Interkomunia

Zagrożenia duchowe

Do Pierwszej Komunii Św[iętej] dopuścić można te dzieci, które rozumieją różnicę między Komunią św. a opłatkiem wigilijnym (Pouczenie zapamiętane z dzieciństwa).

Po opublikowaniu artykułu Nadgorliwy ekumenizm (RN 10-11/1988 s. 278n) zostałem skrytykowany, że w Taizé są księża katoliccy i że wobec tego udziela się tam dla katolików Komunii św., autentycznie przeistoczonej. Tak, wiem. Od czasu, gdy w tej wspólnocie zamieszkali duchowni katoliccy, jest tam kaplica katolicka, a w niej Tabernakulum i prawdziwa Eucharystia. Dla tych, którzy są w tych sprawach ostrożni, niebezpieczeństwa nie ma.

Ale wiem, że bywa różnie. Bywa, że grupy pielgrzymów, nawet z udziałem katolickiego księdza, ulegają atmosferze interkomunii.

Wymieniłem Taizé dlatego, że w ośrodku tym interkomunia jest formalnie głoszonym programem. Należy się cieszyć, że są wśród protestantów środowiska zakonne, które na wzór katolicki żyją życiem monastycznym, w celibacie, oddane modlitwie. Jeżeli mamy liczyć na owoce ekumenizmu, to właśnie w relacjach z takimi środowiskami. Podobno są już przypadki przechodzenia protestanckich braci z Taizé na katolicyzm. Te nawrócenia są dowodem, że jest tam prawdziwa wola szukania jedności. Ale są też dowodem, że ci, co zrozumieli istotę ekumenizmu, przychodzą do Źródła, czyli do Kościoła Jedynie Prawdziwego.

Jeżeli w tym kontekście mówię o zagrożeniu duchowym, to właśnie w obawie, by atmosfera interkomunii panująca w Taizé nie przyniosła efektu przeciwnego, a mianowicie przekonania u katolika, że wszystkie wyznania są równie warte, równie pełnoprawne. To, że w Taizé panuje atmosfera interkomunii, nie powinno być przemilczane.

Brat Roger Schutz, twórca Taizé, prawie w każdym ważniejszym wystąpieniu mówi o: "Chrystusie Komunii" w pełni obecnym w tej "Tajemnicy Komunii, którą jest Kościół" (5 X 1986 witając Ojca Św[iętego] Jana Pawła II, podobnie w Maryja Matka Pojednania 1988, KŚJ), o przybliżaniu się do "obecności Zmartwychwstałego, do Chrystusa Komunii, zawsze i w całej pełni trwającego w tej Tajemnicy Komunii, którą jest Jego Ciało, Jego Kościół" (List do tych co szukają źródeł, List z Taizé, wydanie specjalne 1987).

W tym samym wydaniu Listu z Taizé jest takie sformułowanie: "Nie my jesteśmy twórcami niewidzialnej komunii z Bogiem. To Bóg wchodzi w komunię z nami. Ofiarowuje wszystkim ludziom zjednoczenie w Nim tak w życiu, jak i w śmierci". Warto zwrócić uwagę na to, że komunia jest tu pisana z małej litery. W języku francuskim to łączenie pojęcia Komunii (Eucharystii) z komunią (wspólnotowością) jest jeszcze bardziej ścisłe, jeszcze bardziej zacierające się.

[okł. s. 3]

Polskojęzyczny List z Taizé (nr specjalny 1987) zawiera takie sformułowanie: "Bóg, zbyt olśniewający, by Go widzieć, staje się widzialny, tak, widzialny poprzez komunię Ciała Chrystusa, poprzez swój Kościół". A obok takie zdania: "Zdarza się, że niektórzy znajdują się w sytuacji, w której nie mogą przyjmować Eucharystii. W planach Bożych Kościół jest macierzyński, jest obecny pośród ludzi, by rozumieć najróżniejsze sytuacje ludzkie. Zamiast zamartwiać się z powodu różnych niemożliwości, dlaczego by nie rozdzielać na końcu celebracji chleb pobłogosławiony według starej tradycji Kościoła? Nie zastępując komunii eucharystycznej w ścisłym znaczeniu błogosławiony chleb jest symbolem braterskiego dzielenia się".

Znam szereg osób, które były w Taizé latem 1987 r., które uczestniczyły wraz z protestantami w ekumenicznym nabożeństwie w "Świątyni Pojednania", w nabożeństwie składającym się z modlitw, śpiewu psalmów i kanonów, a zakończonym komunią, czyli pobraniem chleba, umaczaniem go w winie i spożyciem. Ogół uczestniczących Polaków w tych nabożeństwach w Taizé jest przekonany, że przyjmują Eucharystię. Oczywiście, o tym, czy to rzeczywiście jest Eucharystią, czy też nie, decyduje nie nastawienie przyjmującego, ale fakt ważnego przeistoczenia. Jeżeli rzeczywiście kapłan katolicki dokonał w czasie katolickiej Mszy św. przeistoczenia owego chleba i wina, to jest to z jego strony wielka nieodpowiedzialność, że udostępnia Eucharystię zgromadzonym wielowyznaniowym tłumom, w tym również osobom, które - zgodnie z cytowanym wyżej Listem z Taizé - traktują to jako "pobłogosławiony chleb".

