W marcu tego roku śpiewamy Gorzkie Żale, a pod koniec miesiąca radosne, wielkanocne Alleluja. Życie wiernych bardziej niż kiedykolwiek skupia się teraz w kościele parafialnym. Spieszą tam nie tylko na Mszę niedzielną, ale i na rekolekcje, wieńczone spowiedzią i Komunią św., na nabożeństwa wielkopostne, na Święte Triduum Paschalne. Na procesji rezurekcyjnej widać nawet twarze, których kiedy indziej nie spotyka się w kościele.
Czas ten jest wspaniałą okazją, by "pogłębić życie liturgiczne parafii" i by "do rozkwitu doprowadzić poczucie wspólnoty parafialnej", jak zachęca Sobór Watykański II, przypominając, że parafie "w pewien sposób przedstawiają widzialny Kościół ustanowiony na całej ziemi".
Św. Maksymilian M. Kolbe otwarł Rycerstwu Niepokalanej (MI) "szeroki horyzont powszechności Kościoła, wybiegający poza parafię i diecezję", jak pisze bp Władysław Miziołek, ale szczególną uwagę członków kierował na najbliższy im teren. Zachęcał: Dom, warsztat, biuro itd. każdego z członków MI ma się stać ruchliwą, choć zawsze pokorną, placówką dla zdobywania dusz dla Niepokalanej. W akcji zespołowej mają brać żywy udział w apostolacie parafialnym. Do tego udziału wezwał ostatnio Sobór Watykański II wszystkich katolików świeckich: niech współpracują w miarę sił "we wszystkich poczynaniach apostolskich i misyjnych swojej kościelnej rodziny" "w ścisłej jedności ze swoimi kapłanami".
O. Kolbe miał w pamięci rolę, jaką odegrali jego rodzice: Maria i Juliusz w swoich parafiach rodzinnych w Pabianicach, najpierw w Parafii Św. Mateusza, potem w Parafii Najśw. Maryi Panny. Oboje należeli do Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego i do Żywego Różańca, ojciec również do Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich. W ich domu schodzono się, by wspólnie odma[67]wiać Różaniec, czytać dobre książki i pisma oraz omawiać sprawy związane z dobrem parafii. Rodzina Kolbów regularnie uczęszczała na Mszę św., nabożeństwa wieczorne i adoracyjne. Juliusz organizował adorację Najświętszego Sakramentu dla mężczyzn w niedziele i przy "Grobie Pańskim". Synowie służyli, nawet w dni powszednie, do Mszy św. i należeli do chóru chłopięcego. Kolbowie apostołowali też w terenie: Maria przy wykonywaniu swej posługi położnej, Juliusz przy różnych okazjach, m.in. zbierając ofiary na budowę kościoła NMP. Mieli szczególny dar zyskiwania serc ludzkich, a przy tym imponowali konsekwencją w życiu katolickim. Ten przykład oddziałał w jakiś sposób na powstanie, a zwłaszcza na metody Rycerstwa Niepokalanej.
"Duszpasterstwo - uczy Sobór - winno być zawsze nacechowane duchem misyjnym, tak żeby w odpowiedni sposób rozciągało się na wszystkich przebywających w parafii", a gdy proboszczowie nie mogą dotrzeć do pewnych środowisk, "niech wezwą do pom[o]cy innych, nawet świeckich". Właśnie MI, nastawiona na nawracanie i uświęcanie wszystkich, wnosi w parafie swój dynamizm apostolski i swą wypróbowaną metodę: działanie przez Niepokalaną jako Jej narzędzie. Wszędzie krzewi "miłość ku Niepokalanej aż do promieniowania na zewnątrz, tak by również dusze innych zostały zapalone tym ogniem i zdobyte dla Niepokalanej" (M[aksymilian] K[olbe]). Gdzie jest koło MI, jego celem jest "nawrócenie i uświęcenie wszystkich w okolicy przez Niepokalaną", jak podkreślał Założyciel. Oparł on swe dzieło "na niewzruszonej skale posłuszeństwa", dlatego MI stara się zawsze i wszędzie działać za pozwoleniem i według wytycznych władzy kościelnej.
