i miłości oraz dyskutujemy na ten temat. Oczywiście, mamy na uwadze autentyczną seksualność i miłość. Kładziemy nacisk na zło środków antykoncepcyjnych - nie tylko na ich zły wpływ na zdrowie, lecz także na to, że wytwarzają i upowszechniają atmosferę samolubstwa i nieodpowiedzialności, że niszczą gotowość na jakąkolwiek ofiarę. Staramy się zwracać uwagę na ważność czystości przedmałżeńskiej i dobrodziejstwo metod naturalnego planowania rodzinnego (NFP). W naszej pracy jesteśmy optymistami, bo z każdym dniem widzimy coraz jaśniej, że młodzież kocha prawdę, a prawda jest tylko w Bogu.
Zeyka Zivkovič
Intencja Krucjaty Modlitwy w obronie poczętych dzieci na luty: Aby spowiednicy z mądrością i miłością pomogli winnym dzieciobójstwa pojednać się z Bogiem.
[s. 53]
OD ADMINISTRACJI
Nakład "Rycerza Niepokalanej" jest w dalszym ciągu ograniczony, dlatego nie możemy przyjmować nowych zamówień. Prosimy więc, by nie pisać do nas w tej sprawie ani nie przysyłać z góry na ten cel pieniędzy, gdyż mimo najszczerszych chęci nie będziemy mogli spełnić próśb.
Kto otrzymuje nasze pismo, niech stara się -zważając na ogromne zapotrzebowanie - wypożyczać je do czytania swoim znajomym, by jak najwięcej ludzi mogło zeń korzystać duchowo. Będzie to jednocześnie czyn apostolski, za który hojnie odpłaci Niepokalana.
Przepraszamy naszych Prenumeratorów za to, że dwa ostatnie numery "Rycerza" otrzymali z pewnym opóźnieniem. Będziemy się starać, by następne numery zjawiły się prędzej w Waszych domach.
[s. 53]
