Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza, Franciszka Siedliska

23 kwietnia 1989 r. w Rzymie Jan Paweł II ogłosi nową polską błogosławioną - Franciszkę Siedliską, założycielkę Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, popularnie zwanego Nazaretankami. Kościół czcić ją będzie odtąd pod zakonnym imieniem Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza.

"Ja jestem dobrym pasterzem - powiedział Jezus. - Dobry pasterz daje życie swoje za owce... Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne" (J 10, 11. 27-28). Tych kilka zdań Ewangelii Janowej zawiera kwintesencję życia i powołania Franciszki Siedliskiej oraz wyjaśnienie tajemnicy jej Bożego wybrania.

Urodziła się 12 listopada 1842 r. w Roszkowej Woli koło Nowego Miasta n. Pilicą. Majątek ten nabył w roku 1840 jej ojciec, Adolf Siedliski, który wraz z żoną, Cecylią z Morawskich, próbował stworzyć tam swemu dziecku jak najkorzystniejsze warunki do rozwoju. Franciszka od początku była bardzo wątła i chorowita, stąd wzmagano wysiłki, by zachować ją przy życiu i doprowadzić do zdrowia. Słabość fizyczną wynagrodził jej Bóg wielką prawością charakteru, siłą woli, sercem wrażliwym na troski i potrzeby drugiego człowieka oraz wrodzoną inteligencją. Szlachecki dom, otwarty dla gości oraz karmiący się radością i bogactwem tego świata, nie mógł jednak dać szczęścia młodej dziewczynie, której dusza pragnęła czegoś więcej. Po latach Franciszka powie: "Dom w Roszkowej Woli zawsze robił na mnie smutne wrażenie, bo kiedyśmy tam mieszkali, nikt z naszej rodziny nie znał jeszcze ani nie miłował Pana Boga. Życie się tam wiodło całkiem światowe".

Bóg inną przyszłość zaplanował dla szlacheckiej córki. Otrzymała staranne wykształcenie, poznała kilka języków obcych, pobierała też lekcje śpiewu i gry na fortepianie. Im bardziej odkrywały się przed nią uroki życia towarzyskiego, tym wyraźniej jakiś głos wewnętrzny ostrzegał ją, że na tej drodze nie znajdzie szczęścia. Często dziwny smutek i tęsknota malowały się na jej twarzy. "Co jest temu dziecku?" - pytano. Odpowiedź pojawiła się w dniu, w którym o. Leander Lendzian, kapucyn, zjawił się w warszawskim pałacu dziadka Franciszki, Józefa Aleksego Morawskiego, głównego dyrektora Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu, gdzie często spędzała zimę. "Czy chcesz, abym cię nauczył kochać Pana Jezusa?" - zapytał zakonnik. To jedno zdanie rozjaśniło tajemnicę serca Franciszki. Odtąd wiedziała już, za kim tęskniła, na kogo czekała. Był to sam Bóg. Starannie i gorliwie przygotowała się pod kierunkiem o. Leandra do Pierwszej Komunii św., którą przyjęła 1 maja 1855 r. w Warszawie, w kościele OO. Kapucynów. Jakże zdumiewa moc łaski Bożej i dojrzałość tej dwunastoletniej zaledwie dziewczynki, która właśnie tego dnia całkowicie ofiarowała swoje życie Bogu. Wszystko, co działo się potem, było konsekwentnym urzeczywistnianiem tego daru serca. A droga nie była łatwa.

