Pragnęlibyśmy, Najlepsza Matko,
żeby świat nie posyłał rakiet i pocisków głodnym,
ale by one przez ludzki rozsądek
zamieniały się w chleb...
Dzisiaj tyle narodów toczy wojnę
i wysyła do siebie pociski...
Matko Pokoju, spraw, niechaj w Twoich dłoniach
te pociski, które ludy zasobne wysyłają do głodnych,
zamieniają się w chleb.
Spraw, o Matko, aby te ciężkie rakiety,
które ustawia świat,
przemieniały się w pokarm dla ginących z głodu...
Najlepsza Matko,
spraw, niech rakiety staną się bochnami chleba!
Niech granaty i ciężkie szrapnele
przygotowane przeciwko biednym ludziom
staną się pokarmem.
Niech kule,
którymi ładuje się szybkostrzelne karabitw maszynowe,
będą raczej słodyczą i karmelkiem dla dzieci
wynędzniałych z braku cukru.
Niech olbrzymie lotniskowce,
które niosą setki samolotów bombowych,
będą młynami,
gdzie przygotowuje się ziarno na chleb dla głodnych.
Niech narody zrozumieją swoją powinność:
Ułam chleba głodnemu, nakarm pragnącego...
(10 I 1980)
