Boże Macierzyństwo

Gdy pytamy Pismo Św[ięte] o tajemnicę, którą usiłujemy tu rozważyć, uderza nas pewien fakt: Pismo Św[ięte], opowiadając o rzeczywistości cielesnego macierzyństwa w stosunku do Jezusa, nie mówi ani o godności Maryi, ani o tym, że Maryja jest Matką Boga w następstwie fizycznego wydarzenia. Mówi raczej wprost o decyzji Maryi i w tym ukazuje całe Jej znaczenie i całą godność. W relacji św. Łukasza wielkość i znaczenie Najświętszej Maryi Panny polega nie tyle na fakcie, że jest Ona Matką Boga, ile raczej na sposobie, w jaki Panna. Święta stała się błogosławioną między wszystkimi niewiastami, a mianowicie dzięki Jej uległej wierze wyrażonej słowem: "tak".

Jak Abraham

Oczywiście, wspomniane "tak" - jako wyraz głębokiej wiary - czerpie swoją wielkość i znaczenie dla historii zbawienia z przedmiotu, do którego ono się odnosi, tj. z Bożego Macierzyństwa. O tym Bożym Macierzyństwie nie mówi się jednak jako o wydarzeniu tylko fizycznym, ale jako o fakcie, w którym Maryja stała się Matką na skutek wolnej i osobowej decyzji, dzięki aktowi wiary wspartemu łaską. Ten tajemniczy proces wyjmuje Maryję z dziedziny czysto prywatnego przeznaczenia, z układu czysto biograficznych powiązań z Jej Synem Jezusem, a przenosi w sferę historii wiary i zbawienia. Maryja ukazuje się więc w historycznym dialogu między Bogiem a ludzkością jako postać historii zbawienia, podobnie jak Abraham i inni. Wszyscy oni, podejmując odpowiednie decyzje, współpracują dla naszego zbawienia. Na nich wszystkich jesteśmy zbudowani jak na fundamencie.

"Tak" Maryi w sercu historii świata

Pismo Św[ięte] opowiada nam to słowami bardzo prostymi: Oto anioł, nosiciel nie[77]wysłowionego orędzia, znajduje kogoś, a ten ktoś odpowiada bez warunków i po prostu: "Niech mi się stanie według słowa twego". Dzięki takiej odpowiedzi Panny, przedwieczny Syn Ojca zstąpił na ziemię, w nasze ciało, w naszą historię. Bóg przyjął na zawsze w ciało swego Syna również świat. Stało się na skutek faktu, że Maryja przez "tak" swojej wiary została Matką Boga.

Według opowiadania biblijnego, Maryja została więc natychmiast przeniesiona ze swego Boskiego Macierzyństwa w bezmierny i niewyobrażalny dramat rozgrywający się między wiecznym Bogiem a tym oto światem zamieszkiwanym przez jedną jedyną ludzkość.

Zechciejmy zrozumieć albo mniej lub więcej wyczuć to, co pragnie wyrazić owo stwierdzenie wiary: "Maryja jest Matką Boga, Matką wcielonego Słowa Ojca przedwiecznego". Znaczy to, że nie mamy prawa rozważać macierzyństwa Maryi jako aktu czysto biologicznego, lecz że winniśmy je rozważać jako wolny i osobowy akt Jej wiary w sercu historii świata.

Zastanówmy się jeszcze nieco nad tym, co w rzeczywistości mówimy, gdy - pełni wiary - klękamy, by wyznawać: "A Słowo ciałem się stało".

Współtwórcy dramatu

Bóg stworzył świat. Świat jest Jego dziełem. Wszystko należy do Boga, wszystko bowiem, co jest na niebie i na ziemi, wszystko, co znajduje się poza Nim, to dzieło Jego wszechmocnej woli i przygodny wyraz Jego wiecznej istoty...

Bóg stworzył świat wolnych bytów osobowych: aniołów i ludzi. Dlatego właśnie między Bogiem a tym światem rozgrywa się dramat. Nie tylko Bóg jest osobą dramatu. On nie dla siebie samego rozwija dramat historii świata. Nie chodzi Mu bowiem o zabawę bezwolnymi marionetkami. Jego wszechpotęga, przekraczająca wszelkie pojęcie, polega - ściśle mówiąc - na możliwości obdarowywania swoich stworzeń wolnością, która - w ostatecznym rozrachunku - przynosi im dobro. Dzięki temu, poprzez historię świata, rozwija się naprawdę cudowny dialog między wolnym Bogiem i wolnym człowiekiem.

