60 lat temu w Niepokalanowie - Pierwsza uroczystość św. O. Franciszka

4/X 28. Dziś św. O. Franciszka. Odpustu w kaplicy nie było (przeniesiony na niedzielę), a wewnątrz w Niepokalanowie: duże święto! Wstawanie o godzinie 5-tej, by ze Mszami nie było zamieszania. Na medytację ranną odczytuję streszczenie jednego z wykładów Zakonności z czasów mego nowicjatu pod magisterstwem O. Wenantego: mianowicie o cnotach św. O. Franciszka... O godz. 6 przed Mszą św. - obłóczyny czterech aspirantów; powstali tedy: br. Adolf Sygnowski, br. Sebastian Kurpias, br. Łukasz Kuźba i br. Samuel Piasecki (dotychczasowe ich imiona brzmiały: Wacek, Lucjan, Stefan i Bronek). Wśród tych obłóczyn już spowiadałem, bo mimo ciszy u nas do konfesjonału na św. Franciszka ludzi się garnie moc! Msze święte obydwie jedna po drugiej, a wśród śniadania O. Maksymilian zachęca Braci, by ten dzień tak spędzili, iżby mogli sobie wieczorem powiedzieć: "Zrobiłem wszystko co w mej mocy dla reklamy «Rycerza». Będzie to misja - tak umiłowana przez pierwszego krzewiciela idei misyjnej św. O. Franciszka!".

Dopołudniowym pociągiem jedzie br. Elzear do Warszawy. Ma u furty OO. Kapucynów wręczyć taki list: "Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale! Z okazji czterechsetlecia Zakonu, opartego ściśle na wzniosłych i żywotnych ideałach św. O. N. Franciszka, przesyłamy ze skromnej placówki naszej najserdeczniejsze życzenia, by te ideały w Zakonie zawsze żyły i rodziły coraz i coraz obfitsze owoce. Z bratniem pozdrowieniem O. Maksymilian Kolbe i pracownicy Wydawnictwa"... Obiad wspanialszy: nie darmo br. Ewaryst wczoraj specjalnie do Sochaczewa po zakupy jeździł! Gdy powrócił br. Elzear, fotografuję wszystkich, pięknie ustawionych przez br. Salezego na tle wzgórka i nieba: nareszcie wszyscy wyszli! Nawet i pokwękujący coś br. Augustyn!... Po podwieczorku po raz pierwszy adoracja z 6-ma pacierzami; sposobem praktykowanym ponoć w Rzymie. Mąci wszystko - matka br. Adolfa, obleczonego rano, chce, by listy wciąż pisał, by pokazał (zgnieciony pedałówką) obwinięty palec itd.

Po wieczerzy: Akademia ku czci św. O. Franciszka, zorganizowana głównie przez braci Klemensa i Ksawerego. W prawym rogu nowego domu ustrojony w dywany, zieleń i światło obraz św. Franciszka, istny czarowny ołtarz, z kotarami nawet. Zagaja O. Maksymilian. Ładnie powiedział o ubóstwie św. Ojca Franciszka, które jest racją bytu jego zakonu. Ubóstwo w pokarmie, ubiorze itp. Odczyt wygłasza br. Seweryn - o św. O. Franciszku jako kaznodziei: z "Rycerza". Śpiew: Ojcze ubogich, dopiero co wyuczony. Prawdziwe wesele ducha ze Statecznego recytuje br. Klemens. Deklamacja z "Pochodni" - br. Elzear. Dialog o brewiarzu - br. Salezy i br. Karol jako Leon... Deklamacja br. Elzeara z przygrywką na skrzypkach (br. Chryzostom z ukrycia). Śpiew Witaj, Ojcze ukochany. I modlitwa. A na końcu wśród pieśni do Matki Bożej - fotograficzne zdjęcie. Tak minął nam ten pierwszy w Niepokalanowie dzień św. O. Franciszka.

Grafika do art. 60 lat temu

[Fot. s. 270] Mieszkańcy Niepokalanowa w dniu 4 X 1928 r. W drugim szeregu siedzą o. Maksymilian Kolbe (szósty od strony lewej) i jego brat o. Alfons (siódmy).