Łuków, 18 lipca 1988
Pragnę publicznie złożyć podziękowanie Matce Najświętszej, która tyle łask wyprosiła u swego Syna Jezusa Chrystusa dla mojej rodziny. Dziękuję, Matuchno, za wyrwanie mego męża z alkoholizmu. Serdecznie dziękuję za łaskę powołania do kapłaństwa i życia zakonnego dwojga moich dzieci. Proszę Cię, Matko, czuwaj nad nimi, by wytrwali na tej niełatwej drodze.
Helena D.
Grodzisk k. Siemiatycz, 17 września 1988
Całym sercem pragnę wyrazić wdzięczność Jezusowi Chrystusowi, Matce Bożej Bolesnej, św. Antoniemu i św. Weronice za okazaną mi łaskę.
Na moim obliczu pojawiła się dziwna wysypka, która oszpeciła mi twarz. Udałam się do lekarza, który przepisał leki, ale one mi nie pomogły. W pewne święto czytając pisemko niepokalanowskie otrzymałam natchnienie, aby prosić o pomoc oszpecone Oblicze Chrystusa Pana, Matkę Boską Bolesną, św. Antoniego i św. Weronikę, tę ostatnią, żeby otarła chustą i moją twarz, jak otarła Oblicze Pana Jezusa podczas Drogi Krzyżowej. Modlitwy okazały się bardzo skuteczne, bo w ciągu kilkunastu dni moja twarz bez używania żadnych leków stała się prawie czysta.
Stanisława Kosińska
Warszawa, 15 listopada 1988
Chcę podziękować Najświętszej Panience Różanostockiej za wysłuchanie mych próśb i obdarowanie mnie łaską głębokiej wiary i wdzięczności. Dzięki wstawiennictwu Maryi jeden z moich synów porzucił nieodpowiednie towarzystwo i od tego czasu w jego rodzinie panuje zgoda i spokój.
Po pewnym czasie ja sama znalazłam się w ciężkim położeniu rodzinnym i zdawało się, że już żadna siła nie zdoła zapewnić mi minimum spokoju, gdyż żona drugiego syna, którą przyjęłam pod swój dach, okazała się człowiekiem bardzo trudnym do współżycia. Podstępem odciągała syna od wiary i ode mnie. Życie moje stało się wielką udręką, lecz nie ustawałam w modlitwach, ufając, że Matuchna Niepokalana mnie nie opuści.
Po wieloletnich staraniach, niemalże cudem udało mi się zdobyć osobne mieszkanie, mam teraz spokój i nie ustając w dziękczynnej modlitwie proszę o łaskę wiary dla moich dzieci. Ufam, że i synowa się zmieni i wróci do Boga.
Antonina Ł.
Krapkowice, 1 grudnia 1988
Moja córka ma dziecko z wadą mózgu: nie mówi i słabo chodzi. Mamy okropny krzyż z naszą 14-letnią Krysią, bo tak jej na imię. Gdy po 13 latach córka zaszła znów w ciążę, bardzośmy się wszyscy bali, że dziecko może być również kalekie. Lekarze radzili, żeby płód usunąć, ja sama namawiałam córkę, żeby się na to zgodziła, ale córka odcięła mi:
- Coś ty za katoliczka! Jak ja mogę zabić własne dziecko i potem chodzić obciążona takim grzechem?
Więcej na ten temat nie rozmawiałyśmy, ale widziałam po częstych łzach, że córka bardzo przeżywa ten dramat. Mnie również ogarniał strach na myśl, co będzie, gdy i to drugie dziecko urodzi się takie samo jak pierwsze. Nie ustawałyśmy w modlitwie. I oto przyszła na świat zdrowa i normalna wnuczka, która ma już półtora roku.
Postanowiłam serdecznie i gorąco podziękować Panu Bogu, Niepokalanej i św. Maksymilianowi Kolbemu za okazane dobrodziejstwo.
