Niejeden z nas, żywiąc nabożeństwo do Najśw. Maryi Panny, jakie wyniósł z domu rodzin[n]ego, spotyka się czasem z zarzutem, że cześć Maryi jest niesłuszna, bo nie ma podstaw w Piśmie Św[iętym].
To nieprawda. Św. Maksymilian Kolbe z miejsca reagował na taki zarzut: "A Ewangelia od kogo się zaczyna, jak nie od Matki Najświętszej?" Czytajmy ją uważnie, a przekonamy się, jak ona rozbrzmiewa chwałą Maryi, ton zaś nadaje jej sam Jezus Chrystus (por. RN 1988 s. 3n).
Zatrzymajmy się bliżej nad pierwszym rozdziałem Ewangelii św. Łukasza, w którym, jak pisze wybitny mariolog Rene Laurentin, "Maryja, w sposób rzucający się w oczy, jest przedmiotem pochwał niczym nie zaciemnionych, jakich nie spotyka się w Nowym Testamencie w stosunku do nikogo innego", poza Panem Jezusem.
Czci Najśw. Pannę, jak referuje św. Łukasz, wysłannik Boga anioł Gabriel. Skoro zjawił się w ubogim domu nazaretańskim, by zwiastować Maryi, że porodzi Zbawiciela świata, złożył Jej najpierw pokorny hołd mówiąc: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą (Łk 1,28).
Nie było to pozdrowienie czysto formalne. Pełna Łaski to nowe imię Maryi, jakie Jej daje sam Pan. Oznacza, że jest Ona stałym przedmiotem życzliwości Bożej, owszem, że w sposób pełny otrzymała łaskę Bożą, tak, że ta stała się Jej istotną cechą. Pan, to znaczy Bóg, jest w Niej obecny przez łaskę, a wkrótce, po wyrażeniu przez Nią zgody, zamieszka w Jej łonie w sposób o wiele doskonalszy, niż mieszkał w namiocie zawierającym Arkę Przymierza. Wskazuje na to wyjaśnienie anioła: moc Najwyższego osłoni Cię, okryje Cię (jak inni bardziej dosłownie - tłumaczą) jak obłok (Łk 1,35). "Tutaj Maryja jest utożsamiona z namiotem", jak wykazuje Laurentin. "Moc Najwyższego osłoniła Ją - wyjaśnia Jan Paweł II (RM) - podobnie jak obłok osłaniał Bożą obecność w czasach Mojżesza i ojców (por. Wj 24,16; 40,34-35; 1 Krl 8,10-12)".
Wiemy, z jaką czcią odnosili się Żydzi w Starym Testamencie do namiotu i Arki Przymierza. Nie śmieli wprost się zbliżyć do namiotu, za świętokradztwo uważali dotknięcie Arki. Taką postawę zajmuje wobec Maryi poseł Boży. Zda się Jej mówić (jak tłumaczy św. Sofroniusz †638): "Nie lękaj się... To ja drżę przed Twą wielkością; lękam się Twej łaski, z podziwem patrzę na Twój splendor. Jestem niewolnikiem i sługą Bożym, a Ty masz być Matką mego Boga, Pana i Stwórcy".
Czci Maryję, swą młodziutką kuzynkę, św. Elżbieta, matka św. Jana Chrzciciela. Skoro tylko Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi - pisze św. Łukasz - została napełniona Duchem Świętym i zawołała głośno: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?" (Łk 1,41-44).
Już w III wieku Orygenes, powołując się na powyższy tekst, tak odpowiadał heretykom: "Jeśli Maryja przez Ducha Świętego sławiona była jako błogosławiona, jak mógł Pan Jej się wyrzec?". Uwydatniał też pełną wiary i pokory postawę Elżbiety wobec Maryi: "Słowa: Skądże mi to? znaczą: cóż dobrego uczyniłam, jakie czyny moje są tak wielkie, że Matka Pana do mnie przyszła? Jaka doskonałość i jaka wewnętrzna wierność uczyniły mnie godną nawiedzin Matki Pana?".
A oto komentarz współczesnego teologa: "W tych tekstach chwała Maryi jest tak uwydatniona, że wydaje się, jakoby został osłabiony chrystocentryzm (pierwszeństwo Chrystusa)... Błogosławiona jesteś i błogosławiony jest owoc Twojego łona, mówi Elżbieta. Zdawałoby się rzeczą bardziej normalną uczcić najpierw Syna, a potem Matkę. Skądże mi to, że Matka Pana do mnie przyszła? Byłoby bardziej poprawnie, zdaje się, gdyby Elżbieta skierowała swą podziękę za odwiedziny raczej do samego Pana niż do Jego pokornej sługi" (Laurentin).