Nabożeństwa protestanckie na ogół tak właśnie wyglądają, jak owe spotkania w Taizé. Modlitwy, śpiewy, kazanie i komunia, czyli dzielenie się pobłogosławionym chlebem. Nie ma tam Mszy św. Komunia rozumiana jest tam jako transsygnifikacja. Ten chleb symbolizuje Chrystusa. W czasie katolickiej Mszy św. chleb staje się Chrystusem. Istotowo się zmienia. Jest to transsubstancjacja. Substancja chleba i wina zmienia się w Ciało i Krew Pańską. Dokonać tego może tylko kapłan posiadający ważne święcenia, pochodzące z sukcesji apostolskiej. Kościół katolicki uznaje ważność Komunii tylko u wyznań, które nie utraciły sukcesji apostolskiej (Prawosławie, Starokatolicy itd.), ale i z tymi wyznaniami interkomunii nie ma: nie wolno z nimi sprawować wspólnie Eucharystii choć zwiedzając ich świątynie trzeba klękać przed Tabernakulum. Gdy patriarcha (prawosławny) Konstantynopola Dyrnitrios I był w Rzymie 7 grudnia 1987 r., Ojciec Święty wręczył mu kielich mszalny z dedykacją: "Jako wyraz pragnienia, ażeby jak najszybciej sprawować razem Eucharystię" ("Rycerz Niepokalanej" 2/88 s. 57). Natomiast ewangelicy nawet ważnych święceń nie posiadają.

Warto dodać, że według pisma masońskiego "realna obecność eucharystyczna, którą Kościołowi udało się narzucić średniowiecznym masom, zanika wraz z postępem interkomunii i koncelebry między księżmi katolickimi i pastorami protestanckimi" ("Humanisme" organ Wielkiego Wschodu Francji, list.-grudzień 1968, str. 72 - cyt. za P. Virion, Le Complot, str. 109).

We Francji, gdzie spowiedź zanika, a do Komunii św. przystępują wszyscy obecni w kościele, jakże łatwo pomylić przyjęcie Chrystusa Eucharystycznego ze wspólnotowością wynikającą ze wspólnej biesiady. Bracia z Taizé programowo zacierają tę różnicę. Sami korzystają z prawdziwej Eucharystii mimo braku interkomunii z Kościołem katolickim. Bywa więc, że protestanci, nieświadomi różnicy między komunią protestancką a Komunią św., przystępują do Stołu Pańskiego. Oczywiście kapłan katolicki nikogo nie odpędzi od balustrady.

Brat Roger wspomina swoją matkę ewangeliczkę, która chodziła do "Kościoła katolickiego na Eucharystię... Jednając w sobie wyniesioną z domu wiarę ewangelicką z wiarą katolicką, potrafiła przeżywać ją w taki sposób, że nie wydawało się to zerwaniem ze swoimi braćmi w wierze" (Maria Matka Pojednania 1988 KŚJ, str. 59-60). Brat Roger praktykuje to samo. Znane jest zdjęcie, jak przyjmuje Komunię św. z rąk ks. Prymasa Glempa ("Za i Przeciw" z 3 lipca 1988).

My katolicy winniśmy się strzec przed nieuprawnioną interkomunią. Winniśmy pilnować się, by nie ulec atmosferze międzywyznaniowej wspólnotowości, w ramach której można by pomylić Chrystusa z opłatkiem, Istotę z symbolem. Przed tym ostrzegał mój artykuł o nadgorliwym ekumeniźmie.


Niech Jezus Zmartwychwstały, Zwycięzca śmierci i szatana, umacnia w wierze i łasce członków Rycerstwa Niepokalanej i Czytelników "Rycerza Niepokalanej", niech błogosławi Wam wszystkim szczodrze w pracy i w życiu rodzinnym, napełniając Wasze serca radością wielkanocną swojej Matki Najświętszej. W tej intencji modli się, zwłaszcza w tym czasie Wielkanocnym, zawsze Wam życzliwy, wdzięczny

Niepokalanów
[okł. s. 2]

Na IV stronie okładki: kościół pw. św. Maksymiliana w misji franciszkańskiej w Kawama - Ndola (Zambia).

[okł. s. 3]

Grafika okładkowa

[Fot. okł. s. 4] Na odwrocie: kościół pw· św. Maksymiliana w misji franciszkańskiej w Kawama - Ndola (Zambia).