I oto coś najbardziej znamiennego: Dialog ten ze strony Boga pozostaje zawsze autentycznie otwarty. Człowiek zaś - mogąc działać w pełnej wolności - może - jak długo rozwija się historia - korzystać ze skończonych szans swojej wolności i - odpowiedzi na Boże działanie - zajmować w obliczu Boga wciąż nowe stanowiska. Wobec tego, co człowiek czyni ze swoją ograniczoną wolnością, Bóg może odpowiedzieć na tysiąc różnych sposobów. Jest przecież nieograniczony i zawsze ma do dyspozycji nieograniczone możliwości swojej wszechpotęgi...

Jednak w rzeczywistości... Bóg wypowiedział swoje nieodwołalnie ostatnie słowo, które wszystko zawiera i którego nie trzeba powtarzać. On je faktycznie wsiał w ten świat w taki sposób, że nie można go wycofać... Wypowiedział je w ten sposób, że to SŁOWO odwieczne, które w całości wyraża Jego samego, posłał w ten świat i to tak, że On sam stał się, w ciele tej ludzkości, cząstką tego świata... Bóg stworzył w ten sposób rzeczywistość ostateczną i nieodwracalną. Wieczny Bóg zdeterminował się w taki sposób, że obecnie sam świat został definitywnie zanurzony w wieczne miłosierdzie... Kiedy zginamy kolana, by mówić: "A Słowo ciałem się stało", mówimy: "Ostatnim słowem Boga nie jest sąd, ale miłosierdzie. A to nie oznacza już nieskończonego dystansu, ale nie do opisania bliskość; nie pochłaniająca i niedostępna świętość, ale raczej niewyrażalna miłość, przez którą On sam daje się temu, kto nie jest Bogiem".

[78]

Jeśli zatem Słowo stało się ciałem, znaczy to, że pewna Panna z naszego gatunku ugięła kolano przed orędziem anioła i że w wolności swego serca, w całko: witym zawierzeniu i bez zastrzeżeń powiedziała: "Niech mi się stanie według słowa twego".

Bóg pragnął takiej wolności swojego stworzenia jako przedsionka, przez który Słowo odwieczne Ojca wkroczyło w świat, by wprowadzić ten świat na zawsze w swoje własne życie. W taki właśnie sposób zechciał zstąpić na ziemię. Dlatego też Maryja, istota z naszego gatunku, jest przedsionkiem odwiecznego miłosierdzia, bramą nieba, drogą, na której zostaliśmy naprawdę uratowani, odkupieni i przyjęci do życia Bożego...

"Błogosławiona jesteś, że uwierzyłaś"
"Błogosławieni jesteśmy, ponieważ Ona uwierzyła"

Kiedy rozważamy Macierzyństwo Boże Maryi w jego najszerszym sensie, tzn. jako obejmujące całą rzeczywistość Maryi i jako przynależące do historii zbawienia, rozumiemy wówczas, bez dalszych roztrząsań, że to Macierzyństwo Boże również nas dotyczy, że Maryja jest naprawdę naszą Matką. Pojmujemy naszą powinność sławienia Jej wraz ze wszystkimi pokoleniami. To bowiem, co wysławiamy, Syn Jej błogosławionego łona i Jej święte Macierzyństwo, są naszym zbawieniem.

Wdzięcznym sercem nie przestaniemy wołać wraz z Elżbietą: "Jak to się stało, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?" Będziemy powtarzać te słowa: "Błogosławiona jesteś, że uwierzyłaś, iż spełni się to, co zostało przyrzeczone od Pana". A na własny rachunek możemy dorzucić: Błogosławieni jesteśmy również my, ponieważ Ona uwierzyła. Zawsze, gdy modlimy się: "Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej", nasza modlitwa jest wyznaniem świętości Bożego Macierzyństwa błogosławionej Maryi Panny, a my jesteśmy upewnieni o naszym własnym zbawieniu, ponieważ Ona uwierzyła i ponieważ, w swojej wierze, w swoim ciele i w swojej duszy, w swoim sercu i w swoim błogosławionym łonie, otrzymała Jezusa Chrystusa, naszego Pana i nasze wieczne zbawienie. Amen.

(Z książki: "Maria, Mutter des Herm") | Tłumaczył o. Celestyn Napiórkowski

Grafika tytułowa
Grafika pod art. Boże Macierzyństwo

[s. 78: Widok na Jasną Górę.]