Podziękowania

Kraków-Czyżyny, 24 października 1983

Pragnę podzielić się wiadomością o pewnym osobliwym wydarzeniu zbiorowym, które w moim przekonaniu jest cudem, zdziałanym za przyczyną Niepokalanej poprzez Jej "Cudowny Medalik".

Mianowicie na początku wojny, tj. we wrześniu 1939 r., jechałem pociągiem ewakuacyjnym, składającym się z wielu wagonów towarowych krytych, przystosowanych do przewozu osób. Wraz ze mną pociągiem tym jechało bardzo wiele ludzi, być może i kilka tysięcy. Wobec odcięcia przez nieprzyjaciela drogi krótszej, trasa mojego przejazdu przebiegała z Poznania przez Warszawę.

Pociąg nasz zatrzymał się na czas nieco dłuższy na stacji Szymanów. Z pobliskiego klasztoru w Niepokalanowie wybiegli i przybyli do nas Ojcowie czy Bracia i obdarowali nas Cudownymi Medalikami, które umieściliśmy prawie na wszystkich drzwiach pociągu.

Po odjeździe pociągu często byliśmy atakowani przez samoloty niemieckie. Gdy dojechaliśmy do jednej ze stacji w Lubelskiem, ogromna ilość samolotów nieprzyjacielskich znienacka zaatakowała nasz pociąg, który musiał się zatrzymać, i zrzuciła dużo bomb i innych pocisków na pociąg i w jego pobliżu. Niektórzy z podróżnych wyskoczyli z pociągu i zaczęli uciekać, lecz nie mogli daleko pobiec. Ja wpadłem do małej przybudówki stacyjnej składającej się z dwóch pomieszczeń. Tknięty jakimś przeczuciem przeszedłem z jednego pomieszczenia do drugiego i w tym momencie w poprzednią komórkę uderzyła bomba, a deski i gruzy mnie trochę obsypały. Cały pociąg został doszczętnie strzaskany. Pozostawiony w wagonie mój płaszcz wyglądał jak sito. Szyny kolejowe były powykrzywiane jak obwarzanki. O dalszej jeździe nie mogło być już mowy. I mimo tego z tej masy ludzi nikt nie został zabity ani poważnie zraniony, a tylko kilka osób doznało nieznacznych zadraśnięć skóry.

Za tą widoczną łaskę niech będą Matce Najświętszej ogromne dzięki, a Jej Cudowny Medalik niech każdy nosi stale przy sobie.

T. Ch. z Krakowa, niegodny sługa Niepokalanej

Bielsko-Biała, 3 maja 1988

Jako młody chłopiec popadłem w nałóg onanizmu, który trwał kilka lat. Dwa lata temu pojechałem na rekolekcje oazowe, podczas których otrzymałem szczególną łaskę powstania z tego nałogu. Do tego czasu wytrwałem, za co dziękuję Miłosierdziu Bożemu i Matce Bożej.

Pragnę poświęcić się szczególnie Matce Bożej, widząc w tym rozwiązanie wielu moich problemów i pogłębienie mojej wiary. Pragnę całkowicie Jej zaufać. Jestem uczniem III klasy ZSZ.

Marian A.

Sieradz, 29 maja 1988

Urodziłem się w rodzinie katolickiej, ale młode lata spędziłem niezbyt pobożnie, w dużej mierze z lekkomyślności. Do kościoła i sakramentów chodziłem, kiedy chciałem, i było mi z tym dobrze.

Gdy się ożeniłem, i to w rodzinie pobożnej (jeden ksiądz, dwie zakonnice); żona, bardzo religijna, robiła mi wymówki, kiedy nie poszedłem do kościoła. Chodziłem więc, żeby nie robić jej przykrości. Aż tu szatan wplątał się w moje życie: zacząłem coraz częściej zaglądać do kieliszka. Nim się obejrzałem, popadłem w nałóg do tego stopnia, że z dnia na dzień byłem pijany. Żona upominała mnie, ja przyrzekałem, że pił nie będę, ale to trwało krótko. Żona z dziećmi modliła się o moje nawrócenie, lecz ja nic sobie z tego nie robiłem. Tak upłynęło prawie 15 lat.

Zdarzyło się wesele, na które poszedłem sam, bo z żoną się pokłóciłem. Spotkałem na nim świadków Jehowy, którzy mnie zaprosili na rozmowę. Mówili dużo, a najwięcej przeciw Matce Bożej, ale mnie nie przekonali. Na moje pytanie, dlaczego nie uznają Pana Jezusa i Matki Bożej, dlaczego nie noszą medalików i nie modlą się na różańcu, odpowiedzieli, że Bóg nie pozwolił się fotografować, że Matka Boska to zwykła kobieta, że różaniec i medalik są wymysłem czysto ludzkim. Stanąłem w obronie Jezusa i Matki Najświętszej i tak się rozstaliśmy. Coś mnie tknęło, żebym się stamtąd wyniósł. Na wesele już nie wróciłem, tylko poszedłem do domu.

W drodze myślałem o tym, żeby przestać pić.

