Św. Piotr Apostoł, upojony Zmartwychwstaniem Chrystusa i łaską Ducha Świętego, pisze: "Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego" (1 P 1,3-4).
Słowa te cytuje w najnowszej adhortacji apostolskiej Papież Jan Paweł II, by przy- pomnieć wiernym świeckim, że i oni przez Chrzest są ludźmi nowymi i uczestniczą w potrójnej: kapłańskiej, prorockiej i królewskiej funkcji Chrystusa, który zechciał być uczestnikiem ludzkiej społeczności. Ich cechę świecką "należy rozumieć w świetle aktu stwórczego i odkupieńczego Boga, który powierzył świat mężczyznom i kobietom, aby uczestniczyli w dziele stworzenia, uwolnili samo stworzenie od wpływu grzechu i uświęcili się w małżeństwie czy w życiu bezżennym, w rodzinie, w zawodzie i w różnorodnej działalności społecznej".
Jan Paweł II zaraz na wstępie adhortacji przedstawia wiernym palące potrzeby świata dzisiejszego i rzuca pytanie Gospodarza z przypowieści o robotnikach w winnicy: "Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?" (Mt 20,6). "Jest konieczne - pisze patrzeć w twarz naszemu światu, widzieć jego wartości i problemy, jego niepokoje i nadzieje, jego osiągnięcia i klęski". Sytuacja gospodarcza, społeczna, polityczna i kulturalna tego świata jest poważniejsza od tej, którą opisał Sobór. "To właśnie jest owa winnica, owo pole, gdzie wierni świeccy są powołani, aby wypełnić swoją misję". Mają być "solą ziemi" i "światłem świata".
W dzisiejszym świecie szerzy się obojętność religijna i ateizm, zwłaszcza w formie sekularyzmu, zeświecczenia. "Człowiek, urzeczony nadzwyczajnymi osiągnięciami niepowstrzymanego rozwoju naukowo-technicznego, a zwłaszcza najstarszą i wciąż nową pokusą, by stać się jako Bóg (por. Rdz 3,5) przez użycie wolności bez ograniczeń, podcina korzenie religijne, jakie są w jego sercu: zapomina o Bogu, uważa, że nie jest On potrzebny dla jego istnienia, odrzuca Go adorując najrozmaitsze «bożyszcza>)". Zjawisko dechrystianizacji, uderzające u ludów chrześcijańskich starej daty, woła o nową ewangelizację.
Dotyczy to również kultury, przez którą człowiek stara się poddać świat pod swoją władzę i uczynić bardziej ludzkim swoje życie. Właśnie rozwija się teraz kultura odcięta nie tylko od wiary chrześcijańskiej, ale nawet od samych wartości ludzkich, stąd nie jest ona zdolna odpowiedzieć człowiekowi na palące jego serce pytania o prawdę i dobro. -"Dlatego - uświadamia Papież - Kościół pobudza wiernych, aby byli obecni, pod znakiem odwagi i twórczości umysłowej, w miejscach uprzywilejowanych kultury, jakimi są: świat szkoły i uniwersytetu, środowiska badań naukowych i technicznych, miejsca twórczości artystycznej i refleksji humanistycznej. Taka obecność ma na celu nie tylko uznanie i ewentualne oczyszczenie kultury z krytycznie ocenionych elementów istniejącej kultury, ale też ich podniesienie poprzez oryginalne bogactwo Ewangelii i wiary chrześcijańskiej". Należy przepoić kulturę Ewangelią. Kościół, jak pisał już Paweł VI (cytuje go Jan Paweł II), ma "mocą Ewangelii dosięgać i jakby przewracać kryteria oceny, hierarchie dóbr, postawy i nawyki myślowe, bodźce postępowania i modele życiowe rodzaju ludzkiego, które stoją w sprzeczności ze słowem Bożym i planem zbawczym".
