Podziękowania

19 listopada 1987

Jeszcze przed wojną otrzymywaliśmy "Rycerza Niepokalanej", który w naszej rodzinie był niezmiernie lubiany i chętnie czytany. Wychowałam się właśnie na "Rycerzu", dlatego imię Niepokalanej posiada dla mnie tyle uroku i piękna, że trudno mi to wyrazić. Od dnia 2 lutego 1948 r. należę do Rycerstwa Niepokalanej.

Zawierucha wojenna zaniosła nas daleko od domu rodzinnego. Matka i my, trójka drobnych dzieci, zostaliśmy wywiezieni na Sybir, a ojciec już wcześniej został aresztowany. Na wygnaniu ja jako najstarsza (10 lat) musiałam szukać pożywienia i pracy, bo mama była chora na serce. Zawsze miałam na szyi cudowny medalik i od najmłodszych lat zawsze się modliłam.

Były takie okoliczności, że sama w tajdze szukając pożywienia spotykałam stada wilków. Całowałam wtedy medalik, modliłam się i prosiłam Matkę Najświętszą o ocalenie. I byłam uratowana. Z głodu i zimna zaczęły mi się pojawiać na rękach i nogach wrzody, które ropiały tworząc rany. Lekarstw nie było. Dostałam jakąś czarną maść, ale po niej stan ten jeszcze się pogorszył. Modliłam się gorąco do Niepokalanej o ratunek i tylko Jej pomoc poskutkowała: wrzody i rany zaczęły znikać. Gdy raz byłam w tajdze po drwa na opał, zastała mnie burza śnieżna, zabłądziłam, nie mogłam trafić do domu. Byłam już zupełnie wyczerpana. Ale mocno ufałam Maryi i bez przerwy się modliłam. I taka myśl mi przyszła, że muszę iść w innym kierunku. I znowu zostałam uratowana, wyszłam z tajgi. Mogłabym opisać dużo takich sytuacji bez wyjścia, w których ludzie umierali z głodu. Że to wszystko przeżyłam, zawdzięczam tylko Niepokalanej...

W roku 1946 wróciliśmy do ojczyzny. Niestety, ojciec nie powrócił z obozu i moje marzenie, by pójść do zakonu, nie spełniło się, bo musiałam podjąć pracę. W roku 1970 zachorowałam na serce. Gdy sanatorium nie pomogło, pojechałam do spółdzielni specjalistów w Szczecinie, gdzie lekarz orzekł, że mięsień sercowy jest w rozkładzie i że nie ma dla mnie ratunku. Znowu zwróciłam się z gorącą prośbą o pomoc do Niepokalanej, a Ona mnie uzdrowiła i jeszcze żyję.

Codziennie modlę się do Niepokalanej i św. Maksymiliana Kolbego. Chodzę do chorych, cierpiących, by pocieszyć ich i pomóc im w potrzebach. Gdy widzę ich radość i uśmiech na twarzy, czuję się bardzo szczęśliwa.

Za wszystko składam stokrotne dzięki Niepokalanej

Izabela

Panki, 29 listopada 1988

Z sierpniowych rekolekcji rodzinnych w Niepokalanowie przyjechaliśmy szczęśliwie. Pomogły mi one zmienić wiele na lepsze w parafii, a zwłaszcza w mojej rodzinie.

Sąsiad mój zachorował ciężko. Wiedziałam, że nie był u spowiedzi 30 lat, więc odmawiałam Nowennę do Miłosierdzia Bożego i Nowennę do Serca Maryi, błagając o jego nawrócenie. Przed śmiercią poprosił o księdza.

Gdy był w szpitalu, jego syn, kawaler, pił niesamowicie i robił awantury. Słysząc, jak krzyczy na matkę, wyszłam i mówię mu - B., tak nie wolno! A on na to: - Po coś tu przyszła, nie wtrącaj się! Przeżegnałam go i mówię w duchu Matce Bożej: - Weź go w opiekę. Opamiętał się i stał się inny, zaczął chodzić do kościoła.

