Wpływ MI na sprawy publiczne

Pod koniec października [1989] r. odbyły się w klasztorze franciszkańskim w Krakowie uroczystości związane z 70-leciem istnienia Rycerstwa Niepokalanej (MI) w Polsce. Wprowadził je tu sam założyciel, św. Maksymilian Kolbe, gdy w roku 1919 po siedmioletnich studiach wyższych w Rzymie wrócił do ojczyzny. Zaczął od Krakowa. Biskup Adam Sapieha jako pierwszy z ordynariuszy polskich zatwierdził (20 XII 1919) "dyplomik MI" (statut) i z serca pobłogosławił Rycerstwu Niepokalanej zachęcając je: "Walcząc pod sztandarem Matki Bożej, niech świat cały do stóp Jezusa prowadzić Kościołowi pomaga".

Pierwsze polskie "ognisko" MI powstało w seminarium franciszkańskim w Krakowie. Jego pierwszy prezes, br. Alfons Kolbe, brat Świętego, tak w swoim pamiętniku wyraził nastroje panujące wówczas wśród członków: "Podczas gdy dzielna nasza młódź polska, [306]okupiwszy krwi swej serdeczną ofiarą wolność więzionej tak długo Matki - Ojczyzny wciąż jeszcze w świeże zaciąga się szeregi, by bronić ze wszech stron zagrożonych jeszcze kresów ukochanej Macierzy, my tymczasem o innej walce myśleć musimy, o walce ze złem, o walce z szatanem, i do tej walki się sposobić. I właśnie aby się jakoś do tego przygotować, pod sztandar Matki Najświętszej się zaciągnęliśmy, Tej, która starła głowę węża: wpisaliśmy się do kółka «Militla Immaculatae», czyli w skróceniu MI".

Św. Maksymilian cieszył się, że wrócił do wolnej już ojczyzny, ale z bólem stwierdził różnorakie jej zagrożenia, również natury religijno-moralnej. W styczniu 1923 r. pisał w "Rycerzu": "Śledząc ostatnie wypadki, zdajemy sobie jasno sprawę z tego, że źle się u nas dzieje: drożyzna wzrasta z dniem każdym, kraj chyli się do ekonomicznego upadku, rząd słaby i nieudolny; czujemy, że jakaś tajemnicza ręka zawsze bruździ i do zguby wciąga". Dostrzegał ją zwłaszcza w masonerii. W marcu 1926 r. ubolewał nad bezrobociem w Polsce, nad tym, że tyle ludzi pozostaje bez kawałka chleba, i wytykał główną przyczynę: brak uczciwości, brak wypełniania obowiązków względem Boga, siebie i bliźniego. Po zamachu majowym w 1926 r. z miejsca opublikował artykuł pt. Z ostatniej chwili, który zaczął słowami: "Na bruku warszawskim polała się krew, krew polskiego żołnierza i przechodnia... wylana ręką bratnią...".

Św. Maksymilian nie poprzestał na biadoleniu i alarmowaniu. Wszystko robił, aby przez "Rycerza" i MI przeciwstawić się niebezpieczeństwom grożącym ojczyźnie. Wprawdzie Rycerstwo Niepokalanej miało zawsze pozostać ruchem czysto religijnym, jednak Założyciel, świadom, że etyka ma normować również sprawy gospodarcze, społeczne i polityczne, dawał członkom wskazania, jak usuwać zło również na tym polu. Wskazania te są wciąż aktualne. Warto je przypomnieć zwłaszcza dziś, gdy sytuacja pod niejednym względem przypomina pierwsze lata Polski odrodzonej.

O. Kolbe wciąż uczył, że nie należy upadać na duchu, nawet w czasach kryzysu tak moralnego, jak ekonomicznego, gdyż Opatrzność Boża wciąż czuwa nad światem, a Niepokalana depcze głowę węża i sieje łaskami Bożymi, jak to nam obrazuje Cudowny Medalik. "Czyż Pośredniczka łask - pisze nasz Święty - nie jest Polski Królową? Czyż Ona nie potrafi albo nie pragnie dopomóc?" Trzeba więc "niecić wszędzie miłość i ufność ku Maryi Niepokalanej". "Sami nic nie potrafimy, ale przy Jej pomocy możemy wszystko". Historia pokazuje, że "poszczególni ludzie, jak i całe narody oddalały się nieraz od Boga, ale skoro gorliwie do Niej się udały, wnet spokój i szczęście zstępowały na nie".

Pełni ufności, módlmy się do Niepokalanej, powierzajmy Jej zwłaszcza tych, którzy rządzą, którzy mają wpływ na sprawy publiczne. O losach poszczególnych krajów i świata decydują nie tylko zjazdy na szczycie i bomby atomowe, ale jeszcze więcej ręce złożone do modlitwy i usta powtarzające codziennie: "O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie".

