8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najśw. Maryi Panny, pospieszymy do świątyń, aby uczcić Niepokalaną, arcydzieło Boże. Oczyszczeni w Sakramencie Pokuty, posileni Ciałem Pańskim, odnowimy i pogłębimy swoje rycerskie poświęcenie się Niepokalanej, by z jeszcze większym zapałem i rozmachem jako Jej narzędzia szerzyć w świecie Królestwo Chrystusowe.
Rycerstwo Niepokalanej (MI) wciąż odwołuje się "do cudownego faktu Niepokalanego Poczęcia, związanego z historią naszego zbawienia, do tej jedynej Niewiasty, w której ludzkość ukazała się na nowo w swej pierwotnej piękności i niewinności, jakie według planu i woli Boga miały zdobić człowieka, stworzonego na Jego podobieństwo" (Paweł VI). Chcemy, żeby świat stał się Maryjny, wierząc, że wtedy będzie w pełni Chrystusowy.
W procesie beatyfikacyjnym o. Kolbego, założyciela MI, zeznawała m.in. s. Szczęsna Sulatycka, niepokalanka. "Widziało się w Ojcu Maksymilianie - mówiła - że każde działanie, każda sprawa, każda rozmowa, każda chwila miały dlań wagę tylko jako środek do szerzenia czci Niepokalanej, do wpływania na dusze, aby się Jej poświęciły. W tym poświęceniu się Niepokalanej Ojciec widział szczyt wszystkiego, co człowiek jest w stanie uczynić. Ojciec mi wyjaśniał, że trzeba koniecznie propagować Rycerstwo Niepokalanej dla obrony przeciw szatanowi, gdyż czasy obecne są wyjątkowo opanowane przez szatana, a zdaniem Ojca będzie jeszcze gorzej. W walce z szatanem człowiek, nawet genialny, nie potrafi sprostać; tylko Niepokalana otrzymała obietnicę, że zetrze głowę węża. Ale Ona jest w Niebie i potrzebuje naszej współpracy. I właśnie dlatego poszukuje dusz, które oddadzą się Jej całkowicie i staną się narzędziem w Jej rękach, aby przeciwstawić się akcji szatana i szerzyć Królestwo Boże".
MI ma oddziaływać na wszystkie dziedziny życia, dziś mniej lub więcej skażone przez nowoczesne pogaństwo. "Rycerstwo niech przesiąknie wszystko i w duchu zdrowym uleczy, wzmocni i rozwinie przez Niepokalaną dla większej chwały Bożej i dla dobra ludzkości". Przez cały rok 1989 "Rycerz" przypominał to wezwanie św. Maksymiliana wskazując za nim poszczególne pola i metody naszej działalności. Pozostaje do omówienia najbliższe nam pole, a może najbardziej dziś zagrożone, jeżeli nie - tu i tam - w stanie ruiny: rodzina. Aż dziw, że tak szybko przyjęły się praktyki neomaltuziańskie, a nawet w wielu krajach ustawy rozwodowe i pozwalające na przerywanie ciąży. Godzi to w sam fundament społeczeństw i narodów. Czuło się w tym wszystkim i dalej czuje rękę mafii masońskiej, zwalczającej porządek ustanowiony przez Boga.
"Gdy w Polsce małżeństwa zaczęły przyswajać sobie zwyrodnienia neomaltuzjańskie, «Rycerz Niepokalanej» przeprowadził w latach 1938-1939 całoroczną kampanię w obronie życia dzieci poczętych i na rzecz małżeństw o nowym modelu z prawdziwym postępem. Była to chyba pierwsza w tej skali w katolickiej prasie świata akcja i może dotychczas jedyna. Na lat trzydzieści przed encykliką Humanae vitae". Tak pisał w roku 1968 w swej książce (nie wydanej) Cywilizacja franciszkańska Walenty Majdański, którego do tej akcji zaangażował o. Kolbe, świadom grożących Polsce niebezpieczeństw. Pamiętamy dobrze powojenne kampanie w "Rycerzu" tego publicysty, "giganta", jak go nazwał Prymas Tysiąclecia w 50. rocznicę jego działalności pisarskiej. I teraz nasze pismo walczy, nie bez błogosławionych skutków, w obronie rodziny polskiej, korzystając z nowych piór, m.in. Wandy Półtawskiej z Papieskiej Rady ds. Rodziny.