Choć o. Kolbe marzył, aby w każdej miejscowości powstało koło MI ("nie tyle liczne, ile gorliwe"), jednak nie zalecał zakładania kół tam, gdzie już istnieją i działają inne stowarzyszenia katolickie. "W stosunku do innych stowarzyszeń - pisał - MI strzeże się, by nikomu nie czynić konkurencji i gdzie nie ma tego potrzeby, nie usiłuje nawet zakładać szerszego koła MI". Jakże to harmonizuje z późniejszą wytyczną Soboru: "Należy unikać rozproszenia sił, co zdarza się wówczas, gdy bez wystarczającego powodu zakłada się nowe stowarzyszenie". "Natomiast w myśl dyplomika - dodawał o. Kolbe - MI stara się dotrzeć do każdej duszy", by każdy oddał się Niepokalanej, nawet gdy należy do jakiegoś stowarzyszenia, gdyż przez to zdynamizuje się pod względem apostolskim i będzie mógł, jako narzędzie Niepokalanej, owocniej działać. Z pewnego ośrodka Akcji Katolickiej, gdzie wszyscy członkowie przystąpili do MI, pisano: "Rycerstwo Niepokalanej nie jest u nas osobnym stowarzyszeniem, nie ma osobnych zebrań, nie pracuje jako odrębne koło. Ale jest ono duchem wszystkich naszych organizacji i wszystkich naszych poczynań".
Wielu proboszczów doświadczyło, ile dobrego niesie parafii Rycerstwo Niepokalanej, dlatego starali się czy starają włączyć w jego szeregi jak najwięcej parafian. Przed wojną pisał jeden z duszpasterzy na łamach "Rycerza": "Do Rycerstwa Niepokalanej zapisało się już 420 moich parafian i ciągle zgłaszają się nowi kandydaci. Widzę już teraz dobrze, że Niepokalana przez swe Rycerstwo i Cudowny Medalik dużo dobrego działa, za co niech będą Jej dzięki i chwała, bo i frekwencja w kościele bardzo się zwiększyła, widać wzrost wiary i dobrych obyczajów; ludzie zaczynają być jakoś lepsi". Bp Antoni Pawłowski z okazji Tysiąclecia Polski chrześcijańskiej stwierdzał, że Rycerstwo Niepokalanej "utrzymało w wiernych żywe i głębokie nabożeństwo do Matki Bożej oraz gotowość podjęcia każdej ofiary dla rozwoju i zachowania w naszym kraju Królestwa Chrystusowego".
Dobrze, gdy sami duszpasterze zapisują się do MI i działają wedle wskazań i przykładu św. Maksymiliana, którego Papież Jan Paweł II zalicza do "artystów duszpasterstwa", na równi ze św. Wincentym a Paulo, św. Janem Vianneyem i św. Janem Bosco, oraz do grona największych misjonarzy ludowych, takich jak św. Ignacy Loyola, św. Alfons Liguori, św. Ludwik Grignion, "ludzie genialni [68]i konkretni, do których mamy się stale odwoływać, jeżeli chcemy oświecić i zbawić ludzi". We włoskim "Rycerzu" z 1935 r. znajdujemy wymowne zeznanie o. Zygmunta z Ferrary, kapucyna, misjonarza ludowego, który zapisawszy się do MI w 1931 r., upowszechniał ją wszędzie. "Mogę zapewnić - pisze - że w tym Bożym dziele znalazłem potężny środek do nawracania grzeszników i rozkwitu wiary w parafiach, a to dzięki łaskom, jakich Niepokalana hojnie udziela zapisanym. Ileż to razy zdawało się, że niemożliwością będzie ożywić w ludzie wiarę, ale oto po poświęceniu wiernych Niepokalanej wszystko cudownie się odmienia": otrzymawszy Cudowny Medalik, spieszą do sakramentów nawet po 30, 40 latach i więcej. "MI jest naprawdę sekretem niebieskim, który powinien towarzyszyć każdemu kaznodziei. W niej znalazłem pokrzepienie w trudach apostolskich, obronę wśród niebezpieczeństw i zasadzek szatana i świata". Niektórzy misjonarze ludowi w Polsce, będący w stałym kontakcie z Niepokalanowem, dają podobne świadectwo.
