Pragnę odpowiedzieć na artykuł umieszczony w styczniowym numerze "Rycerza" w rubryce: A co ty na to? "Nie umiem zrozumieć". Myślę, że córka pani postąpiła dobrze wstępując do zakonu i trzeba się z tym pogodzić. Ona miała takie powołanie. Mówimy często: ta nauczycielka, ten lekarz jest z powołania. Pani córka zrozumiała, że takie życie będzie miało najwięcej sensu. Każdy człowiek winien być bratem, a nie wrogiem bliźnich; winien im nieść pomoc. Ona to zrozumiała. Bóg wybiera, kogo chce, i prowadzi różnymi drogami, których nigdy nie poznamy do końca i nie zdołamy Mu przeszkodzić. To Bóg sprawił, że ta dziewczyna zaczęła jako pielęgniarka, by następnie przejść do zakonu. Człowiek [214]może sprzeciwić -się swemu powołaniu, ale wtedy sam sobie gotuje straszny los. Ludzie raz po raz popełniają samobójstwa, bo czują się bardzo nieszczęśliwi na swojej drodze życia.
Dlatego w takich sprawach człowiek nie powinien słuchać ludzi, lecz iść za głosem swego serca.
Piszę o tym, bo chociaż mam tylko 23 lata, jednak sam to przeżywam i rozumiem tych, którzy to przechodzą.
Roman Dacewicz
Miałam powołanie
Ja też miałam powołanie byłam przez 3 lata (1938-1941) w zgromadzeniu zakonnym ss. Jedność w Siedlcach. Czułam się szczęśliwą i byłam zadowolona ze swego powołania. Pojechałam do domu - odwiedzić rodzinę. Panowała epidemia tyfusu. Zachorowałam i ja. Mamusia zmarła. Zatrzymałam się dłużej przy rodzeństwie i tak pozostałam już na zawsze. Wyszłam za mąż.
Bardzo kocham swojego męża. Urodziłam 6 dzieci. - Nie umiałam się modlić, aby chociaż jedno poszło na służbę Bożą Dzieci mają już swoje rodziny. Modlę się teraz, żeby Matka Najświętsza wyprosiła łaskę powołania chociaż jednemu z wnucząt. Modlę się do św. Maksymiliana, żeby poparł moją prośbę. Sercem jestem złączona z Jezusem i Matkę Najświętszą
M.C.
Nie łamać woli
Gdy byłam małym, ale w domu najstarszym dzieckiem, mama pragnęła, bym poszła do klasztoru. U nas jednak zawsze była szanowana wolna wola człowieka, nawet tego małego. Tylko najmłodsza siostra jest w klasztorze kontemplacyjnym. Nikomu nie przyszło na myśl, żeby usiłować zmienić drogę jej życia.
Nie znaczy to, by rodzice nie opiekowali się nami i nie interesowali się naszym życiem. Uczyli, przestrzegali, ale nie łamali woli, którą w zadziwiający sposób szanuje nawet Pan Bóg...
Przyjaciółka z Gliwic
A co młodzi?
Skończyłem 14 lat i chodzę do VIII klasy szkoły podstawowej. Od VI klasy postanowiłem zostać księdzem. Ta myśl dominuje nad wszystkimi. W szkole jestem uczniem -średnim. Najlepiej idą mi przedmioty humanistyczne, inne gorzej.
W każdej modlitwie proszę Maryję o wytrwałość i doczekanie tej chwili, kiedy zostanę księdzem...
Mariusz L.
