Młody Rycerz Niepokalanej (1)
W okręgu Rakai (Uganda) Aids szaleje. Blisko jest granica z Tanzanią, często przejeżdżają ciężarówki, w nich różni ludzie, i choroba pojawiła się nagle. Nie ma statystyk, ale w parafii o. Augustyna Ntabany zmarło na tę chorobę w jednym tylko roku 120 osób. Chorzy leżą po kątach, opuszczeni przez swoich najbliższych, którzy się boją zarażenia. Z początku cofnął się i o. Augustyn, ogarnięty strachem.
Co robić? Czy można ich tak zostawić? Misjonarz porozumiał się ze współbratem ze swej rodziny komboniańskiej i zaczął z nim odwiedzać chorych. Oto co mi napisał o. Augustyn: "Nasze doświadczenie nowego życia w Chrystusie obudziło w nas wielkie pragnienie, aby zanieść to życie owym osobom". Nie co innego, ale życie. Propozycję przyjaźni, w której jest Chrystus. Nie można tu zadowolić się słowami.
Zaczęli udawać się z chorymi do przychodni lekarskiej. Towarzyszą im krewni. Chorzy sobie pomagają. Dotknięci chorobą Aids nie potrzebują okruchów opieki. Trzeba, aby ktoś przyjął ich do swego domu. Gdy się da mniej, to to mniej powoduje taki skutek, jak Aids: zabija. Ci chorzy mają w sobie nieskończoność, która się nazywa Chrystusem. Obecnie 103 osoby chore na Aids tworzą jedną wspólnotę; niektóre z nich już umarły. Nie umierały w rozpaczy, lecz w pokoju.
Coraz bardziej rozwija się w Ugandzie, gdzie Aids ma swój szczyt światowy, ruch "Chrystus, wspólnota i życie". Kiedy ktoś, choćby niezdolny już do niczego, spotyka fakt Chrystusa, naokoło niego pojawia się jakby halo, aureola życia nowego; jest to "dobra woń Chrystusowa", o której mówi św. Paweł, pociągająca wszystkich, jakby znali ten zapach, zanim się narodzili. Kiedy jest to nowe życie, nikt nie może się oprzeć przekonaniu, że tam jest prawda (wyjąwszy wypadek interwencji diabelskiej). A potem chodzi o to, by powiedzieć "tak", by pójść za prawdą, i wtedy osiąga się wolność...
To jest łaska Sakramentu, którą Kościół nam daje jako strumień ciągłego życia.
Tłumaczono z "Il Sabato" 10 IX 1988.