Pan Adolf ogromnie kochał swoją jedynaczkę, "swoją krew", jak mawiał. Chciał ją swoją miłością zniewolić i zmusić, by podjęła rodzinny, salono[116]wy styl życia. A jednak Pan Jezus, Dobry Pasterz, czuwał nad swoją owieczką. Pozorny zbieg okoliczności stworzył Franciszce możliwość podjęcia życia zakonnego. Jej ojciec, wielki patriota, wspierał finansowo powstanie styczniowe i udzielał schronienia walczącym. Aby uniknąć konfiskaty majątku i zsyłki na Sybir, musiał zapłacić rządowi rosyjskiemu kontrybucję i w tym celu trzeba było sprzedać Roszkową Wolę, którą przeznaczył na wiano dla córki. Miał, co prawda, jeszcze majątek Żdżary, który pani Cecylia otrzymała na mocy testamentu ojca (tam też zamieszkali państwo Siedliscy po Pierwszej Komunii św. Franciszki), ale córka zrzekła się dóbr ziemskich, oświadczając, że za mąż nigdy nie wyjdzie. Działo się to w Cannes w 1864 r., podczas jej kilkuletniej podróży zagranicznej z matką (w latach 1860-1865), podjętej w celach zdrowotnych. "Pamiętam, było to pod wieczór - czytamy w jej autobiografii - chodziliśmy blisko morza; taka cisza panowała wkoło - tylko fale morskie obijały się o brzegi. Trzymając się ojca, tak słodko było mi wyznać, iż nikogo prócz Pana Jezusa znać nie chcę. Ojciec słuchał mnie z zadziwieniem... bo nie pojmował innego życia, mimo iż nieraz to mówiłam... Już się nie gniewał, nie łajał, lecz płakał, że jedyna córka pozbawia go pociech, jakie mógł mieć... «Trudno - rzekł - kiedy to nieodwołalne, kiedy taka Wola Boża, niechże się tak stanie»". Uprosił ją tylko, by nie opuszczała domu do jego śmierci. Kilka lat później, w roku 1870, umarł, pojednany z Bogiem.

Tak więc zostały usunięte pierwsze przeszkody na drodze realizacji powołania zakonnego przyszłej założycielki Nazaretu. Bóg jednak dopuścił jeszcze parę lat oczekiwania na wyraźny znak swojej Woli. Wreszcie w 1873 r. padły słowa: "Chciałbym, abyś została zakonnicą". Tak przemówił o. Leander do śmiertelnie wówczas chorej Franciszki. Chora zawierzyła i odzyskała zdrowie przynajmniej na tyle, że mogła oddać się realizacji powołania. Spowiednik powierzył jej zadanie założenia nowego zgromadzenia. Pierwszy dom powstał w Rzymie, gdyż w Polsce, wskutek rozbiorów i kasaty zakonów, było to wówczas niemożliwe. 1 października 1873 r. papież Pius IX udzielił błogosławieństwa Franciszce i formującej się rodzinie zakonnej, której zadaniem miało być ofiarowanie modlitw, pracy i cierpień za papieża i Kościół w ukrytym życiu na wzór Najświętszej Rodziny w Nazarecie. "Z Nazaretu - mówiła założycielka - wyszło Słowo Wcielone, wyszła miłość na świat cały". Niosły tę miłość wszędzie siostry nazaretanki. Powstawały coraz to nowe placówki: we Włoszech, w J:>olsce, w Ameryce, we Francji, Anglii. Pod koniec życia Siedliskiej było ich 28, w tym 19 w Stanach Zjednoczonych, z 347 zakonnicami.

W roku 1884 Franciszka złożyła śluby wieczyste. Do zakonnego imienia Maria dołączyła wówczas tytuł ulubionej tajemnicy: "od Pana Jezusa Dobrego Pasterza". "Dobry Pasterz daje życie swoje za owce" (J 10,11), jest samą miłością i miłosierdziem. Założycielka Nazaretu, poczuła się wezwana, aby całym życiem o tym miłosierdziu zaświadczyć. W swoim Dzienniku pisze: "Nie potrafię wyrazić, jakie szczęście, jaka pociecha dla mnie, że Pan Jezus raczył w swym miłosierdziu dać to, czego najbardziej pragnęłam dla Nazaretu po życiu modlitwy: sposobność szukania owieczek błądzących i odprowadzania ich do owczarni za pomocą łaski Bożej; ... pocieszania strapionych, odwiedzania chorych i ożywiania w ich duszach Jezusa Chrystusa".