Współdziałajmy z Niepokalaną nie tylko przez modlitwę, ale też umartwieniem i pracą. Kiedy w 1926 r. masoneria postanowiła wykorzystać zamach majowy, by usadowić się na dobre w rządzie, a jej wielki mistrz zapowiadał (28 V 1926): "Komendant zrobił swoje teraz na nas kolej..., w spokoju i godności będziemy rządzili Nową Polską" (por. cytat w art. Z ostatniej chwili), św. Maksymilian wezwał czytelników "Rycerza" do kontrakcji. Przedstawił im program nadzwyczaj prosty i dostępny dla wszystkich. Oto niektóre jego punkty: 1. "Bez granic zaufać Niepokalanej" i Jej powierzyć wszystkie poczynania i trudności; 2. "Starać się nie tylko odmówić codziennie króciutki akt strzelisty MI ("O Maryjo" itd.), ale i coś znieść, wycierpieć dla Jej miłości"; 3. "Każdy niech uważa swoje otoczenie, krewnych, znajomych, towarzyszy pracy, miejsce pobytu za teren swoich misji, by ich pozyskać dla Niepokalanej, i niech użyje wszelkich ku temu wpływów i zdolności"; 4. "Cudowny Medalik niechaj będzie kulką dla Rycerza i Rycerki Niepokalanej, a Różaniec święty mieczem".

W krajach demokratycznych członkowie MI mają też wykorzystać wedle woli Niepoka[307]lanej przysługujące im jako obywatelom prawo głosowania. "Niech wszyscy obywatele uczy Sobór Watykański II (GS 75) - pamiętają o swoim prawie i obowiązku brania udziału w wolnych wyborach na pożytek dobra wspólnego". Chodzi tu nie tylko o wybory powszechne, ale i do różnych władz terenowych, i w związkach zawodowych, itd. Katolicy nie głosują na te partie czy na tych ludzi, którzy w swoich programach mają zasady godzące w wiarę czy Przykazania Boże. Trzeba tu mieć oczy otwarte i innym je otwierać, by nie paść ofiarą propagandy tak często podstępnej. Od posłów manifestujących przekonania chrześcijańskie należy wymagać konsekwencji. W roku 1924 pod adresem kilku takich posłów, którzy dali publiczne zgorszenie, o. Kolbe napisał: "Bardzo proszę WW. Panów o jedną rzecz, aby albo jawnie się przyznali do żydów, mahometan czy buddystów, albo jeżeli chcą być chrześcijanami, byli nimi rzeczywiście i nie zawracali głowy wyborcom swoim niby-chrześcijaństwem. Jeżeli zaś ta prośba nie poskutkuje..., będę uważał za swój święty obowiązek uświadomić naszych Wyborców przy najbliższych wyborach, by się ponownie nie pomylili".

Inny sposób naszego oddziaływania na sprawy publiczne to odpowiednie wpływanie na przedstawicieli legalnej władzy państwowej. Słuchajmy znów wytycznych św. Maksymiliana. Różne są w rządzie wpływy - mówił do redaktorów "Małego Dziennika" - są i masońskie, czemuż więc nie ma być wpływów MI?! Trzeba się tylko zbliżyć, a nie rzucać kamieniem. Zbliżenie duszy do duszy usunie wiele uprzedzeń wzajemnych, zapobiegnie nieraz wydaniu jakiegoś szkodliwego prawa czy zarządzenia lub cofnie takowe. Oczywiście zdarzą się i wypadki złej woli, kiedy to trzeba będzie wystąpić energiczniej, ale zawsze w duchu Chrystusowym.

Św. Maksymilian szedł dalej. Zachęcał, by pociągać ludzi na stanowisku do Niepokalanej, włączać ich w szeregi MI. Zachęcał członków MI, by uczyli się pilnie, a potem obejmowali również ważne stanowiska w życiu publicznym i stawali się "duszą wszystkiego". Niech jak najpełniej wykorzystają swoje uzdolnienia i doświadczenie, by na swym odcinku pracy uzdrawiać i ulepszać stosunki "dla większej chwały Bożej i dla dobra ludzkości przez Niepokalaną". W 1926 r. o. Kolbe pisał: "Ona musi być w Sejmie, Ona w Senacie. Ona, Niepokalana Królowa, ma wskazywać nam drogę, Ona - krzepić siły. My chcemy, by rządziła w Polsce i poza Polską - Niepokalana. Któż nie wytęży wszystkich sil, by przyśpieszyć tę chwilę?...".