Babcia Otylia
Wola K., 8 grudnia 1988
Z całej duszy składam podziękowanie Miłosierdziu Bożemu, Matce Najświętszej i Ojcu Pio za uzdrowienie męża, syna i mamy, za dobrą pracę dla córki i za cierpliwość w pielęgnowaniu przez długie lata obłożnie chorej teściowej, która była niezadowolona i dokuczliwa z powodu mego małżeństwa z jej synem-jedynakiem.
M. B.
D., 30 grudnia 1988
Byłam jeszcze panną, gdy w ciągu jednego roku zmarli mi rodzice. Mimo że byłam dorosła, zaczęło się dla mnie ciężkie życie. Zostałam przy żonatym bracie. Był on dla mnie dobry, ale bratowa była ze wszystkiego, co robiłam, niezadowolona. Prawie codziennie wylewałam gorzkie łzy. Będąc z natury cichą i spokojną wszystko w sobie dusiłam, szukając opieki i pomocy u Matki Najświętszej. Ona mnie nie zawiodła. Poznałam dobrego człowieka i wyszłam za niego za mąż. Był wdowcem i miał syna w wieku szkolnym. Doświadczyłam sama, co to znaczy nie mieć matki, więc poświęciłam się temu dziecku, by być dla niego prawdziwą matką. Pokochałam go jak własnego syna, tym więcej, że własnych dzieci mieć nie mogłam. On też pokochał mnie, byłam szczęśliwa: miałam dom, dobrego męża i dziecko.
Lecz przyszło znów nieszczęście. Mąż miał wypadek w pracy, cudem uniknął śmierci, przeszedł na rentę, a ja pracowałam zawodowo. Żyło się nam niebogato, ale w zgodzie. Gdy syn zaczął dorastać, za[191]częły się kłopoty. Popadł w pijaństwo. Pił strasznie, wynosił z domu, co się dało, pożyczał pieniądze u ludzi, którzy przychodzili potem do mnie, żeby im oddać. Porzucił pracę, w domu nie było spokoju ani w dzień, ani w nocy. Poniewierał nas z mężem, urządzał pijackie brewerie.
Wiedziałam, że sama z tym człowiekiem nie poradzę, dlatego oddałam go całkowicie Matce Najświętszej i modliłam się za niego, jak umiałam. W końcu z tego zmartwienia zachorowałam na chorobę wieńcową serca.
Po czterech latach męki i walki o to dziecko zaświtało pocieszenie. Na święto Narodzenia Matki Boskiej syn dał się namówić na odpust do sąsiedniej parafii, w której jest obraz Matki Boskiej łaskami słynący. Gdy uklękliśmy przed wizerunkiem Najświętszej Panny, powiedziałam wprost Matce Najświętszej:
- Przyprowadziłam Ci go tutaj, rób z nim, co chcesz, ratuj go, bo to i Twoje dziecko.
Po tym odpuście syn zaczął myśleć o trzeźwości. 14 listopada 1987 r. oznajmił mi:
- Mamo, dość już pijaństwa, od dziś nie wezmę do ust ani kropelki alkoholu.
Podjął pracę i chociaż pracuje z ludźmi nie zawsze trzeźwymi, nie pije. Okazje wkoło niego są różne. Był na weselu za drużbę, ale okazał się stanowczy i na poziomie.
Składam Matce Najświętszej stokrotne dzięki, prosząc pokornie o dalszą opiekę, zdrowie i o to, żeby nigdy nie powróciły poprzednie straszliwości.
M. K.
Płociczno, 6 stycznia 1989
Z głębi serca pragnę podziękować Matce Bożej Nieustającej Pomocy za uzdrowienie mnie z choroby, na którą zapadłam nagle po śmierci męża. Był to bezwład kręgosłupa i nóg. Przez rok czasu byłam przykuta do łóżka, nie mogłam się nawet poruszać. Lekarze ciągle mnie kierowali na punkcję, ja jednak nie podjęłam tej decyzji. Zawierzyłam Maryi, usilnie modląc się o pomoc, tym bardziej, że byłam jedyną opiekunką czworga dzieci.
