By przybliżyć młodzież do Chrystusa

Młody Rycerz Niepokalanej (12)
Piotr naszych czasów

15 października [1989] r. Jan Paweł II spotkał się w Rose Hill z młodzieżą Mauritius (ok. 25 tys. osób) i odpowiedział na jej pytania, jakie uprzednio przesłała mu do Rzymu.

Jaka jest Twoja misja, Ojcze Święty?

Kiedy Chrystus głosi Dobrą Nowinę, stwierdza, że Królestwo Boże jest tu. Istotnie, to Królestwo ukazuje się w ludzie, który nazywa się Kościołem.

Pan powierzył Kościół stałej grupie: Apostołom, a na ich czele postawił jednego z nich: Piotra. I Jezus powierzył Piotrowi misję, ażeby był Opoką dla Kościoła. Obiecał mu swą modlitwę, żeby nie ustała jego wiara.

Następcami Apostołów są dziś Biskupi, a zadanie Piotra w grupie Apostołów spełnia w Kościele Papież. Jak Piotr, Papież jest powołany na to, by być Opoką i utwierdzać swych braci w wierze, mimo osobistej słabości. I dlatego Papież odwiedza swoich braci po świecie.

Chcecie też wiedzieć, co gości w moim sercu?

Zasadniczo dwie rzeczy: miłość do Chrystusa i miłość do bliźniego. Ale jednocześnie wielkie poczucie odpowiedzialności i głęboka pokora co do własnego zadania.

Zanim Jezus powierzył swój Kościół Piotrowi, zadał mu trzykrotnie to samo pytanie, jakby chcąc wypróbować jego kwalifikacje, jako Pasterza: "czy miłujesz Mnie?", a Piotr odpowiedział: "Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham" (por. J21,15-17). Wtedy Jezus mu odpowiedział: "Paś owce moje". I ja, jak Piotr, pragnę kochać przede wszystkim Chrystusa.

A potem, człowieka. W jakim sensie? Dlaczego? Bo nic nie da się zrównać z człowiekiem w godności, "bo człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca..., musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa" (RH 10). Oto druga miłość, której Chrystus oczekuje. Oto jednocześnie moja misja i misja całego Kościoła: uczynić wszystko, by ludzie mogli się przybliżyć do Chrystusa.

Jak budować prawdziwą jedność w społeczeństwie wielorasowym?

Powiem wam, jak Jezus, że ważną rzeczą jest mieć "oko zdrowe". "Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle" (Mt 6,22).

W zakresie jedności rodzaju ludzkiego mieć "oko zdrowe" oznacza mieć głębokie przekonanie o równej godności wszelkiej rasy. "Dla tego, kto wierzy w Boga - mówił mój poprzednik Paweł VI - wszystkie istoty ludzkie, nawet najmniej uposażone z natury, są dziećmi jedynego dla wszystkich Ojca, który je stworzył na swój obraz i troszczy się o nie swą uprzedzającą miłością. Ojcostwo Boga oznacza braterstwo między ludźmi: jest to podstawa uniwersalizmu chrześcijańskiego, podstawa też w innych wielkich religiach oraz aksjomat (prawda) najwyższej mądrości ludzkiej każdego czasu, mądrości, która podtrzymuje godność człowieka" (14 I 1978).

Uprzedzenia rasistowskie, które są bluźnierstwem wobec Stwórcy, można zwalczyć jedynie w ich źródle: w sercu człowieka. Tak mówi Jezus: "Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli" (Mk 7,21). Żywić myśli rasistowskie to godzić w orędzie Chrystusa, ponieważ bliźni, którego Jezus każe mi [352]kochać, to nie tylko człowiek przynależący do mojej grupy, do mojego środowiska, do mojej religii czy do mojego narodu; bliźni to każdy człowiek, którego spotykam na swej drodze.