Ale gdy przechodziłem koło krzyża, z ust moich wyrwało się blużnierstwo przeciw Bogu. Przestraszyłem się. W domu żony nie zastałem, poszła z dziećmi do sąsiadów na spotkanie różańcowe. Pod wpływem jakiegoś natchnienia odmówiłem cząstkę różańca, modlitwę wieczorną i zacząłem czytać Litanię do Imienia Jezus. Do połowy doczytałem dobrze, a potem zaczął się dramat. Gdy chciałem wymówić: "od zła wszelkiego wybaw nas, Jezu", coś mnie tak chwyciło za gardło i za szczękę, że nie mogłem wydobyć ani słowa. Zrozumiałem, że jestem w mocy złego ducha. Nie wiem, jak to się stało, że wykrztusiłem: "niech się stanie wola Boża". Z tą chwilą zostałem uwolniony od tego ucisku, dokończyłem litanię.

W najbliższą niedzielę byłem na Mszy i u spowie[271]dzi, oddałem się w opiekę Matce Bożej i św. Maksymilianowi. To właśnie Niepokalanej zawdzięczam ratunek i nawrócenie ze złej drogi. Z Jej pomocą zostałem uwolniony ze swego nałogu. Od dwóch lat nie piję ani nie palę, jestem abstynentem. Pokochałem modlitwę.

Zawierzając siebie i rodzinę Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi składam Im gorące podziękowanie i proszę o przyjęcie do Rycerstwa Niepokalanej.

Z. J.

Sosnowiec, 2 stycznia 1989

Mając 40 lat zaszłam w ciążę. Zaczęłam żyć w ciągłej trwodze i napięciu nerwowym. Oto starsza córka na skutek przebytego zapalenia mózgu jest upośledzona umysłowo, bardzo trudna wychowawczo, często miewa stany maniakalne, co czyni życie rodzinne nieznośnym. Istnieje konflikt serologiczny na tle niezgodności czynnika Rh we krwi mojej i męża. Konsylium lekarskie, które rozpatruje mój przypadek, orzeka, że nie mam żadnych szans na urodzenie zdrowego, normalnego dziecka. Lekarze radzą przerwanie ciąży, która według ich diagnozy nie utrzyma się dłużej niż trzy miesiące.

Modliłam się gorąco, bym miała odwagę przyjąć to dziecko, jakiekolwiek miałoby być w przyszłości. Ponieważ w moich modlitwach prosiłam o pośrednictwo św. Bernadettę i św. Maksymiliana, postanowiłam, jeśli urodzi się córka, dać jej na imię Maria Bernadetta, jeśli syn - Maksymilian.

Moja ukochana Matka i święci Patronowie wysłuchali mnie. Dziękuję Panu Bogu, Niepokalanie Poczętej Maryi, św. Bernadetcie i św. Maksymilianowi za zdrową córkę, która ma obecnie 15 lat. Dziękuję także za uratowanie mojego życia podczas ciężkiego zawału serca. Od okropnego lęku przed śmiercią wybawił mnie wtedy śp. kardynał Wyszyński, którego prosiłam o wsparcie. Dziękuję także za wszystkie łaski, za obecność Maryi w moim życiu i za Jej nieustanną opiekę.

Danuta Maj

Jastrzębie, 9 stycznia 1989

W 1986 r. Janusz, mój obecny mąż, nieumyślnie spowodował śmiertelny wypadek, którego ofiarą padł mój pierwszy małżonek. Pozostałam z trójką małych dzieci. Janusz po wypadku dostał nerwowego szoku i przebywał na leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Sąd skazał go na cztery lata więzienia. Jednak ze względu na stan zdrowia pozostawał nadal w szpitalu i przyjeżdżał na przepustkę do domu rodzinnego, odwiedzając i nas, aby nam pomóc w pracy przy gospodarstwie. Z biegiem czasu nasza przyjaźń zamieniła się w miłość. Wzięliśmy ślub, chociaż ciążył na nim wyrok Sądu.

W kilka dni po ślubie przyjmowaliśmy w naszym domu obraz Matki Boskiej Jasnogórskiej. W każdej modlitwie do Matki Najświętszej, a szczególnie w dniu nawiedzenia, prosiłam o łaskę, aby Januszowi darowano karę. W święto Matki Boskiej Królowej Polski zapadła decyzja Sądu o darowaniu kary. Wierzę, że to się stało za przyczyną Najświętszej Maryi Panny.

Zgodnie z uczynioną obietnicą składam najdroższej Matce publiczne podziękowanie.

Maria Wons

Kolumna, 8 marca 1989

Sercem przepełnionym wdzięcznością składam gorące podziękowanie Niepokalanej Matce Bożej i św. Maksymilianowi za uproszenie łaski nawrócenia mojej siostrze i jej mężowi. Długo bolałam nad ich obojętnością względem Boga. Powrót siostry do Ojca Miłosierdzia nastąpił podczas Mszy św. dla chorych z całej parafii. Przy pomocy księży siostra dała się przekonać i przystąpiła po długiej przerwie do spowiedzi i Komunii św. oraz przyjęła Sakrament Chorych. Ze szwagrem była trudniejsza sprawa, nie pomagały żadne słowa ani prośby. Zawsze spotykałam się z kategoryczną odpowiedzią: nie! Jednak nadzieja w moc Bożą nie opuszczała mnie. Stale modliłam się i polecałam szwagra Najświętszemu Sercu Niepokalanej. Na tydzień przed swoją śmiercią, i to w samą wigilię Bożego Narodzenia, sam poprosił o księdza. Wyspowiadał się z całego życia, przyjął Komunię św. i Ostatnie Namaszczenie, a w Sylwestra zakończył życie. Siostra zmarła wcześniej.

