Wywiad z o. Klemensem Reitschlem OSB, dyrektorem Salterrae (Kevelaer, 18 IX 1987).
J.D.: Cieszę się, że tu w Kevelaer na Kongresie Maryjnym spotykam Ojca Dyrektora, który mnie gościł cztery lata temu w Maria Roggendorf.
K.R.: Tak, urządzaliśmy wtenczas w tej miejscowości pielgrzymkowej doroczne Święto Młodzieży Kana ’83, na które zaprosiłem Ojca, by przewodniczył uroczystościom i powiedział młodym, jakie wskazania dałby im dzisiaj św. Maksymilian. Ojciec mógł się przekonać, że jest to święto radości chrześcijańskiej, w towarzystwie Jezusa i Maryi, z udziałem setek młodzieńców i dziewcząt z różnych stron Austrii. Te zloty urządzamy tam corocznie latem, począwszy od 1975 r. Patronem pierwszego zlotu był bł. Maksymilian Kolbe, w latach następnych przewodzili nam duchowo inni, jak Matka Teresa z Kalkuty, Jan XXIII, św. Franciszek z Asyżu, a w 1983 r. znowu, tuż po swej kanonizacji, Ojciec Kolbe. Zresztą. wciąż nawiązujemy do tego świętego.
J.D.: Skąd się bierze to szczególne zainteresowanie polskim świętym w Austrii?
K.R.: Jest to chyba największy święty XX wieku. Odkrywamy w nim wartości nieodzowne dla naszych czasów, a ułatwia nam to przykład Waszego Narodu, który korzysta z nich od dawna. Ojciec zna numer specjalny naszego pisma "Ja", poświęcony O. Kolbemu z okazji jego kanonizacji. Czytamy w nim zaraz na wstępie: "Polska dzisiejsza pozostałaby dla wszystkich zagadką, gdyby się nie poznało...
O. Maksymiliana Kolbego. On rozpalił ogień wiary i miłości ku Jezusowi i Maryi, który uzdolnił ludzi do przezwyciężenia terroru hitlerowskiego... Kard. Wyszyński, Lech Wałęsa, Jan Paweł II to tylko niektóre języki ogniste, co wyskoczyły wyżej z tego pożaru Bożego". Chodzi, oczywiście, o ogień miłości. Numer ten kończą znamienne słowa: "Nie pozostała po O. Maksymilianie żadna relikwia z wyjątkiem włosów z jego głowy i brody. I tak jest dobrze. Inaczej pielgrzymując do jego grobu moglibyśmy zapomnieć o jego duchu: duchu miłości i poświęcenia naszych talentów, naszego czasu i całego życia Chrystusowi - i to w sposób najlepszy i najpewniejszy: przez Maryję".
J.D.: W Maria Roggendorf przekonałem się, że św. Maksymilian jest patronem całego dzieła Salterrae, które tam prowadzicie. Jaka jest geneza tego dzieła?
K.R.: Po Soborze Watykańskim II nastąpił u nas kryzys pobożności maryjnej. Wielu młodych, zwłaszcza należących do Legionu Maryi, było w rozterce, również w seminarium archidiecezjalnym w Hollabrunn, które znajduje się niedaleko Maria Roggendorf. I oto w 1971 r. papież Paweł VI wynosi na ołtarze kogoś, kto praktykował nabożeństwo do Matki Bożej w sposób rzadko spotykany, a mimo to, a raczej dzięki temu był człowiekiem czynu, nowoczesnym apostołem. To uratowało niejedno powołanie i utwierdziło wielu w pobożności maryjnej. Myślano, nawet o założeniu zgromadzenia zakonnego w duchu nowego Błogosławionego. Poprzestano jednak na powołaniu do życia dzieła "Salterrae (Sól Ziemi) - Apostolat Prasowy". Zebranie inauguracyjne odbyło się 18 września 1971 r. w Hollabrunn. Wzięli w nim udział jeden kapłan i dziesięciu młodzieńców poniżej 20 lat (z tych 3 zostało potem benedyktynami, 2 kapłanami diecezjalnymi, a 1 cystersem). Statut dzieła kładzie [180]nacisk na głębsze poznanie i ukochanie Maryi. Pełno w nim myśli wziętych z pism o. Kolbego. Za patronów obrano: Matkę Bożą "z powodu - jak zapisano w protokole - Jej pośrednictwa łaski", o. Maksymiliana Kolbego "ze względu na jego wkład w apostolat prasy" i Papieża Jana XXIII "dla jego miłości i uprzejmości, jakie okazał w czasach tak skłonnych do radykalizmu".
J.D.: Jak wygląda Wasz apostolat prasowy Salterrae?
K.R.: Działalność bardziej intensywna zaczęła się w 1975 r. po przeniesieniu dzieła do Maria Roggendorf, filii opactwa benedyktyńskiego Goettweig, której przełożonym został o. Herman Groer, dawny kapłan diecezjalny i dyrektor gimnazjum w Hollabrunn, a od 1974 r. członek naszego zakonu. Na początku wydano krótki życiorys bł. Maksymiliana Kolbego, który wskazywał nam drogę. Autor, o. Udo Fischer OSB, przedstawił go jako "człowieka naszych czasów", który "zdemaskował i obalił fałszywy porządek wartości świata w naszym wieku, ceniącym tylko to, co materialne. Dla niego to, co duchowe, miało zawsze pierwszeństwo. Jednak - i to właśnie dlatego - widzi się w jego życiu powodzenie, którego mogą mu pozazdrościć nawet wielcy przemysłowcy", jak świadczy najpoczytniejszy dziennik polski, który wydawał. "Jaki jest sekret o. Maksymiliana? Co pozwoliło mu wywierać taki wpływ na masy? Co mu kazało wziąć tak na serio chrześcijaństwo? Dlaczego tak mocne było jego życie z wiary? Gdybyśmy mogli go o to zapytać, jego odpowiedź byłaby prosta i bardzo krótka: Maryja!". Życiorys o. Kolbego zainicjował serię broszur pod nazwą Przyjaciele Pana. W 1982 r. ukazała się pierwsza pozycja - o Franku Duffie, założycielu Legionu Maryi - nowej serii pt. Maryja przy pracy.
