70 lat w wierności małżeńskiej

31 stycznia [1988] r. w kościele pw. Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Szczecinie miała miejsce rzadka uroczystość. Ksiądz Biskup Stanisław Stefanek, sufragan szczecińsko-kamieński, odprawił Mszę św. dziękczynną z okazji "spiżowych" godów małżeńskich państwa Teodory i Stanisława Spychalskich, którzy przeżyli z sobą w sakramentalnym związku małżeńskim 70 lat.

Celebrans wyraził radość, że może pobłogosławić takie małżeństwo, które przeszło różne burze dziejowe na terenie Chin, Związku Radzieckiego i Polski, ale zawsze pozostało wierne sobie, będąc wierne Maryi i ideałowi św. Maksymiliana. W czasie Mszy Jubilaci odnowili swoje śluby małżeńskie, złożone przed 70 laty w dalekim Harbinie, tym razem w obecności biskupa i swoich potomków (doczekali się z trojga dzieci, urodzonych w Chinach, 6 wnuków i 10 prawnuków). Otrzymali też z rąk biskupa laski jubileuszowe zakończone krzyżem i dwa obrazy: Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Bożej Ostrobramskiej.

Pan Stanisław wyjaśnia mi, dlaczego brał ślub w Harbinie: - Mam 97 lat życia. W roku 1912 zostałem wcielony do wojska, a ponieważ moja rodzinna wieś Bilowo koło Mławy znajdowała się pod zaborem rosyjskim, zostałem wysłany na front aż do dalekiej Mandżurii. Po zwycięstwie Rewolucji Październikowej granica między Chinami a Rosją została zamknięta i pozostałem w Harbinie wraz z setkami moich rodaków. Tam poznałem swoją przyszłą żonę, Teodorę, Polkę zesłaną do Mandżurii wraz z rodzicami.

Pani Teodora, młodsza od swego męża o 10 lat, dodaje: - Nasz ślub odbył się w kościele rzymskokatolickim w Harbinie, w którym duszpasterzowali później ojcowie franciszkanie. To oni kolportowali "Rycerza Niepokalanej" i wszczepiali w nas miłość do Niepokalanej, Boga i Ojczyzny. Ten miesięcznik był naszym łącznikiem z Matką Bożą i naszym krajem, który w roku naszego ślubu odzyskał niepodległość. "Rycerz" krzepił nas w naszej ciężkiej pracy. I dziś chętnie czytamy to piękne pismo.

- W czym tkwi potęga waszej małżeńskiej miłości? - pytam. - Pamiętam zawsze - odpowiada p. Stanisław - słowa przysięgi małżeńskiej: "co Bóg złączył, człowiek niech się nie waży rozłączyć". Niby to przestroga, ale jakże łącząca i potrafiąca przełamywać wszelkie przeszkody w życiu. Razem zawsze łatwiej.

Mówi p. Teodora: - Wzorem postępowania była i jest dla mnie Matka Boża. Kochamy Ją bardzo. Gdy się kocha Maryję, kocha się ludzi - i bliskich sobie, i dalszych. Łatwiej się idzie przez życie, widząc w każdym swego przyjaciela.

Niech Niepokalana otacza swoją opieką Teodorę i Stanisława Spychalskich, najstarszych czytelników "Rycerza Niepokalanej" w Szczecinie, jeżeli nie w całej Polsce.

Grafika do art. 70 lat w wierności małżeńskiej

[Fot. s. 120] Bp S. Stefanek wręcza obraz Matki Bożej jubilatom.