Sobór Watykański II uświadamia katolików podobnie: "Ci, którzy posiadają talent do działalności politycznej..., niech się do niej sposobią i oddają się jej, nie myśląc o własnej wygodzie lub zyskownym stanowisku... Niech poświęcają się dobru wspólnemu w duchu szczerości i słuszności, owszem, z miłością i odwagą polityczną" (GS 74). Członkowie MI pamiętają zawsze o maryjno-apostolskiej specyfice swego ruchu. "Oczywiście - wyjaśnia św. Maksymilian - polityk, ekonomista, uczony itp. nie będą swoich poglądów pieczętowali zaraz powagą Niepokalanej, ale tak będą działać, by Niepokalanej sprawić przyjemność i żeby byli naprawdę narzędziem w rękach Niepokalanej".

Sobór przypomina też wszystkim chrześcijanom, że we wspólnocie politycznej "winni świecić przykładem, sumiennie spełniać obowiązki i służyć dobru wspólnemu" (GS 75). Tego nas uczył zawsze Twórca MI. W 1926 r. napisał w artykule pt. Moje dumania nad bezrobociem: "Niechaj dzisiaj wszyscy bez wyjątku odprawią szczerą spowiedź i zaczną prawdziwie po katolicku żyć, a wtedy szybko podźwignie się Ojczyzna, uzdrowią finanse, zawrze rzetelna praca". A cztery lata wcześniej prosił czytelników "Rycerza" - my dzisiaj ponawiamy jego prośbę - "o pracę intensywną dla wspólnego interesu Kościoła i Ojczyzny naszej, co tak bardzo potrzebuje «życia wedle wiary»... Niechaj Rycerstwo Maryi w pierwszych tu idzie szeregach! Niechaj zwycięstwo Dziewicy bez zmazy będzie światu zbawieniem, a triumfem Jej Syna!".

Wysoce ocenił wkład o. Kolbego w odrodzenie Polski Prymas Tysiąclecia, uwypuklając zwłaszcza wartość jego apostolstwa maryjnego. Wziął on z Niepokalanej - pisał - "niewzruszoną wiarę, zadziwiającą pokorę i prostotę, gotowość na głos wymagań Bożych" i "z mocą narzucił swoją dziecięcą pobożność [308]Maryjną całej niemal Polsce", przygotowując ją w ten sposób na Tysiąclecie chrześcijaństwa. I kard. Wyszyński był przekonany, że "nie odnowimy oblicza ziemi naszej inaczej, jak tylko przez pokorną uległość prawom Stworzyciela nieba i ziemi, który Syna swego złożył w czyste dłonie Dziewczęcia z Nazaretu. Prowadzi Służebnica Pańska! Zwycięży ten, co się z tym pogodzi" ("Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie" 1960 s. 577nn).

Śladem św. Maksymiliana i Prymasa Tysiąclecia idzie i dziś Episkopat Polski. W swym słowie z Jasnej Góry, przesłanym 26 sierpnia [1989] r. z okazji 50. rocznicy wybuchu II wojny światowej, nasi Biskupi wyznali: "Jesteśmy zmęczeni, ale nie załamani. Jesteśmy ubodzy, ale nie ograbieni z nadziei. Czy nie dostrzegamy jej nowych zapowiedzi na polskim horyzoncie?... Gdy dziś, po latach pięćdziesięciu, naród jest bardzo zmęczony tylu klęskami, trzeba się mocno uchwycić nadziei, która jest Bożym darem". Pod naszym krzyżem, jak pod krzyżem Zbawiciela świata, stoi Jego Matka, która "zna nasze nieszczęścia, krzywdy, bezmiar klęsk i cierpień, i właśnie dlatego jest z nami, a będąc z nami mówi: «czyńcie wszystko, co wam Jezus powie». I mówi też: «Bądźcie jedno w tym narodzie, do którego mam prawo: do którego ma prawo Jezus»... To jest, Bracia i Siostry, program ocalenia: program niezachwianej nadziei, opartej na Bogu i Jego Matce. Program mowo potrzebny wśród przemian, które żądają ofiar, ale otwierają nowe horyzonty".

"Od dziś więc - kończę apelem św. Maksymiliana ?zyniąc też jego podkreślenia - bez wytchnienia, wszyscy, całą swą ufność położywszy nie w złocie ani w pysznej zarozumiałości, jak biedni masoni, ale, i to jedynie, w Niepokalanej, wszechmocnej potęgą Boskiego Syna, ofiarujmy czynem (modlitwą, umartwieniem i pracą) samych siebie «bez żadnego zastrzeżenia» Niepokalanej, by stać się narzędziem w Jej ręku do szerzenia w duszach wszystkich Jej królowania. Dołóżmy wszelkich sił, by Ona przez swego «Rycerza» i swój Medalik zdobyła świat".