Taki program przedstawił inteligencji polskiej, na początku lat dwudziestych te[99]go wieku, św. Maksymilian Kolbe. Zanim poszedł w lud z "Rycerzem Niepokalanej" i "Małym Dziennikiem", założył w Krakowie ognisko MI, w którym znaleźli się wybitni obywatele, m.in. jeden z profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. "Przy pomocy Niepokalanej - pouczał ich - musimy dążyć do tego, żeby wierni Niepokalanej Rycerze znajdowali się wszędzie, a zwłaszcza na stanowiskach tak ważnych jak: 1) wychowanie młodzieży (profesorzy zakładów naukowych, nauczyciele, towarzystwa sportowe); 2) kierowanie umysłami mas (czasopisma, dzienniki, ich redagowanie i kolportaż, wypożyczalnie ludowe, lotne biblioteki itd., odczyty, obrazy świetlne - kina itd.); 3) sztuki piękne (rzeźbiarstwo, malarstwo, muzyka, teatr) i wreszcie 4) nasi z MI niech się staną na każdym polu pionierami i wodzami w nauce (przyroda, historia, literatura, medycyna, prawo, nauki ścisłe itd.)... Słowem, Rycerstwo niech przesiąknie wszystko i w duchu zdrowym uleczy, wzmocni i rozwinie dla większej chwały Bożej przez Niepokalaną i dla dobra ludzkości". MI ma wyprzeć z kultury wpływy bezbożnicze i uczynić z niej narzędzie Niepokalanej w ewangelizacji świata.
Św. Maksymilian był święcie przekonany o tym, co potem Sobór Watykański II wyraził w słowach: "wiara i rozum prowadzą do jednej prawdy". Był w nim kult prawdy, podobny do tego, jaki ożywiał św. Augustyna, który pytał: "Czegóż bardziej pożąda dusza niż prawdy?" Wciąż podkreślał, że prawda jest i może być tylko jedna, że relatywizm jest absolutnie nie do przyjęcia. Nawet podczas okupacji śmiał pisać: "Żadnej prawdy nie może nikt zmienić, ale może tylko prawdy poszukiwać, znaleźć i uznać i do niej życie. swe dostosować, pójść drogą prawdy we wszystkich sprawach". Jest to kanon każdej zdrowej nauki i kultury. Mamy trzymać się wiernie tego kanonu, nie ulegając nigdy pokusie modnych idei bez względu na ich obiektywne wartości.
MI zdecydowanie przeciwstawia się akcji nieprzyjaciół Kościoła, którzy usiłują wmówić w ludzi, zwłaszcza w młodzież, że nauka sprzeciwia się wierze. Wśród 8147 nazwisk uczonych, które cytuje w swym słowniku biograficznym nauk matematyczno-przyrodniczych Jan Poggendorff, fizyk niemiecki, niemal wszystkie oznaczają ludzi wierzących w Boga. Na 150 pionierów wiedzy w wieku 19 124 było wierzących, a wielu z nich katolikami. W 1952 r. T. Felsztyn wydał broszurę pt. Zmierzch materializmu w naukach przyrodniczych, w której stwierdza, że rozwój tych nauk "obalił twierdzenia materializmu dialektycznego, jakoby tezy jego były wynikiem nauk przyrodniczych, i na odwrót, wykazał, iż stoją one w jaskrawej sprzeczności z dzisiejszym stanem tych nauk". Mógł prof. Jerzy La Pira (†1977), prawnik, członek MI, przesłać w roku 1964 apel do Chruszczowa, by uwolnił ziemię rosyjską od(...).
W studiowaniu nauk przyrodniczych musimy bronić siebie i innych przed ślepym ich kultem, który każe myśleć wielu, że nauki te rozwiążą wszystkie zagadki i wystarczą do życia. O. Kolbe zwraca tu uwagę na dwie rzeczy: 1) "byśmy nie przeceniali wiedzy i potrafili zdobyć się na pokorne wyznanie, że wiele, bardzo wiele tajemnic jest i będzie dla nas zakrytych" (wiedza dzisiejsza - mówi - "to dopiero małe dziecię w kołysce" i za lat 100, a może i 50, z pewnym politowaniem będzie się spoglądać na jej wyniki); 2) "nierozumny byłby ten, kto by, utknąwszy w badaniu atomu czy innego szczegółu wiedzy, zapomniał o celu ostatecznym swego życia i środkach do niego wiodących".