Chociaż lekarze orzekli, że sytuacja jest beznadziejna, nie załamałam się. Pogodziłam się z losem i codziennie odmawiałam różaniec, który stał się dla mnie jedyną pociechą. Przyrzekłam Matce Najświętszej, że gdy zostanę wysłuchana, udam się o własnych siłach do tronu Jasnogórskiej Pani. Ku zdziwieniu lekarzy w 1984 r. zaczęłam chodzić i odważyłam się pójść z pieszą pielgrzymką do Częstochowy. Pełna wiary i miłości do Maryi, wyruszyłam na trasę. Pomimo różnych trudności, szczęśliwie doszłam do Cudownego Obrazu i mogłam złożyć Matce Bożej dziękczynienie za powrót do zdrowia oraz prosić o dalsze błogosławieństwo dla całej rodziny.
Wanda Andrulewicz
Pełczyce, 1 stycznia 1989
W mroźny poranek 1940 r. wywożono nas na Sybir. Dzieci wyrwane ze snu płakały, płakały także z zimna. Gdy ich jakoś zabezpieczyłem słomą, poszedłem po figurkę Matki Bożej. Oficer rosyjski powiada: - Rzuć tę kukłę! Gdy się ociągałem, przyłożył mi rewolwer i powtórzył: - Rzuć tę kukłę! - Ja nic nie mówiłem, tylko trzymałem figurkę przy sobie. W końcu oficer zrezygnował, tak że z figurką Matki Bożej i z całą moją rodziną pojechałem na Sybir. Na Sybirze umieściłem figurkę owiniętą pod spodem pryczy, ale codziennie modliliśmy się do Niepokalanej. Gdy nadeszła wiadomość o powrocie wyjąłem figurkę i modliliśmy się przed nią dziękując Matce Bożej za łaskę powrotu do Kraju. Wróciłem szczęśliwie z całą moją rodziną. Figurkę Niepokalanej umieściliśmy na naczelnym miejscu w domu. Wciąż dziękujemy Matce Bożej za opiekę i błogosławieństwo. Mam 84 lata i cieszę się dobrym zdrowiem.
Stanisław Sitarz
P., 7 stycznia 1989
Przez dziewięć lat od szesnastego roku życia przechodziłam udręki sumienia myśląc, że moje spowiedzi i Komunie św. są świętokradzkie. Modliłam się wiele, a szczególnie słowami: "Matko Pomocy Nieustającej, wysłuchaj głos duszy błagającej". W święto Matki Bożej z pomocą cierpliwego kapłana odzyskałam radość i spokój wewnętrzny. Zdobyłam dyplom pielęgniarki, złożyłam trzy śluby zakonne i dziś z zadowoleniem pracuję wśród chorych.
Dziękuję Matce Bożej i św. Maksymilianowi za orędownictwo za mną u Miłosiernego Boga.
Wdzięczna A. B.
Łódź, 6 lutego 1989
Zgodnie z przyrzeczeniem pragnę złożyć serdeczne podziękowanie Matce Bożej oraz św. Maksymilianowi za otrzymanie mieszkania.
Przez pięć lat mieszkaliśmy w bardzo ciężkich warunkach: poza miastem, w drewnianym domku bez żadnych wygód i bez żadnych szans na inne mieszkanie. Po ostatniej zimie stan budynku uległ dalszemu pogorszeniu. Baliśmy się każdego silniejszego wiatru i deszczu. Postanowiłam sprawę naszego mieszkania polecić św. Maksymilianowi. Aż trudno jest mi pisać, bo wszystko stało się tak szybko. W grudniu ub. roku dost[a]liśmy klucze do M-3 w blokach w Łodzi. Dla mnie i dla męża jest to cud i ręka Miłosierdzia Bożego.