Chodzi więc o oczyszczenie naszego spojrzenia na drugich. Jest to zadanie całego życia, rodzaj nawrócenia serca; trzeba stopniowo usuwać zaściankowość...

Kościół wciąż wzywa do pojednania i do jedności. Słuchajcie tego wołania, które pochodzi od Chrystusa, starajcie się zmieniać swą mentalność, bądźcie naprawdę braterscy. Oto cena, jaką należy płacić, aby wasze marzenia stały się rzeczywistością, aby zmiany ustrojowe nie pozostały martwą literą. Codziennie uczcie się przebaczać, uczcie się kochać!

Jak prowadzić dialog w naszych rodzinach, kiedy nasila się roźdźwięk między rodzicami i dziećmi?

W gruncie rzeczy wasze pytanie jest pozytywne. Świadczy, że zależy wam na porozumieniu się z dorosłymi.

Bez naszych rodziców, bez naszych przodków, bylibyśmy niczym. To ich miłości, ich poświęceniu i ich pracy zawdzięczamy pierwszy dar, jakim jest życie. Zawdzięczamy im też naszą ojczyznę...

Zbliżając się do wieku dojrzałego, młodzież uzyskuje pewną samodzielność w stosunku do swej rodziny; jest rzeczą naturalną, że powstają starcia i konflikty. Osiąganie samodzielności przechodzi przez kryzys wzrastania, który ma prowadzić do właściwego ustalenia stosunków pomiędzy rodzicami i dziećmi oraz do wzajemnego uznania racji. Każdy ma swoją odpowiedzialność.

Właśnie rodzice mają stworzyć atmosferę rodzinną, która sprzyja harmonijnemu rozwojowi życia uczuciowego i osobowości dzieci. Winni okazywać im miłość, której tak bardzo potrzebują; poświęcać im czas na słuchanie; okazywać im zrozumienie w ich trosce o szczęście. Rodzice katoliccy nie pragną narzucać swoim dzieciom, aby dokładnie przeżyli to, co oni, ale starają się ułatwić młodemu pokoleniu spotkanie z Chrystusem...

Wszystkim młodym życzę, aby nauczyli się stawać wolnymi i odpowiedzialnymi. Trzeba, żeby mogli poznać właściwe drogi wiodące do szczęścia, żeby czynili wybór przy pełnym rozeznaniu rzeczy. Aby to osiągnąć, nie możecie się obyć bez dialogu z rodzicami, gdyż wasi rodzice, wasi przodkowie nabyli doświadczenia i mądrości, i byłoby nierozważne nie skorzystać z tego.

Zakończę wyważonym upomnieniem św. Pawła: "Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe... A wy, ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je stosując karcenie i upominanie Pańskie" (Ef 6,1-4).

Jak odkryć wartość miłości w świecie, w którym następuje upadek obyczajów?

Na początku tego spotkania mówiłem wam, idąc za Jezusem, jak ważne jest mieć "oko zdrowe". Może przy tym palącym pytaniu o miłość jest jeszcze bardziej konieczne widzieć jasno.

Uwaga, drodzy przyjaciele, nie mieszajcie miłości z życiem seksualnym. W życiu mężczyzny i kobiety może być wiele miłości bez stosunków seksualnych, a mogą być też stosunki bez miłości.

Miłość jest dynamiką wewnętrzną, która pobudza, by się dawać, i pociąga do więzi osób. W taki właśnie sposób ukochał nas Syn Boży do tego stopnia, że stał się człowiekiem, dzielił nasz los, oddał swoje życie za nas i dalej jest obecny i daje siebie w Eucharystii: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś swoje życie oddaje za przyjaciół swoich" (J 15,13). Wielu kochało na sposób Jezusowy, dając życie za przyjaciół. Wielu wybrało wyrzeczenie się małżeństwa, jak kapłani, zakonnicy, osoby poświęcone. Pan woła niektórych z was, by kochać w ten sposób.

