21 kwietnia [1989] r., w 50. rocznicę śmierci ks. Bolesława Domańskiego, odbyły się w Zakrzewie k. Złotowa (diecezja koszalińsko-kołobrzeska) uroczystości religijne z udziałem kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski, 11 innych biskupów i licznej rzeszy wiernych. Ks. Bolesław Domański przez 36 lat był proboszczem w parafii Zakrzewo, nadto działał na terenie całej m Rzeszy Niemieckiej jako patron - prezes Związku Polaków broniąc odważnie rodaków przed utratą wiary i germanizacją, w całkowitym zaufaniu do Matki Bożej. Jego zasługi przedstawił w homilii bp Edmund Piszcz, ordynariusz warmiński. Po Mszy św. ks. Prymas poświęcił obraz Matki Bożej Radosnej, który przeniesiono w uroczystej procesji do niedawno zbudowanej na Jej cześć kaplicy u wejścia do wioski. W imieniu dawnych współpracowników ks. Domańskiego wystąpił Edmund Osmańczyk, odczytując list Ojca Świętego oraz modlitwę o sąsiedzką zgodę narodów.
W [1989] r. ukazała się w Paryżu w wydawnictwie pallotyńskim "Editions du dialogue" książka Edmunda Osmańczyka pt. Matka Boska Radosna Patronka Polaków spod znaku Rodła. Poniżej drukujemy ostatni rozdział tej książki. Nadmieniamy, że autor, wybrany niedawno na senatora, zmarł 4 X [1989] r.
Czas na wnioski z tej opowieści o Polakach spod znaku Rodła, walczących w najokrutniejszych czasach w pierwszej połowie XX wieku w środkowej Europie, którzy mimo to obrali jako swoją Patronkę Matkę Boską Radosną.
Byłem świadkiem tej artystycznej inspiracji, kiedy niewielki kolorowy drzeworyt dziewczyny z ludu pochylonej nad dzieciątkiem w aureoli wywołał niespodziewaną refleksję wśród oglądających prace Janiny Kłopockiej. Padło wtedy zdanie bodaj Jana Ka[350]czmarka: To jest ta nasza Matka Boska Radosna.
Potem, kiedy już przesądzona została uchwała Rady Naczelnej, Ksiądz Patron uzasadniał:
Matczynej opiece Najświętszej Panienki zawdzięczamy, że w walce idącej z pokoleń na pokolenia nie upadliśmy, że walkę pojmujemy jako święty, nie ciążący nam, lub przygniatający nas, ale radosny obowiązek...
My, Polacy spod znaku Rodła, nie zasklepimy się w naszej radości z istnienia. Pragniemy przelewać ją do serc drugich, na pokolenia, na wieki.
Widzenie konkretne swego miejsca w łańcuchu pokoleń było wielką siłą ludu, który potrafił trwać i walczyć przez stulecia. Ocalanie swojej tożsamości daje poczucie godności i radość trwania - w jakichkolwiek by to było warunkach - trwania w wierze Ojców.
Ta prawda Polaków, zrodzona w latach rozbiorów, Wiara Ojców naszych jest Wiarą naszych dzieci, w założeniu swym łączyła przeświadczenie, że prawo do wyznawania wiary w Boga przechodzi na następne pokolenia wraz z wiarą w odzyskanie niepodległego bytu. W tym bardzo polskim pluralizmie odbijały się tragiczne losy Polski. Żaden człowiek, żaden naród nie może żyć bez nadziei. Smutek beznadziei może sparaliżować wolę samoobrony. Mądrość Polaków spod znaku Rodła polegała na odnalezieniu radości w ocalaniu swej narodowej tożsamości, jako że nas Pan Bóg tu bez przyczyny nie zostawił. I to kazało im obwołać swą Patronką Matkę Boską Radosną.
Dziesięciolecia, które nadeszły po Zakrzewskiej Deklaracji z 3 grudnia 1937 i po uchwale Kongresu Polaków spod znaku Rodła w hitlerowskim Berlinie, 6 marca 1938, oraz wypowiedziane na łożu śmierci, 21 kwietnia 1939, ostatnie słowa Nieugiętego Proboszcza w Zakrzewie: LUD POLSKI SIĘ NIE DA! potwierdziły mądrość polskiego ludu w całej swej narodowej sile Kraju i Emigracji w latach 1939-1989.
Uczcił to Episkopat Polski obwieszczeniem 21 kwietnia 1988 r. w Zakrzewie, na uroczystości diecezjalnej przy grobie ks. Patrona Bolesława Domańskiego, iż 21 kwietnia 1989 odbędzie się w Zakrzewie poświęcenie kaplicy Matki Boskiej Radosnej w najbardziej uroczystej formie, z błogosławieństwem Papieża-Polaka, Jana Pawła II.
Ekumeniczna Zakrzewska Modlitwa do Matki Boskiej Radosnej o pokój w świecie i pojednanie wszystkich narodów świata staje się w 50-lecie ostatniej wojny światowej powszechna.
Ostatniej? - Rozważną, chłodną myślą wierzących i niewierzących oraz gorącą modlitwą wierzących miliardy ludzi, którzy żyją dziś na ziemskim - scalonym uniwersalną troską globie, mogą uczynić II wojną światową ostatnią.
Myślmy o wszystkich ludach, które jak lud polski nie poddały się przemocy walcząc o swój niepodległy byt społeczny i ekonomiczny. W XX w. liczba tych ludów wzrosła do dwóch trzecich państw członkowskich Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Nigdy nie było na świecie tak wielkich katastrofalnych zagrożeń - nuklearnych i ekologicznych - jak dziś, ale też nigdy nie było na świecie tyle ludów walczących o to, by być wolnymi wśród wolnych, równymi wśród równych.
VINCIT QUI PATITUR! Zwyciężą Wytrwali!
WYTRWAMY I WYGRAMY!