W każdą niedzielę razem z innymi rycerkami Niepokalanej odmawiamy po Mszy św. Różaniec za misje, zwłaszcza w Zambii. Modlimy się o rozszerzenie Królestwa Chrystusowego przez Niepokalaną na cały świat. We mnie i w moich rycerkach pogłębia się coraz bardziej miłość do tych biednych dusz w krajach misyjnych.

Niedawno byłam u Księdza Proboszcza i rozmawiałam z nim w sprawie Rycerstwa Niepokalanej w parafii, jakby je rozszerzyć i ożywić bardziej duchem apostolskim. Propaguję ile mogę "Rycerza Niepokalanej" i Cudowny Medalik.

Dziękuję Niepokalanej i św. Maksymilianowi za wszelkie dobro, jakie się dzieje w mojej parafii, i polecam siebie i parafię Waszej modlitwie.

Rycerka Niepokalanej Krystyna

Zielonka, 7 kwietnia 1989

Kilka lat temu tatuś miał bardzo ciężką operację głowy i usunięcie guza mózgu (nowotwór przerzutowy). Modliłam się bardzo, zamówiłam Mszę św., a godziny operacji spędziłam w kościele. Operacja się udała. Tatuś żył jeszcze trzy lata i zmarł na co innego. Pan przygotował mnie na jego śmierć - była mniej bolesna niż choroba.

Mój mąż nałogowo nadużywał alkoholu. W jego intencji dużo się modliłam za dusze czyśćcowe, często pościłam o chlebie i wodzie. Od 1 listopada 1988 r. mąż przestał pić. Myślę, że był to prezent od dusz czyśćcowych.

[367]

Bardzo serdecznie dziękuję Bogu i Matce Najświętszej za wiele otrzymanych łask. Proszę o modlitwę w intencjach rodziny.

Krystyna O.

Lublin, 25 maja 1989

Spełniając przyrzeczenie pragnę gorąco podziękować Matce Bożej i św. Maksymilianowi za odnalezienie skradzionego samochodu. Po sześciu tygodniach poszukiwań stracone były wszelkie nadzieje, pozostała jedna jedyna, że tylko Niebo może pomóc i tak się stało. Całorodzinne modlitwy różańcowe zostały wysłuchane.

Teresa K.

Lublin, 7 marca 1989

Z perspektywy przeszło 50 lat widzę, jak Niepokalana wiodła mnie i pomagała mi przez całe życie, choć nie zawsze zdawałam sobie z tego sprawę. Nie umiałam się specjalnie do Niej modlić, ani nie śmiałam o coś prosić, choć za dobre dziękowałam. Wielbiłam Ją chyba tylko śpiewaniem pieśni i Litanii Loretańskiej. Znałam je na pamięć od najmłodszych lat, bo mama ciągle śpiewała podczas pracy. Nigdy nie modliła się razem z nami ani nie odmawiała różańca, bo jako matka dziesięciorga dzieci nie miała na to czasu. W dodatku była duża gospodarka. Gdy jej nieraz zarzucam, że nie nauczyła nas modlitwy różańcowej, mówi, że modliła się, gdyśmy już spali, nadto odmawiała różaniec jadąc na dalekie pole lub w drodze do kościoła oddalonego o 4 km. Rodzice nigdy nie opuszczali Mszy św. w niedzielę i my też. Jedna z sióstr jest w zakonie urszulanek.