Umiejcie wszyscy, drodzy przyjaciele, zachować "oko zdrowe", sumienie czujne i od[353]powiedzialne. Nie dajcie się zwieść fałszywym obrazom miłości. Niektóre wideokasety, jakie się rozpowszechnia, przedstawiają stosunki mężczyzny i kobiety fałszujące miłość. Prostytucja, która się szerzy i w waszym kraju, jest typowym przykładem katastrofalnej rozbieżności między życiem seksualnym a miłością.

Dla większości miłość objawia się prawdziwie w małżeństwie. By być szczęśliwym, nie ma nic piękniejszego, jak zjednoczenie w wierności na całe życie. Bóg nie chce owych sfałszowań miłości, których nie powinno się przedstawiać jako coś normalnego w życiu. On pragnie, aby mężczyzna i kobieta stanowili parę stałą, związaną miłością na obraz miłości, która jest samym życiem Boga: trzy Osoby, które tworzą "Rodzinę" trynitarną, są nieustannie skierowane jedna ku drugiej w całkowitym oddaniu wzajemnym i w doskonałej jedności. Sakrament małżeństwa daje małżonkom łaskę konieczną, aby przeżywali wzajemny dar w przymierzu, którego żaden trybunał ludzki nie może zerwać.

Małżeństwo ofiaruje cały swój wymiar miłości ludzkiej, dając wspólnocie mężczyzny i kobiety szczęśliwy dar życia dzieci, przedłużony przez lata wychowania, w stałości i bezpieczeństwie.

Zachęcam was, drodzy młodzi, abyście zrozumieli powagę swej odpowiedzialności w miłości. Jeżeli jej tu nie podejmiecie, narażacie się na rozprzężenie obyczajowe. Przygotowujcie swą przyszłość, postarajcie się, by wasza miłość była udana...

Jak nadać sens naszemu życiu w zmaterializowanym świecie i jak walczyć o godność człowieka w pracy?

Rozumiem doskonale wasz niepokój. Jak w wielu krajach, tak i tu materializm zaznacza się w codziennym życiu, uwodzi...

Już dziś stwierdzacie na podstawie własnego doświadczenia, że samo gromadzenie dóbr nie wystarcza, by uszczęśliwić człowieka. Kiedy człowiek nie potrafi zarządzać danymi mu do dyspozycji dobrami, mając cele moralnie słuszne, bogactwo nawet względne obraca się łatwo przeciw niemu. Staje się on niewolnikiem używania dóbr materialnych. Jego horyzont zacieśnia się do mnożenia przedmiotów, które wciąż zmienia na inne, doskonalsze. Jest to królestwo cywilizacji konsumpcyjnej, w które i wyście weszli.

Jak reagować? Kościół ma coś do powiedzenia, gdy chodzi o pola działalności mężczyzn i kobiet. Posiada to, co się nazywa "nauką społeczną", to jest nauką o człowieku, o jego prymacie, o jego prawach i obowiązkach, o jego więzi z gospodarką narodową, o tym, jak ta gospodarka ma służyć człowiekowi i rodzinie.

Kościół stwierdza szczególnie mocno prymat człowieka nad rzeczami: człowiek jest "panem" stworzeń. Właśnie ze względu na jego godność, na to, że jest stworzony na obraz Boży i odkupiony przez Jezusa Chrystusa, Kościół poucza, jak rozwiązywać takie problemy, jak zatrudnienie, bezrobocie, praca zawodowa kobiet.

Zachęcam was gorąco, abyście studiowali tę naukę społeczną w różnych grupach, do których należycie. Ona wskaże wam drogę w waszym zaangażowaniu się na rzecz sprawiedliwości, solidarności między pracownikami, dialogu między pracodawcami i zatrudnionymi.

Nie traćcie sprzed oczu faktu, że wasza odpowiedzialność religijna jest najbardziej decydująca: daje waszej osobie, waszemu życiu, waszej pracy ich najwyższą wartość i znaczenie...