My, katolicy, chętnie odmawiamy Zdrowaś Maryjo, które stało się "jedną z najczęstszych modlitw Kościoła" (enc. RM), bo w ten sposób czcimy Matkę Najświętszą na wzór anioła Gabriela i św. Elżbiety, posługując się w wielkiej mierze słowami biblijnymi.
Nie tylko w "Ewangeliach dzieciństwa" spotykamy się z objawami czci Maryi. Znany jest wypadek, kiedy w czasie publicznej działalności Chrystusa jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: "Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś" (Łk 11,27). Chcąc uczcić Pana Jezusa, oddała chwałę Jego Matce. "Owa anonimowa kobieta - pisze Jan Paweł II - zdaje się być pierwszą, która... zapoczątkowuje Magnificat wieków" (RM).
Może dziwi reakcja Jezusa na tę pochwałę: "Owszem, ale przecież błogosławieni są ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" (Łk 11,28). Niektórzy uważają ten tekst za antymaryjny, jakoby Chrystus był przeciwny oddawaniu czci swej Matce. Tymczasem Sobór Watykański II uznał go za maryjny w najwyższym stopniu. "Syn - wyjaśnił - stawiając Królestwo ponad względami i więzami ciała i krwi, nazwał błogosławionymi słuchających i zachowujących słowo Boże, jak to Ona wiernie czyniła". "Ta odpowiedź - mówi Paweł VI - oddaje wielką chwałę Najśw. Maryi Pannie", a jednocześnie "jest dla nas samych wezwaniem, byśmy żyli według przykazań Bożych". Kult Maryi ma się wyrażać w naśladowaniu Jej świętego życia.
Mało o Matce Najśw. mówi Ewangelia św. Jana, właściwie tylko dwa razy: w opisach godów w Kanie Galilejskiej i Męki Pańskiej, ale te teksty maryjne są tak głębokie, że "podpowiadają całą teologię maryjną" według komentarza Biblii Jerozolimskiej.
Pierwszy tekst wskazuje na wstawiennictwo Maryi u Jezusa, jak to wyraźnie stwierdza Sobór Watykański II: "W życiu publicznym Jezusa matka Jego pojawia się znamiennie, i to na początku, gdy na godach w Kanie Galilejskiej, litością przejęta, spowodowała swym wstawiennictwem początek cudów Jezusa Mesjasza (por. J 2,1-11)".
Jan Paweł II komentując powyższy tekst (12 II 1983) zwraca uwagę na ufność nowożeńców do Matki Jezusowej. "Mieli ufność spontaniczną, która mówiła im: Ona może nam dopomóc... Tak to, w Ewangelii Kany Galilejskiej, ujawnia się ufność ludzka, a jednocześnie Matka Ufności, bo Maryja nie zawiodła nowożeńców, lecz uczyniła to, czego pragnęli: wspomogła ich".
Powodowani tą ufnością, uciekamy się do wstawiennictwa niebieskiego Matki Najśw. i dołączamy do pozdrowienia anielskiego korną prośbę: Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi... Utwierdza nas w tej postawie prawda o Świętych Obcowaniu, o której mówi Pismo św.
Na Kalwarii umierający Jezus powierzył umiłowanego ucznia Jana swej Matce, a Matkę uczniowi (por. J 19,26-27). Powołując się na ten fakt Orygenes pisał: "Jezus z krzyża jeszcze dziś mówi do każdego ucznia, którego kocha: Oto Matka twoja". A Jan Paweł II 11 maja 1983 r. oświadczył: "Można powiedzieć, że Jezus, prosząc umiłowanego ucznia, by uważał Maryję za swą matkę, ustanowił kult maryjny. Jan pospieszył się z wypełnieniem woli Mistrza: od tej chwili wziął Ją do swego domu, okazując Jej miłość synowską, która odpowiadała Jej miłości matczynej... Na Kalwarii przeto wziął początek ruch pobożności maryjnej, który w następstwie nie przestał róść w społeczności chrześcijańskiej". Papież potwierdził te słowa w encyklice Redemptoris Mater: "U stóp Krzyża ma początek to szczególne zawierzenie człowieka Bogarodzicy, które w ciągu wieków na różne sposoby bywało podejmowane i wyrażane".
Gdy oddajemy cześć Matce Bożej, spełnia się proroctwo, które Ona sama wypowiedziała w kantyku Magnificat: "Odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia" (Łk 1,48). "Wszystkie narody" - podają inne tłumaczenia.
"Tak... błogosławioną Cię zwać będziemy i my, Polacy", zawsze i wszędzie. Zapewniamy o tym Maryję w Jej Roku Świętym, tak, jak to uczynił 8 grudnia 1938 r. - na akademii urządzonej w Warszawie z okazji 20. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości - św. Maksymilian Maria.
