A może różaniec?

Przebywałam kiedyś w pewnym mieście daleko od granic Polski. Któregoś popołudnia wybrałam się wraz z mężem na dłuższy spacer do mało reprezentacyjnej dzielnicy. Wśród otaczających nas ludzi spostrzegliśmy około 10-letniego chłopca, wspartego na dwóch kulach, stąpającego na jednej nodze. Kiedy zbliżył się do nas, zauważyliśmy na "zdrowej" nodze wiele różnych blizn. Drugą nogę natomiast, silnie przykurczoną w kolanie powlekała skóra w kolorze od czerwieni do fioletu, na której zwracały również uwagę bardzo liczne, ledwie zagojone blizny. Spuchnięta stopa była większa niż u dorosłego mężczyzny.

Wstrząsający widok tego chłopca wywołał we mnie bardzo żywą reakcję wewnętrzną. Zauważyłam także silne wrażenie wypisane na twarzy mojego męża. Po upływie kilkunastu minut spotkaliśmy tego malca znowu, lecz już w grupce rówieśników, wśród których budził sensację. Łatwo można było się domyślić, że po bardzo ciężkim wypadku wrócił niedawno ze szpitala.

Dziecko to miało szczególny wyraz twarzy, w którym odczytać można było przede wszystkim cierpienie, wybijające się ponad inne cechy. W ciągu najbliższych godzin myśl o nim nie opuszczała mnie ani na chwilę. Nie mogłam uwolnić się od szczególnego rodzaju niepokoju wewnętrznego i przygnębienia. Ten dotkliwy, dręczący mnie stan psychiczny utrzymywał się do późnych godzin wieczornych. Zasnęłam dopiero znużona długą lekturą. Obudziłam się nad ranem. Było zaledwie szaro. Przed oczami miałam znowu widok pozszywanych nóg, wielkoludziej stopy i twarzyczkę dziecka z oczami pełnymi bólu, mimo uśmiechniętych ust. Ten mały nieznajomy wytrącił mnie zupełnie z równowagi. W tej właśnie chwili, w ciszy i szarości świtu doznałam nagiego olśnienia - może różaniec w intencji tego chłopca - [250] jemu przyniesie pomoc, a mnie uspokojenie?

Zaczęłam gorąco prosić Matkę Bożą o łaskę i pomoc dla małego. Modliłam się w głębokim skupieniu. Wymawiając ostatnie już słowa modlitwy pogrążyłam się we śnie.

Opisane wyżej doznania skłoniły mnie do głębszych refleksji. Każda modlitwa wypływająca z potrzeby głębszej, jest drogą do Boga, szukaniem więzi z Nim lub pomocy czy łaski wybaczenia. Systematycznie odmawiany różaniec ma jednak znaczenie wyjątkowe.

Przekonuje mnie o tym moje własne doświadczenie i relacje innych osób. Ludzie wybierający tę formę modlitwy wiedzą o jej niezwykłej skuteczności, osiągają poczucie radości, spokoju, umocnienia wiary i często spełniane są ich prośby kierowane do Boga.

Tradycja utrzymuje, że różaniec jest darem, który otrzymaliśmy od Matki Bożej za pośrednictwem objawienia św. Dominikowi.

W czasach nam bliższych w 1858 r. mała Bernadetta z Lourdes w chwilach spotkań z Panią przesuwała paciorki swego skromniutkiego różańca, a Matka Boża modliła się razem z nią trzymając w dłoni wspaniały różaniec z pereł. W ten sposób otrzymaliśmy, jak sądzę, wymowną, jednoznaczną wskazówkę. W 1917 r. jeszcze raz wielkie znaczenie tej modlitwy zostało ujawnione dzieciom z Fatimy. Siostra Łucja powtórzyła światu skierowane do niej słowa: "Odmawiajcie codziennie różaniec".

Rodzi się pytanie, dlaczego ta właśnie modlitwa jest tak ważna dla nas osobiście i dla świata, a rezultat odmawiania tak skuteczny? Na pytanie to niełatwo jest odpowiedzieć wyczerpująco i w sposób zupełnie prosty. Każdy z nas, jeśli zechce, może szukać odpowiedzi samodzielnie. Okaże się wtedy, że w modlitwie różańcowej tkwi niewyczerpane źródło wartości.

Przez kontemplację dochodzimy do niezwykłych rezultatów myślowych i odkrywamy w sobie nie znane dotąd sfery emocjonalne.

Podejmując próbę głębszego rozważania tajemnic z życia Pana Jezusa i Jego Matki, natrafiamy na bogactwo możliwości wprowadzenia do naszego życia treści ewangelicznych. Nie rozstajemy się z Jezusem i Jego Matką ani na jeden dzień.

Możemy w wyobraźni przenieść się do Nazaretu, pochylić się w Betlejem nad Niemowlęciem, stanąć w świątyni obok Symeona i Anny w podniosłej chwili ofiarowania Panu Bogu Pierworodnego, szukać wraz z zatrwożoną Matką 12-letniego Jezusa, iść śladami ostatnich lat Jego życia.

Modlitwa ta pozwala nam, dzięki wyobraźni, skrócić dystans prawie dwóch tysięcy lat, dzielących nas od Jezusa Człowieka, i być razem z Nim nad Jeziorem Tyberiadzkim, na ścieżkach Palestyny lub w Jerozolimie. Możemy przeżywać Golgotę zarówno w aspekcie ludzkiej tragedii, aż do wzmożonego bicia serca, jak i głębokiej wdzięczności za Ofiarę złożoną za każdego z nas. Myśl nasza utknie w końcu, zatrzymana na Tajemnicy Zbawienia i niepojętego dla rozumu ludzkiego Bożego Miłosierdzia. Każdego dnia nasza modlitwa będzie inna. Czasem ujawniają się zaskakująco odkrywcze i zupełnie proste spostrzeżenia, których nie widzieliśmy dawniej.

Matka Boża, wywyższona przez Boga ponad wszystkich śmiertelników, dając nam w darze różaniec, chce wskazać właściwą i prostą drogę do zbawienia, potrzebę pokuty i zadośćuczynienia, które mają szczególne znaczenie dla współczesnego świata.

Odmawiajmy tę piękną kontemplacyjną modlitwę za cierpiących i chorych, za najbliższych, za nieznajomych wzywających pomocy, zagubionych i niewierzących. Módlmy się za grzeszników. Modlitwa ta przez Miłosierdzie Matki Bożej otworzy nam drogę do Boga.