Starajcie się o pełny rozwój osoby ludzkiej, ceńcie sobie na pierwszym miejscu wartości inteligencji, siły moralnej, braterstwa, solidarności i współczucia. Tutaj Chrystus jest naszym wzorem. Tym, którzy pragną iść za Nim, proponuje drogi życia, które są streszczone w Błogosławieństwach, będących sercem Ewangelii. Pierwsze z nich przeciwstawia się wprost atmosferze materialistycznej: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,3). Prawdziwym bogactwem jest człowiek, a nie to, co on posiada. [354]To, co się liczy, to nie "mieć", ale "być". "Mieć" przedmioty i dobra nie uszczęśliwia, jeżeli nie pomaga do "być" według godności powołania człowieka na obraz Boży.

Jak zająć miejsce w naszym Kościele, nie zawsze przystosowanym do naszych trosk?

...Młodzi mają swoje miejsce w Kościele lub raczej swoją "pracę", tak jak dzieci, dorośli i starcy (por. przypowieść o robotnikach w winnicy, Mt 20,1-16). Kościół jest społecznością na wzór tęczy. Wszyscy są powołani do pracy dla tego samego celu: aby przyszło Królestwo Boże, każdy według sił i wrażliwości swojego wieku, a wszyscy złączeni w miłości braterskiej.

By być dobrymi robotnikami, trzeba przygotować się. Pierwsze więc zalecenie, jakie wam daję, jest następujące: szukajcie czasu i środków, aby poznać swoją wiarę, aby zdobyć "oko zdrowe", które pozwoli wam kroczyć drogą życiową w pełnym świetle. Pytajcie waszych rodziców, waszych wychowawców i waszych Pasterzy. Otwórzcie się na orędzie, które wam przekazują.

Ewangelia jest wielką siłą duchową trzeba, byście ją przyjęli, byście nią żyli, byście nią promieniowali. To jest zaczyn: zmieszany z ciastem, sprawia, że całe rośnie. Jezus porównuje też Królestwo Boże do człowieka, który znajduje skarb ukryty... Skarbem ukrytym jest Chrystus, a odkrywa Go wiara. Jest Jego Osoba tajemnicza, ale obecna i żywa, do której przywiązuje się na różny sposób jako do przyjaciela. Jest Jego Duch. Jest Jego orędzie. Jest Jego prawo. To są wartości Królestwa...

Kościół, jak powiadacie, mówi językiem, którego nie rozumiecie. Niewątpliwie, Pasterze muszą się zawsze starać, aby uprzystępniać orędzie Chrystusowe. Ale potrzeba też słuchać własnym sercem. Przyjąć Słowo jako skarb powierzony wam przez najlepszego przyjaciela. W czasie Mszy św. Słowo Boże dochodzi z całą swą siłą dzięki obrzędom, gestom i śpiewom, które jej towarzyszą, a staje się bardziej jasne przez słowa kapłana. Zachęcam was, byście uczestniczyli aktywnie w nabożeństwach parafialnych. W ten sposób znajdziecie w nich swe miejsce jako młodzi.

...A czy Bóg nie ma prawa, byście Mu poświęcili więcej czasu na ten dialog, który się nazywa modlitwą? I wy radujecie Boga swą obecnością i swoim uważnym słuchaniem: "I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia" (Ef 4,30). Spoglądajcie na Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, i który jest młodością ludzkości! To on stanie się dla was źródłem twórczości w waszej wspólnocie i poza nią.

Dobrze uformowani w wierze i w modlitwie, możecie i wy stać się apostołami młodzieży, gdyż również wy macie nieść Dobrą Nowinę swoim braciom! Jezus skierował na was swoje spojrzenie. On was kocha! Również Papież was kocha i wam ufa!

Tłumaczenie własne z "L’Osservatore Romano" (wydanie włoskie)