Liczymy dalej na pomoc całego Rycerstwa Niepokalanej. Istotą naszego oddania się Niepokalanej jest posłuszeństwo dla Jej woli, która, jak wciąż podkreślał św. Maksymilian, najpewniej objawia się w woli naszych przełożonych, a zwłaszcza w nauczaniu Papieża, który jest opoką Kościoła. Kiedy w 1968 r. Paweł VI [339]ogłaszał encyklikę Humanae vitae, która w sposób zdecydowany potępiła nie tylko przerywanie ciąży, ale i sztuczną kontrolę urodzeń, sam papież przypomniał: "Jezus Chrystus czyniąc Piotra i Apostołów uczestnikami swojej boskiej władzy i posyłając ich, aby nauczali wszystkie narody Jego przykazań, ustanowił ich zarazem autentycznymi strażnikami i tłumaczami całego prawa moralnego, a więc nie tylko ewangelicznego, ale także naturalnego. Prawo bowiem naturalne jest również wyrazem woli Bożej i jego wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do zbawienia". Jan Paweł II wciąż nawiązuje do tej encykliki, nie zważając na krytykę. Kiedy ostatnio był w Indonezji, wezwał, aby "żyć Ewangelią w świętości życia rodzinnego", m.in. szanując "plan Boży co do życia i miłości". Na Mauritius zaznaczył, że "wobec szoku «nowoczesności» jest bardziej niż kiedykolwiek konieczne oprzeć własną rodzinę na opoce". Trzeba upowszechniać nauczanie papieskie i stosować je w życiu.
Przykład życia jest najbardziej wymowny i skuteczny. Oto prof. Henryk Medi (†1974), wybitny fizyk włoski, przez jakiś czas wiceprezes Euroatomu, przez kilka kadencji poseł do parlamentu. Z okazji 50-lecia MI zapisał się do naszego ruchu. Zachęcał: "Winniśmy uwolnić się od pseudocywilizacji domu-hotelu, ula, mrowiska. Winniśmy troszczyć się o dom ludzki, dla rodziny ludzkiej, który miałby dla wszystkich ciepło ogniska, który byłby gniazdem dla nowych pokoleń. Budujemy naszą rodzinę chrześcijańską, dzień po dniu, w pełnym oddaniu i szczerej miłości. Łatwo mówić o innych, o pokoju powszechnym, o zgodzie między ludźmi, o nawróceniu ludów. Ale nawrócenie musi zacząć się w rodzinie, tu przede wszystkim trzeba wyplenić wszelki egoizm". Trzymał się sam tych zasad, wychowując po chrześcijańsku sześć swoich córek, którym - przez cześć dla Niepokalanej i pragnąc, by Ją naśladowały - dał wszystkim imię Maria obok drugiego imienia.
Przez całe wieki Kościół szerzył się i utrwalał przede wszystkim przez chrześcijańskie wychowanie w rodzinach. Wobec zła współczesnego, które się zewsząd wciska, dom katolicki musi się stać fortecą. Ale ważniejszą od fortecy zewnętrznej, która oznacza porządek i karność, jest forteca wewnętrzna. Ojciec i matka swym słowem i przykładem mają doprowadzić do tego, by ich dzieci potrafiły same wybierać, walczyć, decydować - według woli Bożej i ideału Niepokalanej. Dotyczy to m.in. korzystania z telewizora. Niech młodzi znów zasmakują w takich wartościach, jak cnota, ofiara, wspaniałomyślność, duch rycerski, heroizm. Rodzice, na ile ich stać, niech oszczędzają dzieciom ran, które zadaje zepsuty świat, ale w razie zranienia niech okazują im serce Niepokalanej. I niech ich zaprawiają do apostolstwa, do zbawiennego wpływu na otoczenie. Rodzina MI ma być nie tylko fortecą, ale też ogniskiem promieniującym wokoło światłem prawdy i ciepłem miłości.
Skąd czerpać siły, by żyć w małżeństwie w sposób zgodny z prawem Bożym i wychować dzieci na świętych? Mówił na ten temat ostatnio (28 X [1989] r.) Ojciec Święty w Taranto. Przestrzegł, że miłość małżeńska, "zdana tylko na słabe siły ludzkie, nie oprze się trudnościom, ale zakorzeniona w Bogu, potrafi pozostać wierna i ostać się w próbie". Ale miłość chrześcijańska, uświęcona sakramentem, "jest też i nade wszystko skutkiem życia łaski, która działa w życiu małżonków. Jako chrześcijanie kochają się - owszem - sercem ludzkim, ale jednocześnie, chciałoby się powiedzieć, sercem Chrystusa i w sercu Chrystusa: sam Chrystus kocha w nich i przez nich, jeżeli jest prawdą to, co powiedział św. Paweł: «już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus» (Ga 2,20)". Takie życie ułatwia wielce nabożeństwo do Niepokalanej. O. Kolbe mawiał: "Z Nią możemy wszystko - bierzemy jakby udział przez Nią we wszechmocy Pana Boga". Członków MI zachęcał: "Niećcie wszędzie miłość i ufność ku Maryi Niepokalanej, a ujrzycie, że ogniska domowe zawonieją cnotą, pokój i szczęście wyniszczy niezgodę i ból". Zapewniał: "Dusza, przejęta miłością ku Niepokalanej, na pewno stawi opór demoralizacji".
