Na początku października [1990] r. odbyło się w Niepokalanowie ogólnopolskie spotkanie zainteresowanych w szczególny sposób sprawą sekt, zwłaszcza Świadków Jehowy. Głównym organizatorem spotkania była s. Zofia Klimowska, założycielka zgromadzenia Służebnic Słowa Bożego. Uczestniczył również bp Julian Wojtkowski z Olsztyna, który wygłosił odczyt o Dziewictwie Matki Bożej wykazując, jak jasno jest ono potwierdzone w Piśmie Świętym wbrew temu, co mówią sekciarze. Inni prelegenci to ks. Zdzisław Domagała, ks. Tadeusz Pietrzyk i o. Jerzy Domański. Wymowne były wypowiedzi byłych świadków Jehowy, zwłaszcza Edwarda Neuberga, który przez 15 lat należał do sekty i był pionierem.
W pierwszym referacie zostało przedstawione zjawisko mnożenia się sekt w dzisiejszym świecie. Arcybiskup anglikański Dawid Barrett w swej World Christian Enciclopedia ujawnia, że gdy na początku tego wieku wyznań "sekciarskich" było 1900, to w 1980 r. ich liczba doszła do 22 tysięcy. Średnio co tydzień powstaje w świecie 5 nowych sekt, najwięcej w Stanach Zjednoczonych. Zjawisko to jest reakcją na wspó[ł]czesne zeświecczenie, ale często pochodzi również z zakulisowej roboty zmierzającej do bogacenia się na uczuciach religijnych czy do rozbijania istniejących religii, zwłaszcza katolickiej. W miesięczniku "Mondo e Missione" (nr XI/87) ukazał się artykuł pt. Boże i dolarze, polegam na was!, streszczony słowami: "W połowie między oszustwem i szczerym dążeniem do Boga sekty fundamentalistyczne ewangelickie ukazują, jak szuka się Boga «made in USA» (wyprodukowanego w USA)". Sekty różnią się między sobą w swojej nauce, ale w jednym są zgodne: wszystkie występują przeciw Eucharystii, Matce Bożej i Papieżowi, jak oświadczyli 3 V [1990] r. biskupi Salwadoru.
W ostatnich latach widzimy formalną inwazję sekt na Amerykę Łacińską i Wschód europejski. [331]Według "Monde e Missione" (nr VIII-IX/90) od 1968 r. ponad 600 sekt protestanckich - przy potężnym wsparciu radia, telewizji i prasy oraz szafowaniu pieniądzem - najechało katolickie kraje Ameryki środkowej i południowej, zdobywając 35 mln adeptów. Największe straty ponosi Meksyk: gdy w 1950 r. było tam zaledwie 300 tys. protestantów (1,25% ludności kraju), to w 1980 r. ich liczba sięgała 2,2 mln (3,5%). Powody tego "upływu krwi" w Kościele katolickim to przede wszystkim brak kapłanów, nędza i bezrobocie młodych. Główną jednak przyczyną jest spisek antykatolicki, o jaki wielu biskupów Ameryki Łacińskiej posądza wpływowe koła w USA. Faktycznie, najazd sekt nastąpił zaraz po tzw. Raporcie Rockefellera z 1969 r., który niby dla obrony Ameryki przed komunizmem zalecił "zastąpić katolików innymi chrześcijanami" (por.1RN 1989, s. 364).
Po zmianach politycznych w Europie wschodniej sekty nasiliły swą działalność w tej części świata. Szczególnie zagrożona jest Rumunia. Tysiące wyznań i sekt z USA, jak pisze tygodnik "Il Sabato" (24 III [1990] r.) w artykule pt. Lądowanie w Rumunii, z miejsca puściło w ruch swą maszynę propagandy, "wykorzystując kryzys zaufania, przez jaki przechodzi tam Kościół narodowy prawosławny, posądzany o współpracę z reżimem Ceausescu". Na ulicach Bukaresztu pełno jest afiszów z wizerunkiem Chrystusa, który wskazuje palcami znak "V" (zwycięstwo) i zaprasza, by "studiować angielski według Biblii ze Światowej Szkoły Biblijnej" 13 marca [1990] r. baptyści, zielonoświątkowcy, adwentyści Dnia Siódmego, a nawet świadkowie Jehowy, zawarli tzw. Przymierze chrześcijańskie, by przeprowadzić kampanię, zaczynając od uniwersytetów, m.in. przez założenie domu wydawniczego (z dziennikiem). Mają zaangażować w tej akcji milion osób. Liczą na sukces w kraju, w którym panuje nędza i jest kompletny brak literatury chrześcijańskiej. I w Polsce działają sekty protestanckie, zwłaszcza Świadkowie Jehowy, ale tu więcej forsuje się różne kulty i praktyki wschodnie. Musimy mieć oczy otwarte i przeciwdziałać.
Jeden z odczytów na spotkaniu niepokalanowskim miał temat: Jak finansują się Świadkowie Jehowy? Prelegent posłużył się dobrze udokumentowanym dziełem Jana Marinellego pt. I Testimoni di Geova (Ferrara 1988). Autor tłumaczy głównie siłą pieniądza, że sekta ta rozwija się, mimo że wciąż zawodzą jej proroctwa co do końca świata. Russell, założyciel, uruchomił przedsiębiorstwo wydawnicze - spółkę akcyjną, w której posiadał ponad 90% akcji. Próbował też robić interesy na sprzedaży cudownego leku na raka i "złotej pszenicy!" (sprzedawał ją 60 razy drożej, gdyż z jednego ziarna miały wyrastać 142 łodygi z tyluż kłosami), ale rychło wyszło na jaw oszustwo.
