Dnia 25 czerwca [1989] r. o godzinie 11 będzie miała miejsce w Niepokalanowie uroczystość 50-lecia koronacji posągu Najśw. Panny Jazłowieckiej, przewiezionej tu z pobliskiego Szymanowa od sióstr niepokalanek (por. Kalendarz Rycerza Niepokalanej 1989 r., str. 61).
Kiedy 50 lat temu ówczesny Prymas Polski, kard. August Hlond, dokonywał "w imieniu i władzą" papieża Piusa XII obrzędu koronacyjnego, zwrócił się do 40-tysięcznej rzeszy pielgrzymów tymi słowami: "Koronować Ją będę nie tylko ja, ale i księża Biskupi i wy wszyscy tu zebrani. Będziemy koronować Matkę Bożą hołdem wiary i ufności w Jej orędownictwo. którego dziś zwłaszcza tak nam potrzeba".
Drodzy Pielgrzymi, wędrujący do kapliczek przydrożnych w maju, do wielkich i małych sanktuariów Maryi, do znanych i sławnych ośrodków Jej kultu, na uroczystości koronacyjne, jubileuszowe, odpustowe i inne - czy wiecie, że każdy, kto przynosi przed Jej ołtarze sprawy trudne, po ludzku beznadziejnie, "z ufnością w Jej orędownictwo", ten ubogaca koronę Jej chwały nowym klejnotem, ten Ją koronuje diademem wiary w Jej macierzyńskie Pośrednictwo?
Współzałożycielka niepokalanek, sługa Boża Marcelina Darowska, której zawdzięczamy posąg Jazłowieckiej Pani, zamówiony przez nią u artysty Oskara Sosnowskiego, powtarzała często z głębi własnych doświadczeń życiowych: "Nie ma biedy tak zastarzałej i nieuleczalnej, z której by Ona nie wydźwignęła. Ile razy trudność jakąś nie do rozplątania, bez wyjścia Jej polecimy, to ani się spostrzeżemy, jak Ona ją rozwiąże w ten czy inny sposób".
Dlatego opuszczać Jej "domy" i sanktuaria, odchodzić z uroczystości Maryjnych bez "odrodzenia się na nowo do żywej nadziei" - to źle pielgrzymować.
Ta, która według nauki Soboru Watykańskiego II "przyświeca Ludowi Bożemu pielgrzymującemu, jako znak pewnej nadziei i pociechy", została ukoronowana w znaku figury Jazłowieckiej Pani na dwa miesiące przed wybuchem drugiej wojny światowej, która miała wtrącić w piekło beznadziei i rozpaczy miliony ludzkich istnień. Dziś, z perspektywy 50 lat, które nas dzielą od tamtych wydarzeń, lepiej rozumiemy te akcenty tragicznych przeczuć i krzepiącej nadziei, które przewijały się przez uroczystości koronacyjne 9 lipca 1939 r. tam, na wschodnich kresach Polski, w macierzystym domu niepokalanek, w Jazłowcu.
"Przed nami - mówił koronator, kardynał Hlond - rozwijają się zdarzenia i wypadki, jakich Europa nie była nigdy świadkiem. Polska zachowuje swój spokój i swą godność. Swoją moc wewnętrzną i swą postawę, która wywołała podziw świata, czerpie z wiary w Opatrzność Bożą, z czci ku Najświętszej Dziewicy i Patronów Polski!".
W albie haftowanej bogato orłami narodowymi, w kapie i mitrze biskupiej wstępował wówczas Kardynał ku niszy przebitej w murze, gdzie jaśniał z góry, jak zjawa nadziemska, biały posąg Niepokalanej, nazywany przez Piusa XII "cudowną Dziewicą", obrócony teraz na zewnątrz ku dziedzińcowi klasztornemu. "Gdy wkładałem koronę na głowę Najświętszej Panienki - mówił później - zdawało mi się, że skłoniła ją ku mnie".