J.D.: Ale główną uwagę przywiązujecie do wydawania czasopism?
K.R.: Istotnie. Salterrae wydaje trzy periodyki: miesięcznik "Der Ruf" (Apel), pismo informacji katolickiej, kładące nacisk na życie modlitwy; dwutygodnik "Ja" (Tak), przeznaczony dla młodzieży, którą wychowuje w duchu "fiat" Służebnicy Pańskiej, i miesięcznik "Marienbrief" (List Maryi), który uczy dziatwę kochać Pana Jezusa i Jego Matkę. Nakłady tych pism nie są jeszcze wysokie, ale jest nadzieja na ich rozwój. Najważniejsza nasza pozycja to, wydawana od 1977 r., agencja prasowa IDU - Informationdiest zu Ehren der Unbefleckten Gottesmutter Maria (Służba Informacyjna ku czci Niepokalanej Matki Bożej Maryi). IDU ukazuje się co tydzień w języku niemieckim (550 egz., z czego połowa idzie do różnych redakcji), a co miesiąc w językach angielskim (80 egz.) i francuskim (35). Poza informacją w każdym numerze jest jakiś artykuł czy wywiad (w pierwszym numerze był wywiad z ówczesnym gwardianem Niepokalanowa o. Błażejem Kruszyłowiczem) i recenzja jakiejś nowej książki maryjnej. Jest też serwis fotograficzny. Matka Boża zapowiedziała, że wszystkie narody zwać Ją będą błogosławioną. Naszym celem jest pokazać, jak spełnia się ta zapowiedź i jak duch Maryi jest żywy i owocny w świecie. Realizujemy tu wytyczne św. Maksymiliana. Dla tej działalności prasowej zbudowaliśmy osobny dom, który nazwaliśmy St. Maximilian. Dodam, że w upowszechnianiu idei naszego Patrona pomagają nam też przeźrocza z nagraniem i wystawa z 90 fotografiami z jego życia, jak też pocztówki z różnymi zdaniami z jego pism, np. o Niepokalanej, o modlitwie, o apostolstwie.
J.D.: Czy włączyliście się też formalnie w założony przez św. Maksymiliana ruch Rycerstwa Niepokalanej (MI)?
K.R.: Nie krzewimy formalnie Ml. Od dłuższego czasu Maria Roggendorf jest centralą narodową Legionu Maryi, który wcześniej przyjął się w naszym kraju. Mamy opiekę nad ponad 200 prezydiami. Jednak przez prasę i konferencje dajemy poznać członkom Legionu Maryi ideał św. Maksymiliana. Tak spełnia się jego gorące pragnienie, by duch MI przeniknął inne stowarzyszenia. Gdy chodzi o Rycerstwo Niepokalanej, to opiekuje się nim w Wiedniu o. Juliusz Masiero, franciszkanin, dyrektor narodowy MI.
J.D.: Jak św. Maksymilian oddziaływa na wasze życie osobiste?
K. R. Wielu u nas zawdzięcza mu swe powołanie kapłańskie i zakonne. Niejeden z nas, benedyktynów, mówi: "Gdybym nie poznał o. Kolbego, nie wstąpiłbym do klasztoru". Śmiało mogę powiedzieć, że św. Maksymilian [181]jest żywy w naszym myśleniu i w naszym życiu duchowym, a nie tylko w działalności. Jak on, cenimy sobie habit zakonny, znak poświęcenia.
J.D.: Pragnę wyrazić radość całego Niepokalanowa z faktu, że Ojciec Święty wybrał nowego Arcybiskupa Wiednia właśnie z waszego środowiska.
K.R.: Tak, o. Herman Groer , od 1986 r. metropolita wiedeński, był duszą Maria Roggendorf. Od 1969 r. jako asystent krajowy Legionu Maryi organizował tzw. Pielgrzymkę dla Kościoła, to jest comiesięczną pielgrzymkę do naszego sanktuarium, na dzień 13-y każdego miesiąca, by przypomnieć orędzie fatimskie. Są to oryginalne pielgrzymki, nie tylko po to, by przedstawić Matce Bożej swoje troski, ale po to przede wszystkim, by spieszyć Maryi z pomocą w Jej trosce o Kościół. W ostatnich latach o. Groer był naszym przełożonym. Wciąż wskazywał nam drogę św. Maksymiliana, zachęcając zwłaszcza do modlitwy i poświęcenia według jego wzoru. Uważał go za najwybitniejszego czciciela Maryi w naszych czasach, obok Franka Duffa. "Dzieło obu pisał w przedmowie do książki o założycielu Legionu Maryi - było i jest «obecnością Maryi» i dlatego ono zmienia świat... Im bardziej żyjemy w jedności duchowej z Nią, tym wspanialej okazuje się Jej obecność w uświęceniu naszym i w działalności mającej na celu odnowę ludzi". Niedawno abp Groer przyjął Prymasa Polski i towarzyszących mu kapłanów. Mówił im o św. Maksymilianie zaznaczając, że tego świętego można rozumieć tylko wtedy, gdy zrozumie się jego naukę o Niepokalanym Poczęciu.
J.D.: Niepokalanów i Rycerstwo Niepokalanej w Polsce będzie wspierać modlitwą posługę pasterską Arcybiskupa Wiednia oraz dalszy apostolat Salterrae.