Uczeni spod znaku Niepokalanej studiując sumiennie, każdy w swojej dziedzinie, coraz lepiej widzą Boga i odsłaniają Go innym. Wielki fizyk włoski Henryk Medi (†1974), który należał do MI, wykazywał, że "materia przedstawia się nam uporządkowana w sposób racjonalny, i to nawet w swych najgłębszych strukturach", i że nie może ona być nie uporządkowana od początku. "W nieskończenie różny sposób rzeczy śpiewają hymn na cześć stwórczej, porządkującej [100]Mądrości". Do słynnego Kantyku stworzeń, który ułożył św. Franciszek, prof. Medi dołączył nową strofę: "Pochwalony bądź, o mój Panie, przez brata elektron, proton, neutron, pozyton, neutrino, przez siostry molekuły, galaktyki, mgławice spiralne, przez cały wszechświat".
Prof. Jerzy La Pira, będąc przez 15 lat burmistrzem Florencji, organizował Zjazdy w sprawie Pokoju i Cywilizacji Chrześcijańskiej, przekonany, że "cywilizacja chrześcijańska jest prawomocna, bo prawomocne jest powołanie do łaski i do prawdy". Wiązał je ze Zmartwychwstaniem Chrystusa. Wyjaśniał: "Jeżeli Chrystus zmartwychwstał - a tak jest - to Jego Ciało chwalebne zmartwychwstałe ogarnia całe stworzenie materialne i duchowe, polityczne i cywilne, świata". Na zjeździe w 1956 r. mówił: "Kryzys naszego czasu ma nie tylko wymiary ekonomiczne, społeczne czy polityczne; swe najgłębsze korzenie ma w wartości człowieka". Trzeba oprzeć cywilizację ludzką na opoce Ewangelii. "Chcecie naprawdę pokoju? Uwolnijcie wpierw arkę Bożą z niewoli!". Porównanie wziął La Pira z I Księgi Samuela (4-6).
MI ma wchodzić między młodzież uniwersytecką, bronić jej przed wpływami bezbożnymi i przed zauroczeniem "mistyką" Wschodu oraz pogłębiać jej wiedzę religijną, chrześcijańską, by szła w parze z rozwojem umysłowym na innych polach naukowych, "inaczej bowiem nieodnajdzie głębokiej harmonii pomiędzy wiarą i nauką", jak pisał św. Maksymilian, który bardzo bolał nad zacofaniem religijnym inteligencji polskiej. Trzeba ożywiać w młodych odwagę, by zrywała zdecydowanie z oportunizmem wobec kultury narzuconej przez prądy naturalistyczne i ateistyczne i by śmiało tworzyła i upowszechniała kulturę chrześcijańską, otwierając się coraz bardziej na światło i moce Zmartwychwstałego Pana.
Specjalnością MI jest szerzenie czci Niepokalanej, która wywiera pozytywny wpływ również na kulturę, jak to zaznacza, mimo swego nastawienia racjonalistycznego, filozof i historyk Wiliam Lecky (†1903). "Świat - pisze - rządzony jest przez ideały, a rzadko kiedy albo i nigdy nie było takiego, który by wywarł bardziej zbawienny wpływ niż średniowieczne pojęcie Dziewicy... Wszystko, co było w Europie najlepsze, skupiało się wokół niego. Jest on początkiem wielu najczystszych elementów naszej cywilizacji".
Najważniejsze środki apostolskie w świecie kultury, podobnie jak i na innych polach, to modlitwa i dobry przykład. Słynny Ampere nawrócił studenta Ozanama, gdy ten ujrzał go z różańcem w ręku. Potężnie oddziaływał na młodzież prof. Medi, gdy codziennie spieszył do Komunii św., imponując przy tym wzorowym życiem rodzinnym.
Módlmy się o rozwój MI w świecie kultury. Polecajmy Niepokalanej pionierów wiedzy oraz wszystkich naukowców i studentów, aby pracując dla rozwoju kultury jak Ampere, Pasteur, Carrel, Cauchy, Mendel, Broglie, Medi itd. mieli jednocześnie wiarę tych uczonych.

