Rady duszpasterskie
Drodzy Czytelnicy "Rycerza", chcemy rozpocząć czy raczej wznowić w naszym piśmie dział porad i odpowiedzi na listy do Redakcji. Skłania nas do tego szczególnie pewien list, który porusza żywotne zagadnienie dość częstego nałogu o ciężkich, choć mało widocznych skutkach. List kończy się słowami: "Chciałem przedstawić wnętrze duszy i ujawnić, do czego doprowadza nałóg onanizmu. Jeżeli mój list przyczyni się do uratowania choć jednej duszy, to uważam, że warto było napisać". Następuje podpis: "Pogrążony w rozpaczy...".
Kochany Bracie, wolę zachować w tajemnicy szczegóły Twoich przeżyć, które budzą we mnie serdeczne współczucie. Przesłałem Ci odpowiedź listowną, w której starałem się przyjść Ci z pomocą i pociechą, a teraz, zgodnie z Twoją prośbą, pragnę rzec parę słów także Czytelnikom "Rycerza" na temat onanizmu, czyli samogwałtu, a zwłaszcza, co trzeba czynić, by uniknąć tego nałogu oraz jak się z niego wydobyć.
Rozpocznijmy od nauki Chrystusa, naszego Lekarza i Przyjaciela. Chrystus mówi: "To, co z serca pochodzi, czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli,... cudzołóstwa, czyny nierządne... To właśnie czyni człowieka nieczystym" (Mt 15,18-20). Z drugiej strony zapewnia: "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą" (Mt 5,8).
Każdy instynkt, również instynkt seksualny, pociąg naturalny do płci odmiennej, ma swój cel zamierzony przez Stwórcę. Pismo Św[ięte] mówi, że "stworzył Bóg człowieka...: stworzył ich mężczyzną i niewiastą" (Rdz 1,27), by współdziałali w Jego dziele stwórczym (por. Rdz 1,28). Już w planach Bożych mieści się zdolność człowieka do miłości erotycznej i urzeczywistnienie tej miłości w małżeństwie (por. Rdz 2,24). I do tej też miłości odnoszą się słowa hymnu o miłości, który wyśpiewał św. Paweł "Miłość cierpliwa jest,... nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego,... wszystko przetrzyma" (1 Kor 13,4-7).
Onanizm to szukanie zadowolenia ze sobą i tyko dla siebie, to wypaczenie instynktu, niespotykane nawet u zwierząt. Często zaczyna się od ciekawości, częściej od złego przykładu, od "zabawy" czy nawet przemocy starszego kolegi, od złej książki, od przedwczesnego i niedelikatnego "uświadomienia", zwłaszcza w gronie kolegów. Jest gorzej, gdy nie interesują się tą sprawą rodzice z braku czasu, a jeszcze częściej z lęku przed poruszaniem tego tematu czy z nieumiejętności mówienia o tym z dziećmi we właściwym czasie.
Samogwałt zostawia głębokie rysy w psychice, wypacza naturalny instynkt, utrudnia rozwój, powoduje zamknięcie się w sobie, z czasem zaś prawdziwe tragedie w małżeństwie. Może doprowadzić do bezpłodności, do odrazy do płci przeciwnej, a w konsekwencji nawet do homoseksualizmu. Nie myślcie, że to przesada. To doświadczenie wielu lat w konfesjonale i pracy z młodzieżą. Świadczy o tym również wspomniany na początku list. Oto jak ten instynkt, który w Bożym planie ma być źródłem siły i radości, nadużyty i wypaczony, prowadzi do samotności, smutku i osłabienia czy aż do depresji psychicznej i rozpaczy.
Nie należy jednak opuszczać rąk. Św. Paweł Apostoł, wczuwając się w położenie człowieka przytłoczonego ciężarem grzechu, wyraża jego skargę słowami: "Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała tej śmierci?". I odpowiada natychmiast: "Łaska Boża przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego" (Rz 7,24-25).
Pomoc skuteczniejsza jest, gdy przyjdzie wcześnie, na początku zła, gdy jeszcze nie ma nałogu. Trzeba więc jasno mówić: mamy szanować nasze ciało jako część nierozdzielną człowieka, jako "świątynię ducha" i Boga, jako narzędzie doskonałe, dane nam, by go używać zgodnie z planem Stwórcy. Całe ciało nasze jest dobre, jak każde dzieło Boga. Mamy je szanować, rozwijać, ale i panować nad nim. Często bowiem ten nasz "osiołek" zdolny jest do buntu i wierzgania.
Więc oto moje rady, w pierwszym rzędzie dla młodych Czytelników "Rycerza":
1. Wielki szacunek także dla swego ciała. Nic w tym ciele nie jest "brzydkie" czy "nieczyste". To my możemy je takim uczynić. Utrzymanie swego ciała w czystości, życie higieniczne, kąpiel, sport, rozrywka - pomoże Wam uniknąć tej plagi, jaką jest onanizm.
2. Unikanie bardziej niż ognia złych kolegów, książek czy fotografii, jakie Wam podsuwają. Pomoże tu Wam zaufanie do Waszych Rodziców czy księdza katechety. Gdy czegoś nie rozumiecie spytajcie ich, nie bójcie się! Oszczędzi to Wam wielu przykrych niespodzianek. Przecież oni Wasi Rodzice i wychowawcy - kochają Was, chcą Waszego dobra.
3. Obcowanie z dobrą grupą: rówieśników w szkole, w harcerstwie, w klubie zainteresowań, pobyt na obozie oazowym, udział w pielgrzymce, służba ministrancka. Jest wiele dobrych inicjatyw, które pozwalają znaleźć odpowiednie środowisko, by rozwijać swe siły serca, umysłu i ciała. Znaj[116]dziecie tam dobrych przyjaciół, upust nadmiernej energii i odpowiednie warunki harmonijnego wzrostu "w łasce u Boga i u ludzi".
4. Bardzo Wam radzę wybrać sobie stałego spowiednika czy też dobrego przyjaciela (może nim być dobry kolega, nawet własny ojciec i spowiednik). Wczesne ostrzeżenie, rada - pomoże Wam uniknąć wielu "zderzeń" z innymi i z sobą samym.
5. Nieocenioną wprost pomocą jest prosta, czysta miłość do Niepokalanej. Ona na pewno zdoła ustrzec Wasze serca i ciała od brudu. Wystarczy choćby krótkie westchnienie czy zawołanie do Niej - "akt strzelisty" czyli, modlitwa idąca jak strzała do Jej Serca, szczególnie w niebezpieczeństwie, w chwili pokusy. Zawsze wołajcie do Niej w ostatn[i]ej chwili dnia i na jego początku. Wołajcie często, z serca, choćby bez słów. Czyż Matka może pozostać wtedy głucha? na głos dziecka w niebezpieczeństwie?
6. Często przyjmujcie Chrystusa w Eucharystii. Niejeden się wzbrania: "Jestem niegodny", "Jak mógłbym, gdy znów będzie to samo - i to czasem jeszcze tego samego dnia!". Niegodni - słabi, niestali, wciąż upadający... Ale właśnie "chorzy potrzebują lekarza" i takich przyszedł szukać Dobry Pasterz. On jest Tym, który oczyszcza, podnosi, umacnia i przemienia. Poddaj Mu się, zaufaj! I wciąż od nowa, wciąż powstawaj, w górę!
"Ufaj - Jam zwyciężył świat!"