W domu MI na poczesnym miejscu widnieje krzyż i obraz lub figurka Niepokalanej. Tu każdego wieczoru cała rodzina klęka do wspólnej modlitwy. Zaleca się bardzo Różaniec, bodaj jeden dziesiątek codziennie. MI w Ameryce ufundowała Nagrodę Św. Maksymiliana Kolbego na cześć Maryi, Matki Kościoła, którą przyznaje tym, co przyczynili się do lepszego zrozumienia Najśw. Maryi Panny w teologii, duchowości i apostolstwie Kościoła. Jako pierwszy nagrodę tę otrzymał, 6 października [1989] r. w Chicago, ks. Patryk Peyton, słynny apostoł Krucjaty Różańca Rodzinnego. Propaguje ją od 47 lat, trzymając się hasła: "Rodzina, która modli się razem, trzyma się razem". Wręczając mu nagrodę, o. Jakub McCurry, dyrektor narodowy MI, powiedział: "Przez twoją Krucjatę Różańca Rodzinnego Matka Boża, matka i nauczycielka, pokazuje rodzinom świata, jak mogą stać się komórkami miłości, budującymi cywilizację miłości, Królestwo Najświętszego Serca Jezusowego... Przesuwając paciorki różańcowe, rodziny doświadczają rzeczywistej, konkretnej, dotykalnej obecności Maryi, która żyje w ich domach i w ich życiu. Przez te paciorki radości, boleści i chwały Ona łączy rodziny z Jezusem i wzywa je codziennie: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie» (J 2,5)".
W atmosferze modlitwy i dobrego przykładu wychowywał się ze swymi braćmi Twórca MI, jak to bliżej ujawnia wydana w tym roku w Ameryce książka s. Felicyty Zdrojewskiej, felicjanki, pt. Tkać ubranie - Historia Marii Dąbrowskiej Kolbe, matki św. Maksymiliana M. Kolbego. Autorka podkreśla, że ta córka tkaczy i żona tkacza nade wszystko "pragnęła utkać płaszcz świętości dla swojej rodziny i suknie zbawienia dla legionów zdobytych dla Matki Chrystusowej przez kapłańskie poświęcenie swych synów". Sama wyznawała z pokorą: "Co do wychowania mych synów, to nie roszczę sobie żadnego prawa do pochwał ani do zasług, bo ja nie byłam zdolna być dobrą matką. Czując nieudolność swoją prosiłam Matkę Bożą, by mnie zastąpiła". Ale była Jej podatnym narzędziem, podobnie jak jej mąż. "Była - jak streszcza jej rolę Zdrojewska kobietą Bożej Opatrzności. Całkowicie zaufała Bogu i poddała się Jego planom. Osiągnęła to dzięki głębi ducha modlitwy i gorącej miłości do swej rodziny. Jako kontemplatyczka otwarła się na prawdę, na życie codzienne, na ludzi rzeczywistych z ich problemami, na dolę i niedolę. Wszystkie sprawy rozważała w modlitwie". To w rodzinie Juliusza i Marii Kolbów trzeba w pewnej mierze szukać genezy MI, a na pewno troski św. Maksymiliana, by rodzina polska była silna wiarą pod stałą opieką Niepokalanej. Ta troska kazała mu na końcu poświęcić życie za skazanego na śmierć ojca rodziny.
W poezji Wojciecha Bąka znajduje się znamienny wiersz Bożonarodzeniowy. Oto przed żłóbkiem pasterze i królowie. Na widok drżącego z zimna Boga wcielonego "o Jego słabość zimna przejęła ich trwoga". "Lecz spojrzeli i nad Nim zobaczyli Matkę". Trwoga znikła.
"Bo w Jej oczach tak wielka wiara zaświeciła,
Gdy podniosła pogodnie rozumne powieki,
Że wiedzieli: To Pan jest! i Jego jest siła,
I Jego jest zwycięstwo - i Jego są wieki!"
Przy boku Niepokalanej nigdy nie zwątpimy w prawdę Ewangelii i w moc Chrystusa. Ile sił będziemy szerzyć w świecie Królestwo Boże, poczynając od swoich rodzin. Walcząc pod sztandarem Niepokalanej, możemy być pewni zwycięstwa. Nabierzmy otuchy przy wigilijnym stole, dzieląc się opłatkiem - chlebem miłości.