Wrócę do moich spraw z Matką Bożą. Pierwszy raz obroniła mnie, gdy jako trzy i pół letnie dziecko siedziałam w zbożu, a ojciec zobaczywszy mnie już na ostrzu żniwiarki zdołał zatrzymać konie. Leżałam długo w szpitalu, ale żyję, choć z wielkimi bliznami na nodze. Dalej, gdy dowiedziałam się, że będę matką trzeciego nieplanowanego dziecka (był między i mężem konflikt serologiczny) i groziło trzecie cesarskie cięcie, mąż zadecydował, żeby ciążę usunąć. Nie odpowiedziałam nic, pomyślałam, że mimo wszystko dziecka nie usunę. Wiele cierpiałam, nie mogłam się nikomu zwierzyć, bo się wstydziłam, miałam wtedy 37 lat. W ciężkich chwilach udawałam się pod Jej ołtarz i tam klęczałam długo, właściwie nic nie mówiąc, ale to mi przynosiło ulgę. Widocznie to Jej wystarczyło. Dzisiaj ta nieplanowana córka ma 17 lat, jest zdrowa i zdolna.

Od chwili urodzenia tej córki wszystko zaczęło nam się układać dobrze i każda pomyślnie załatwiona sprawa wypadała w trzynasty dzień miesiąca. Dopiero po wielu latach skojarzyłam sobie i byłam tego pewna, że to się działo za sprawą Matki Bożej Fatimskiej.

Przytoczę jeszcze jeden moment ingerencji Matki Bożej. Mój mąż od 20 lat nie przystępował do Sakramentu Pokuty, czasem tylko chodził do kościoła. Modliłam się o jego nawrócenie, w końcu zwątpiłam. Dzisiaj rozumiem, że moja wiara była słaba. Bóg ma swoje plany i nie zawodzi swoich czcicieli. W 1987 r., gdy wędrował u nas Obraz Nawiedzenia Matki Bożej Częstochowskiej, mąż nie chciał nawet pójść ze mną po Obraz do sąsiadów. Wreszcie uprosiłam go. Była to sobota, 21 listopada, święto Ofiarowania Matki Bożej. Przekazując Obraz sąsiadom na pożegnanie powiedziałam: "Matko Boża, nie opuszczaj nas w tak trudnych dzisiejszych czasach, zostań z nami i błogosław wszystkim obecnym w tym domu". Od niedzieli mąż zaczął regularnie chodzić do kościoła. Obecnie bez żadnego przypomnienia odprawił rekolekcje wielkopostne i przystąpił do Sakramentu Pokuty.

Mam za co dziękować Matce Bożej, co niniejszym czynię.

Wdzięczna czcicielka Maryi Franciszka K.

Wilczyce, 25 lipca 1989

Wypełniamy nasze zobowiązanie wobec św. Maksymiliana Kolbego, które podjęliśmy w krytycznych dniach po rozpoczęciu budowy naszej kaplicy. "Nielegalna" budowa - remont prywatnego domu z przystosowaniem do katechizacji - w latach 70-tych w prawodawstwie polskim, a w województwie nowosądeckim szczególnie, była uznana za przestępstwo. Wielu zainteresowanych budową mieszkańców wsi Wilczyce i Łostówka (diecezja tarnowska) było szantażowanych, karanych grzywną, zastraszanych. Wszystkie te trudności wyzwalały gotowość do ponoszenia coraz to nowych ofiar i wyrzeczeń, byle osiągnąć zamierzony cel.

Moralną siłą i patronem podjętej budowy stał się św. Maksymilian Maria Kolbe. Modliliśmy się przed jego obrazem będącym wotum wdzięczności za przeżycie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Jemu zawierzyliśmy, pewni zwycięstwa, nawet wtedy, gdy budynek wraz z działką został bezprawnie przejęty na skarb państwa. Patron orędował za nami: odbywała się katechizacja, coraz częściej odprawiała się Msza św. W czasie jednej z pielgrzymek do Niepokalanowa zobowiązaliśmy się do publicznego podziękowania św. Maksymilianowi, gdy stanie się zadość sprawiedliwości, gdy zwycięży prawda przed siłą.

Dziś stoi okazała kaplica pod wezwaniem św. Maksymiliana, w której mieszka z nami Pan Jezus. Pamiątkowy obraz Świętego ciągle przypomina minione dni walki i wiary w zwycięstwo.