Kiedy przebrzmiała liturgiczna formuła koronacji, przy dźwiękach hymnu narodowego podszedł do tronu Prymasa pułkownik Godlewski, ostatni dowódca 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich i z szablą dobytą z pochwy zło[174]żył w imieniu pułku żołnierskie ślubowanie: "Ułani Jazłowieccy, spadkobiercy sławnego rycerstwa polskiego, które z pieśnią Bogurodzica walczyło za wiarę i Ojczyznę, osłonieni sztandarem swej Niepokalanej Patronki, Najśw. Panny Jazłowieckiej, oddają się w Jej opiekę, ufni w Jej moc niezwyciężoną... Ślubujemy stać na straży Jej imienia, jak nam nakazuje nasz honor żołnierza polskiego. Tak nam dopomóż Pani nasza, Hetmanko niezwyciężona i Królowo Polski".
Ostatni uroczysty hołd, jaki Jazłowiecka Pani otrzymała w wolnej, przedwojennej Polsce, to był również hołd żołnierski. 7 sierpnia 1939 r. do Jazłowca przybył 9 Pułk Ułanów Małopolskich z generałem Rudnickim na czele. "My, Ułani Małopolscy - przemawiał w kaplicy generał - przyszliśmy tutaj, żeby oddać się w opiekę Pani naszej Jazłowieckiej, złożyć jako votum naszą odznakę pułkową w tym miejscu, gdzie Ją niedawno ukoronował Prymas Polski. Czynimy to z całą powagą i rozrzewnieniem, łącząc się duchem z tymi, którzy przed bitwą pod Chocimem, Zbarażem i Wiedniem ofiarowywali swoje vota Matce Boskiej Częstochowskiej. Przychodzimy brudni i zakurzeni z drogi. Umieliśmy rąbać granice Polski i bronić ich, ale hołdów nikomuśmy nie oddawali. Czynimy to wobec Niej, gorąco, bo jak niegdyś Ona kierowała ręką żołnierza wśród bojów, tak mamy Ją dzisiaj suplikować, aby i naszą ręką pokierowała, nastają bowiem takie czasy, że może wkrótce wypadnie nam ruszyć w pole".
Czy to nie działanie Opatrzności - możemy zapytać dziś, po 50 latach od tamtych hołdów - że Jazłowiecka Panienka, ta ułańska, hetmańska i rycerska, przybędzie święcić swój złoty jubileusz w Niepokalanowie, gdzie te same idee rycerskie ożywił i przeniósł na teren duchowy Hetman Niepokalanej, św. Maksymilian Maria Kolbe?
Królowa Pokoju - to jeszcze jeden tytuł Pani Jazłowieckiej. Pod tym wezwaniem polecił uciekać się do Maryi po pierwszej wojnie światowej Ojciec Ś[więty] Benedykt XV. Najśw. Panna Jazłowiecka stała się symbolem tego wezwania. Uroczystości koronacyjne 1939 r. zjednoczyły wszystkich czcicieli Maryi, bez względu na niedawne na owych terenach bratobójcze walki, na różnice narodowości, obrządków, stanu. "Ta korona - mówił promotor o. Konstanty Żukiewicz - ma nam przypominać, że mamy wspólną Matkę, wspólną Królowę Polski i Rusi".
Kiedy w październiku ubiegłego roku siostry niepokalanki otrzymały wreszcie od władz radzieckich pozwolenie na pielgrzymowanie do rodzimego "gniazda" - Jazłowca, opuszczonego przed 40 laty, niezliczone ręce tak Polaków, jak i Ukraińców wyciągały się nabożnie po obrazki i medaliki Jazłowieckiej Pani, a ich oczy, pełne głodu Boga, do dziś wyciskają łzy tym, którzy brali udział w pielgrzymce.
"Będę Ją koronował nie tylko ja..." - mówił Prymas Hlond w Jazłowcu. Uroczystości jubileuszowe będzie celebrował w Niepokalanowie nie tylko Kardynał Józef Glemp, Prymas Polski. Będziemy składali Jazłowieckiej Pani hołd ufności w Jej orędownictwo wszyscy i każdy, kto przywiezie w ten czerwcowy dzień do Bazyliki Niepokalanej Pośredniczki łask osobiste doświadczenie, że moc Jej modlitwy jest rzeczywiście "nieogarnięta, niepojęta, wszechmogąca...".