Skoro Franciszka dostrzegła, że w istniejącej sytuacji społeczno-politycznej szczególnie zagrożona jest rodzina, wyznaczyła Nazaretowi jako jedno z głównych zadań zajęcie się jej moralnym i religijnym odrodzeniem. Motorem działania i najważniejszą cechą każdej siostry miała być miłość. Wszystko zaczęło się od dzieł bardzo prostych, od przygarnięcia biednych dzieci tułających się po ulicach Rzymu i innych miast. Siostry obejmowały swą troską całego człowieka. Przede wszystkim pamiętały o duszy, prowadząc ją do Boga, ale nie zapominały również, że do życia potrzebny jest chleb, ciepły, pełen serdeczności kąt, a także przygotowanie zawodowe. Zakładały więc ochronki, przedszkola, szkoły, internaty, katechizowały. Szczególną opieką otaczały emigrantów polskich, tak licznie zgromadzonych wówczas w Stanach Zjednoczonych, we Włoszech i Francji. Pomagały im w rozwoju życia religijnego, stały też na straży ducha narodowego i ojczystego języka. Chorym w prowadzonych przez siebie szpitalach (w Ameryce) zapewniały opiekę duchową, której byliby pozbawieni w szpitalach niekatolickich. Nad wszystkim czuwała założycielka zabiegając zwłaszcza o duchowy rozwój zgromadzenia. Wskazywała zakonnicom na życie Matki Najświętszej jako na wzór do naśladowania, mówiąc: "To jest życie nazaretanki, droga prosta, bez żadnych nadzwyczajności, bez egzaltacji, ale w pracy, w czuwaniu, w odrywaniu się od stworzeń, w coraz gorętszym miłowaniu swego Boga..., poddaniu się prawu Bożemu".

Sama oddziaływała na swe otoczenie przykładem dojrzałego życia chrześcijańskiego, w któ[117]rym uderzała harmonia cnót naturalnych i nadprzyrodzonych. Była uprzejma, pełna dystynkcji a zarazem ujmującej prostoty. Promieniował z niej wielki spokój i niezrównana dobroć. Cechowała ją delikatność sumienia i wielkoduszność w odpowiadaniu na łaskę Bożą. Na straży jej serca oddanego bez reszty Bogu stała Matka Najświętsza, którą jeszcze jako dziecko obrała sobie za matkę i której dała się prowadzić na wszystkich, nieraz zawiłych, ścieżkach swego życia, wpatrzona wciąż w przykład pokornej Służebnicy Pańskiej z Nazaretu.

Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza odeszła do Boga 21 listopada 1902 r. w Rzymie. "Umarła jak święta - pisał wtedy spowiednik sióstr o. Antoni Lechert, zmartwychwstaniec - i wszyscy ją mamy za świętą".

Duchowe córki Matki Siedliskiej, siostry nazaretanki, czują się szczególnie zobowiązane do wierności charyzmatowi i dziedzictwu swojej Założycielki. Starają się nadal odpowiadać w duchu miłości na aktualne potrzeby Kościoła i każdego człowieka. Oprócz wymienionych już wcześniej placówek opiekuńczych, wychowawczych prowadzą dziś również domy dla dzieci specjalnej troski, domy starców, dom samotnej matki. W swojej działalności apostolskiej dotarły aż do Azji (Filipiny, Irak) i Australii [1].

Szczególne miejsce w historii Zgromadzenia zajmuje rok 1943. Wówczas to, 1 sierpnia, jedenaście sióstr mieszkających w Nowogródku zostało rozstrzelanych przez hitlerowców. Złożyły ofiarę życia, aby ocalić aresztowanych członków rodzin. Otaczane czcią, zwłaszcza przez ludzi żyjących do dziś na tamtych terenach, wypraszają im liczne łaski.

W rodzinnej miejscowości Franciszki Siedliskiej - w Żdżarach wyrósł w ostatnich czasach dom pielgrzyma, obsługiwany przez tamtejszą wspólnotę sióstr. Miejsce odosobnione, ciche sprzyja modlitewnej zadumie. Goszczą w nim różne grupy religijne, dzieci, młodzież, rodziny. Żdżarski kościół, cmentarna kaplica, kasztanowa aleja i polne drogi pamiętają jeszcze "dobrą panienkę ze dworu", jak zwano ongiś nową polską Błogosławioną. Z małej wioski wyruszyła w daleki świat, aby spełniać Boże zamiary. Dziś wraca w rodzinne progi, ale już nie ziemiańskiego dworu, tylko nowej kaplicy wybudowanej przy kościele. Spoczną w niej relikwie bł. Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza.

[1] Główny dom Sióstr Nazaretanek w Polsce znajduje się w Krakowie: Dom Prowincjalny, ul. Warszawska 13, 31-155 Kraków.

Grafika do art. Maria od Pana Jezusa...

[Fot. s. 115] Czcig[odna] Franciszka Siedliska.