Św. Maksymilianie, pomóż nam zawsze zwyciężać, choćby za cenę walki i życia.

Wdzięczni czciciele św. Maksymiliana z Wilczyc i Łostówki

[368]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 1002 osoby; za nawrócenie - 305 osób; za odzyskanie wiary - 196 osób; za powstanie z nałogów - 207 osób; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 312 osób; za szczęśliwe rozwiązanie - 256 osób; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 206 osób; za dobrą pracę - 112 osób; za przydział mieszkania - 105 osób; za odnalezienie zguby - 120 osób; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 1720 osób.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 1206 osób; o nawrócenie - 465 osób; o odzyskanie wiary - 303 osoby; o powstanie z nałogów - 690 osób; o zgodę i miłość w rodzinie - 329 osób; o szczęśliwe rozwiązanie - 256 osób; o pomoc w nauce - 212 osób; o dobrą pracę - 126 osób; o przydział mieszkania - 120 osób; o znalezienie zguby - 131 osób; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 2060 osób.


Intencja MI na grudzień

Abyśmy z macierzyńskiej troski Niepokalanej uczyli, się, jak pomagać tym, którzy sę w potrzebie.

[s. 368]

Kalendarzyk MI na grudzień

17 Tydzień Rycerstwa Niepokalanej. Bierzemy udział w Nowennie do Niepokalanej i staramy się pozyskać dla MI nowych członków.
3I Niedziela Adwentu. Przez cały Adwent przygotowujemy się duchowo, pod przewodem Niepokalanej, do uroczystych obchodów Narodzenia Pańskiego.
8Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. Ponawiamy swoje rycerskie poświęcenie się Niepokalanej.
16Pierwszy dzień Nowenny do Dzieciątka Jezus.
25Uroczystość Narodzenia Pańskiego. W Wigilię łamiemy się opłatkiem i składamy sobie życzenia, a przed północą spieszymy na Pasterkę. Pasterka w Niepokalanowie zostanie odprawiona w intencji Członków MI i Czytelników "Rycerza".
31Święto Najświętszej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa.

[s. 368]

KSIĄŻKI NASZEGO WYDAWNICTWA

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-51S Teresin.

O. Jerzy Domański, franciszkanin Św. Maksymilian Maria Kolbe. Patron naszego wieku, wydanie nowe poszerzone, str. 76 i 40 ilustracji, cena 300 zł.

Ten, który rozdał życie. Wstęp, biografia św. Maksymiliana i wybór tekstów: Leon Dyczewski OFMConv, wydanie II, str. 203, cena 400 zł.

W. Di Fonzo - J. Odoardi - A. Pompei OFMConv, Bracia Mniejsi Konwentualni. Historia i życie (1209-1976) . Z języka włoskiego przełożył P. Anzulewicz, str. 483, cena 1800 zł.

L. Hardick - J. Terschlüsen - K. Esser OFM, Franciszkańska Reguła życia. Przełożył K. Ponurek OFMConv, str. 203, cena 900 zł.

Leon Veuthey OFMConv, Jan Duns Szkot. Myśl teologiczna. Przełożył M. Kaczyński, str. 159, cena 900 zł.

Carlo Caretto, Ja, Franciszek. Przełożyła M. Kosiarska, wydanie II, str. 127, cena 600 zł.

Ks. Antoni Słomkowski, Matka Zbawiciela i Matka nasza. Trzydzieści rozważań maryjnych, str. 220, cena 400 zł.

O. Augustyn Gemelli OFM, Franciszkanizm. Przetłumaczył o. Walenty J. Surmacz OFMConv, Warszawa 1988 (Prowincjałat Ojców Franciszkanów), str. 389, cena 3000 zł.

[s. 368]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 12 (402) 1989
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mata Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 62/89-200000/A-42. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 20 XI 1989 nr 7564/K/89. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75646-1775-136

[s. 368]