Z całego serca dziękuję Bogu za dar wiary.

Elżbieta Smulska

Paszenki, 30 kwietnia 1989

Pragnę wyrazić swą wiarę w sens cierpienia i krzyża, który cierpliwie znoszę i ofiaruję w różnych intencjach. Jestem człowiekiem chorym od urodzenia (obecnie mam 26 lat), osobą niepełnosprawną (II grupa). Ciężko wydawałoby się żyć na tym świecie w takim stanie, a jednak znajduję pocieszenie w Bogu, zwłaszcza w Eucharystii, bo to Pan Jezus daje zrozumienie sensu życia i nadzieję na lepsze.

Pragnę podziękować Panu Bogu przez wstawiennictwo Maryi Niepokalanej i św. Maksymiliana Marii Kolbego za opiekę i za wszystkie łaski, których doznałam i doznaję, bo nawet ręka, którą nie mogłam władać, uległa znacznej poprawie.

Teresa Krzywda

Borki, 7 maja 1989

Miałem sprawę z sąsiadem, który winien mi był 11 arów działki siedliskowej. Proces trwał przez trzy lata. Modliłem się do Niepokalanej, żeby odzyskać tę ziemię. Niepokalana wysłuchała mnie, dlatego chcę Jej podziękować w "Rycerzu" za pomoc i prosić o dalszą opiekę nad moją rodziną.

Andrzej Borkowski

[272]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 759 osób; za nawrócenie - 225 osób; za odzyskanie wiary - 130 osób; za powstanie z nałogów - 290 osób; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie176 osób; za szczęśliwe rozwiązanie - 150 osób; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 411 osób; za dobrą pracę - 66 osób; za przydział mieszkania - 41 osób; za odnalezienie zguby - 53 osoby; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 1245 osób.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 824 osoby; o nawrócenie - 299 osób; o odzyskanie wiary - 123 osoby; o powstanie z nałogów - 303 osoby; o zgodę i miłość w rodzinie - 185 osób; o szczęśliwe rozwiązanie - 126 osób; o pomoc w nauce - 368 osób; o dobrą pracę - 73 osoby; o przydział mieszkania - 56 osób; o znalezienie zguby - 48 osób; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 1184 osoby.


Intencja MI na wrzesień

Aby Niepokalana, Pośredniczka wszystkich łask, wyjednała dar zbawienia dla wszystkich ludzi.

[s. 272]

Kalendarzyk MI na wrzesień

1 IX50 rocznica wybuchu II wojny światowej. Módlmy się za dusze milionów ofiar tej wojny i o pokój w świecie. Początek roku szkolnego. Dołożymy starań, by dziatwa i młodzież korzystała gorliwie z katechizacji.
8 IXŚwięto Narodzenia Najśw. Maryi Panny. Polecamy Matce Bożej Siewnej jesienne prace rolników oraz tegoroczne prace nauczycieli i wychowawców.
12 IXWspomnienie Najśw. Imienia Maryi.
15 IXWspomnienie Najśw. Maryi Panny Bolesnej.
17 IXNiedziela Środków Społecznego Przekazu. Módlmy się, aby w tych środkach zajmowała należne miejsce religia.
18 IXŚwięto św. Stanisława Kostki, patrona dzieci i młodzieży polskiej.

[s. 272]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

Polskie Towarzystwo Teologiczne, 31-064 Kraków, ul. Augustiańska 7:

M. Heller - J. Życiński, Wszechświat - maszyna czy myśl? Filozofia mechanicyzmu: powstanie - rozwój - upadek, Kraków 1988, s. 319, cena 1000 zł.

Ks. E. Staniek, Modlitwa z cierpiącym Chrystusem, Kraków 1988, s. 188. 19 tekstów rozważań Drogi Krzyżowej.

OO. Redemptoryści, 01-203 Warszawa, ul. Karolkowa 49:

T. Rey - Mermet CSSR, Święty Wieku Oświecenia Alfons de Liguori (1696-1787), Warszawa 1987, s. 664. Obszerny żywot św. Alfonsa, wydany z okazji dwusetnej rocznicy jego śmierci.

Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, 10-185 Olsztyn, ul. Rakowa 11:

G. De Marchi, Matka Najświętsza z pastuszkami, Olsztyn 1988, s. 112. Książka dla dzieci o objawieniach Matki Bożej w Fatimie.

[s. 272]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 9 (399) 1989
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 60/89-200000/A-37. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 11 VIII 1989 nr 5622/K/89. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878

[s. 272]