O. Protazy Delfini, proboszcz parafii katedralnej w Asmarze (Etiopia), uważa za jedną 2i najszczęśliwszych swych inicjatyw w Roku Maryjnym wprowadzenie MI do swojej parafii. Propaguje ją przy każdej sposobności, "by doświadczyć obecności Niepokalanej w naszym życiu". Wyjaśnia wiernym, czym jest MI, a potem rzuca apel: "Jeśli pragniesz wyjść z anonimatu i stać się «kimś», jeśli ze zwykłego widza w środowisku parafialnym pragniesz stać się aktywnym uczestnikiem wiary, jeśli kochasz rzeczywiście swą wiarę i pragniesz przeżywać ją z większym. rozmachem i wspaniałomyślnością, jeśli pragniesz położyć tamę zalewowi niemoralności i obojętności religijnej, jeśli, krótko mówiąc, pragniesz przej[ś]ć na stronę Jezusa i Maryi, by walczyć zwycięsko ze złem, zapisz się do najsilniejszego rycerstwa, jakie kiedykolwiek istniało - do Rycerstwa Niepokalanej!".
Co robić dla dobra dusz, poznamy z nauki Ojca Świętego - przemawia on. w każdą niedzielę i środę, a Radio Watykańskie podaje jego przemówienia bodaj w streszczeniu - z listów pasterskich Episkopatu, które czytane są w kościołach, z ogłoszeń duszpasterskich, ze wskazań zawartych w "Rycerzu". W roku 1939 św. Maksymilian, prosząc Biskupów o błogosławieństwo dla 800 tysięcy polskich rycerzy i rycerek Niepokalanej, wyjaśnił, że oni "wśród swego otoczenia, w myśl wskazówek zaczerpniętych z «Rycerza Niepokalanej», szerzą cześć dla Niepokalanej, a przez Nią sprowadzają Jezusa do serc ludzkich i Jego Królestwo w nich umacniają". Niech każdy modli się do Niepokalanej, by mu wskazała konkretnie zadanie. Możemy też wspólnie z innymi członkami MI zastanowić się, jak nawracać otoczenie, okolicę, a ważniejsze akcje uzgadniajmy z własnym duszpasterzem.
Starajmy się wpływać na domowników i sąsiadów, by regularnie uczęszczali na Mszę św., która ma być "ośrodkiem i uwieńczeniem całego życia wspólnoty chrześcijańskiej", jak uczy Sobór. Wzywajmy na rekolekcje. Gdy ktoś ma opory co do spowiedzi, ośmielajmy go słowami św. Maksymiliana: "Choćby kto miał nieszczęście duchowo umrzeć, choćby mu szatan mówił, że już nigdy z martwych nie powstanie, wystarczy szczere zwrócenie się do Pośredniczki łask wszelkich - Niepokalanej, by uzyskać nie tylko łaskę zmartwychwstania, ale także by osiągnąć wysoki, bardzo wysoki stopień świętości"... Dajmy przy tym tej osobie Cudowny Medalik. Zabiegajmy ile sił o trzeźwość w parafii i o życie nienarodzonych. Walczmy o czystość obyczajów. Przestrzegajmy przed sektami. Czuwajmy nad dziatwą i młodzieżą. Każdą akcję osobistą i parafialną użyźniajmy modlitwą. Zachęcajmy do włączania się w szeregi Rycerstwa Niepokalanej.
I sami nieustannie nawracajmy się, wciąż bowiem - jak przypomniał 25 stycznia [1989] r. kard. Józef Glemp, Prymas Polski - lepiej winniśmy poznawać Boże prawa i Bożą wolę, wciąż lepiej Ją wypełniać, lepiej służyć Panu i bliźnim. Naszym ideałem i pomocą niezawodną jest Niepokalana, Służebnica Pańska.