Za jego następcy, Rutherforda, sekta przeżyła kryzys, zwłaszcza gdy w 1917 r. został on uwięziony na 20 lat za bojkot pomocy militarnej USA dla koalicji antyniemieckiej w I wojnie światowej. Wkrótce jednak, w 1919 r., został zwolniony i mógł rozwinąć szeroką akcję. Marinelli cytuje list pewnego masona amerykańskiego do "brata" niemieckiego, informujący go, że Badacze Pisma Świętego (tak nazywali się pierwotnie Świadkowie Jehowy) otrzymują "dużo pieniędzy od grupy «braci», którzy porobili majątki w czasie wojny", gdyż są im "bardzo pożyteczni". Tak ów mason tłumaczy to poparcie: "Zasadą, by opanować jakiś kraj, jest ta, by wykorzystać słabe jego punkty i obalić jego kolumny. Naszymi wrogami w Europie są protestanci i katolicy. Ich dogmaty krzyżują nasze plany. Przeto powinniśmy zrobić wszystko, aby zmniejszyć ich liczbę i ośmieszyć ich". List nosi datę 27 XII 1922 r. Opublikował go adresat, gdy zerwał z masonerią. Podano sprawę do sądu, ale trzeba ją było wycofać, gdy wydawca wykazał autentyczność listu.
I dziś Świadkowie Jehowy znajdują poparcie w niektórych krajach nawet u władz państwowych. Wielkie sumy wpływają do centrali sekty w Brooklinie od członków, którzy, zachęcani wciąż przez przywódców, by naśladowali pierwszych chrześcijan (por. Dz 4,35), nie żałują ofiar, przekazują nieraz testamentem swe majątki czy oddają książeczki oszczędnościowe, a robią to tym skwapliwiej, bo przecież wkrótce, jak słyszą, ma nastąpić koniec świata. Ogromne dochody daje sekcie wydawanie czasopism "Strażnica" (13 mln egzemplarzy) i "Przebudźcie się" (11 mln egz.) oraz książek (30 mln egz. w 1987 r.), które sekta sprzedaje po bardzo niskiej cenie, mając tanią robociznę (w drukarniach najczęściej zatrudnia się członków) i bezpłatny kolportaż. Marinelli kończy rozdział o finansowaniu sekty słowami: "Gdy Jezus uczy nas w Ewangelii, że kto kocha więcej, temu więcej będzie darowane, Świadkowie Jehowy nadają tym wspaniałym słowom zupełnie inne znaczenie: kto więcej produkuje (w sensie sprzedaży), ten będzie milszy Jehowie".
Na spotkaniu niepokalanowskim omówiono w ostatnim dniu dokument Stolicy Apostolskiej z 3 V 1986 r. pt. Zjawisko sekt i nowych ruchów: wyzwanie duszpasterskie. Nie można ignorować tego zjawiska. Przyczyną szerzenia, się sekt nawet wśród katolików jest głównie bezkrytyczność i ignorancja wielu, a często również brak ciepła w rodzinie czy parafii. Potrzebna jest ciągła katechizacja, uświadamianie wiernych, lepsze zapoznanie ich z Biblią i nauką Kościoła. Trzeba okazać więcej serca, zwłaszcza młodzieży i osobom samotnym, pozostającym na marginesie w parafii. Trzeba uaktywnić życie parafialne, budzić ducha misyjnego. Wobec ludzi innej wiary mamy okazywać [332]szacunek i miłość, ale to nie znaczy, by ustępować wobec ich błędnej nauki. "Jest jasne - czytamy w dokumencie watykańskim - że nie możemy być naiwnie ireniczni (ugodowi). Zbadaliśmy dostatecznie działalność sekt i widzimy, że postawy i metody niektórych z nich mogą zniszczyć osobowość, zdezorganizować rodziny i społeczeństwo, i że ich doktryny są bardzo dalekie od nauczania Chrystusa i Jego Kościoła. W niektórych krajach możemy podejrzewać - a nawet mieć pewność - że poprzez sekty działają (posługując się tym co «ludzkie» dla celów nieludzkich) potęgi ideologiczne i interesy ekonomiczno-polityczne całkowicie obce prawdziwemu dobru ludzkości. Trzeba informować i przestrzegać wiernych, zwłaszcza młodzież, a również angażować ludzi kompetentnych, by służyli radą i zapewnili ochronę prawną, itd.".
Na zjeździe niepokalanowskim przypomniano postawę św. Maksymiliana Kolbego. Bronił on wiary przed błędnowierstwem i starał się o nawrócenie błądzących pod opieką i według wzoru Niepokalanej, która "wszystkie herezje sama zniszczyła na całym świecie": "herezje, a więc - jak komentował - nie heretyków..., bo ich kocha, pragnie ich nawrócenia, właśnie z miłości ku nim uwalnia ich od herezji, niszczy w nich błędne poglądy i przekonania". Przysłużymy się Niepokalanej w tej sprawie najwięcej przez modlitwę (pamiętajmy o codziennym akcie MI) i przez życie w pełni chrześcijańskie.