Urodziłam się 8 stycznia 1961 r. W tym dniu i miesiącu urodził się Ojciec Maksymilian. Wiedziałam o tym od czasu I Komunii św. i wierzyłam, że spotkam się z Nim na swojej drodze i że to spotkanie będzie dla mnie łaską.
Jolanta Obiedzińska
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 965 osoby; za nawrócenie - 250 osoby; za odzyskanie wiary - 145 osób; za powstanie z nałogów - 370 osoby; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 223 osób; za szczęśliwe rozwiązanie - 195 osoby; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 350 osób; za dobrą pracę - 46 osoby; za przydział mieszkania - 65 osoby; za odnalezienie zguby - 74 osób; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 1458 osób.
POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 3566 osób; o nawrócenie - 1250 osób; o odzyskanie wiary - 236 osoby; o powstanie z nałogów - 850 osób; o zgodę i miłość w rodzinie - 37 4 osoby; o szczęśliwe rozwiązanie - 289 osób; o pomoc w nauce - 465 osoby; o dobrą pracę - 55 osób; o przydział mieszkania - 76 osób; o znalezienie zguby - 89 osób; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 1568 osoby.
Intencja MI na czerwiec
Abyśmy gorliwie uczestniczyli w działalności ewangelizacyjnej Papieża Jana Pawła II, idąc razem z nim za Niepokalaną, "Gwiazdą ewangelizacji".
[s. 192]
Kalendarzyk MI na czerwiec
| 1 | Początek nabożeństw ku czci Najśw. Serca Pana Jezusa. |
| 2 | Uroczystość Najśw. Serca Pana Jezusa. Odnawiamy swoje rycerskie przyrzeczenie, że będziemy szerzyć błogie Królestwo N[ajśw]. Serca Jezusowego przez Niepokalaną. |
| 3 | Wspomnienie Niepokalanego Serca Najśw. Maryi Panny. |
| 13 | Święto św. Antoniego z Padwy, doktora Kościoła. |
| 27 | NMP Nieustającej Pomocy. |
| 29 | Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. |
[s. 192]
Książki wydane ostatnio
(do nabycia w ich wydawnictwach)
Verbinum, 04-118 Warszawa, ul. Ostrobramska 98:
G. Mare, Rozwój potrzebuje wykonawców. Doświadczenia chrześcijańskiego ekonomisty, Warszawa 1988, s. 167, cena 450 zł.
W. Pawlik, Decyzja, Warszawa 1988, s. 100, cena 200 zł. Krótka powieść o pracy dwóch zakonnic w Chile.
Ks. M. Rusecki, Istota i geneza religii, Warszawa 1989, s. 268, cena 700 zł.
Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej, 00-279 Warszawa, ul. Dziekania 1:
P. Brzozowska, Uczynię Cię budowniczym dusz... , wyd. 2, Warszawa 1989, s. 72. Rzecz o bł. Honoracie Koźmińskim.
Ks. B. Dembowski, Rozważania Świętomarcińskie, Warszawa 1987, s. 296. Są to konferencje wygłoszone w kościele Św. Marcina w Warszawie w latach 1978-1984.
Ks. W. Wojdecki (opr.), Wołam do Ciebie Panie. Modlitewnik, Warszawa 1989, s. 330. Modlitewnik ten stara się pomóc w świadomym przeżywaniu modlitwy liturgicznej i w osobistym dialogu z Bogiem.
Ks. A. Zuberbier, Gdy zajął z nimi miejsce u stołu... , Warszawa 1988, s. 116. Szkice o Eucharystii.
[s. 192]
RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 6 (396) 1989
Rok założenia 1922
[Spis treści]
Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 57/89-100000/A-42. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 22 V 1989 nr. 3279/K/89. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75646-1775-136.
[s. 192]
