Będę ciągle powracać do Boga...

Młody Rycerz Niepokalanej (7/8)

Chociaż jestem młodą dziewczyną, to życie mnie nie głaskało. Trudności, które mnie spotkały, gdy miałam 16 lat, doprowadziły mnie do głębokiej depresji. Nie umiałam sobie poradzić z nauką w szkole i groziło mi wiele dwójek i powtarzanie klas. Zaczęłam wagarować, ale ze szkoły mnie nie usunięto, dano szansę poprawy. Depresja powiększała się. W tym czasie rzadko chodziłam do kościoła, a na religię uczęszczałam "w kratkę". Nie widziałam sensu swego życia, uważałam, że religia to zacofanie, a w szkole utwierdzano nas w tym przekonaniu. Pewnego razu wzięłam kilka pigułek i połknęłam je z nadzieją, że rano już nie będę żyła i skończą się moje i ze mną kłopoty. Ale stało się inaczej. Po torsjach czułam się zupełnie dobrze i mogłam iść do szkoły. Zrozumiałam, że spod wpływów szatana uratować mnie może jedynie Matka Najświętsza. Dlatego bardzo mocno i stanowczo oddałam się w Jej ręce, a chociaż nie zdałam do następnej klasy, to się poprawiłam w nauce, szczęśliwie stałam się jedną z lepszych uczennic i skończyłam technikum z maturą.

Po 3 klasie szkoły średniej pojechałam na rekolekcje oazowe, po których, gdy wróciłam, uczęszczałam każdego dnia na Mszę św. z przyjmowaniem Pana Jezusa. Zapisałam się do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, całkowicie zerwałam z alkoholizmem i papierosami i trwa to już 3 Jata.

To wszystko zawdzięczam Matce Najświętszej i modlitwie różańcowej.

Z czasem wstąpiłam do zgromadzenia zakonnego, ale radość moja, kierownika duchowego i rodziców trwała tylko dwa Jata, bo zostałam ze zgromadzenia usunięta za nieposłuszeństwo. Przeżyłam duży wstrząs i żal, ale on powoli ustępuje, a i depresja nie powróciła. Staram się o przyjęcie mnie do innego zgromadzenia, ale to potrwa. Tymczasem podejmę pracę w swoim zawodzie, będę trwać przy Matce Bożej i ciągle powracać do Boga.