25 lat pracy na niwie Bożej

Wywiad z o. Dominikiem Wasilewskim, misjonarzem

J.D.: Proszę przyjąć braterskie gratulacje z okazji srebrnego jubileuszu kapłaństwa. Cieszę się, że Ojciec Misjonarz pracuje niezmordowanie na niwie Bożej, i to już w czwartym kraju.

O.W.: Dziękuję za gratulacje. Jestem wdzięczny Panu Bogu za powołanie kapłańskie i misyjne. Te 25 lat mojego kapłaństwa ubiegły bardzo szybko. Po sześcioletniej zaprawie w Polsce, głównie w parafiach franciszkańskich w Gdyni i Sławnie, od roku 1971 pracuję na misjach w Afryce: do 1984 r. w Zambii, potem w Kenii, a od 1988 r. w Tanzanii.

J.D.: Widzę, że Ojciec Misjonarz apostołuje wszędzie w duchu św. Maksymiliana, choć nigdy nie przebywał dłuższy czas w Niepokalanowie. Co związało Ojca z ideałem Rycerstwa Niepokalanej (MI)?

O.W.: Wielkie wrażenie, jeszcze w dzieciństwie, zrobiły na mnie stare numery "Rycerza Niepokalanej", które znalazłem w domu rodzinnym na strychu. Stykałem się również w swej miejscowości, Stężycy, z franciszkanami z Niepokalanowa: br. Witalianem Miloszem i o. Tomaszem Lachem, którzy mówili mi wiele o św. Maksymilianie. Uczęszczając do liceum niemal co roku odwiedzałem w czasie wakacji Niepokalanów. Jeszcze jako licealista zapisałem się do MI. Tak dojrzewało moje powołanie zakonne i kapłańskie. Habit franciszkański otrzymałem w Niepokalanowie.

J.D.: Odwiedzając w 1981 r. Zambię z okazji 50-lecia tamtejszej Misji franciszkańskiej spotkałem się z Ojcem w Chilibabomwe i do dziś wspominam z rozrzewnieniem gorące przyjęcie, jakie mi tam zgotowało Rycerstwo Niepokalanej, któremu Ojciec poświęcił się całą duszą.

O.W.: Do Zambii pojechałem w sierpniu 1971 r., tuż przed beatyfikacją o. Kolbego. Pracowałem najpierw na Misji Św. Józefa w Kalumbwa, gdzie już od 1947 r. istniała "siedziba filialna" MI, z ponad 500 członkami, z których 10 procent tworzyło grupy zorganizowane. Popierałem ten ruch ile sił, w czym wielką pomocą był mi katechista Laurenty Muleba, oddany bez reszty Niepokalanej. Rozumieliśmy się jak bracia. I w Chilibabomwe zastałem żywotną MI, zorganizowaną przez misjonarza włoskiego o. Karola Talone. Podobnie jak na poprzedniej misji, członkowie MI byli mi walną pomocą w różnych pracach parafialnych. Ostatnie trzy lata w Zambii spędziłem znów na Misji Św. Józefa, tym razem poświęcając się głównie formacji franciszkanów zambijskich. Pamiętałem na wytyczną naszych Konstytucji, że do ugruntowania się w powołaniu przyczynia się szczególnie oddanie się Niepokalanej w duchu MI. Wielką pomoc znajdowałem w różnych drukach o św. Maksymilianie i MI, jakie otrzymywałem z "Mission Press" w Ndola, gdzie pracują nasi bracia z Niepokalanowa polskiego.

J.D.: Ojciec Misjonarz jest założycielem Misji franciszkańskiej w Kenii, którą ustawił w duchu św. Maksymiliana. Czytelnicy "Rycerza Niepokalanej" będą wdzięczni za szczegóły dotyczące tej pracy pionierskiej.

[277]

D.W.: Inicjatorem tej Misji był bp Silas S. Njiru, ordynariusz diecezji Meru. Bawiąc w Polsce w 1979 r. zaprosił do swej diecezji franciszkanów, przy czym wyraził życzenie, aby obok zwykłej pracy parafialnej prowadzili apostolat według wskazań o. Kolbego. Dopiero Kapituła Prowincjalna w 1983 r. podjęła decyzję, by założyć misję w Kenii jako wotum wdzięczności za kanonizację o. Maksymiliana. Przełożeni odwołali mnie z Zambii, abym zorganizował tę misję razem z o. Janem Łempickim i o. Rajmundem Marszałkowskim. Przybyliśmy do Kenii 18 listopada 1984 r. i po odbyciu kursu języka kimeru objęliśmy misję w Ruiri, w diecezji Meru, dając jej imię św. Maksymiliana Kolbego. Trzeba tu było obsłużyć kościół parafialny i 14 stacji misyjnych, rozsypanych na rozległym terenie. Zajęty ogólnym duszpasterstwem, nie miałem czasu na organizowanie ML Na szczęście, ktoś nas wyprzedził na tym polu w Kenii: o. Gino Giacosa ze zgromadzenia Konsolaty, który od kilku już lat szerzył ten ruch. 1 maja 1985 r. zaprosił nas do Gatangi na uroczystość przyjęcia 190 nowych członków w obecności kilkuset dawnych członków (łącznie zapisał do MI ponad 3 tysiące). Ucieszy! się z przybycia franciszkanów polskich, wierząc, że oni poprowadzą dalej jego dzieło (umarł w [1990] r.). W 1987 r. postaraliśmy się o własną drukarnię, tzw. "Kolbe Press", a w sierpniu 1988 r. zaczęliśmy wydawać organ MI w języku angielskim pt. "Messenger of Mary Immaculate" (Posłaniec Maryi Niepokalanej). Wychodzi co miesiąc, redagowany przez o. Tadeusza Świątkowskiego, dawnego wikariusza parafii niepokalanowskiej. 17 grudnia 1988 r. bp Njiru erygował w Ruiri ośrodek Rycerstwa Niepokalanej. Misjonarze starają się, by był on prawdziwym Niepokalanowem. 31 grudnia 1986 r. otwarliśmy dom formacyjny, by wychować miejscowych franciszkanów.

J.D: Dlaczego Ojciec Misjonarz, zacząwszy tak piękne i dobrze zapowiadające się dzieło, zmienił teren pracy i przeniósł się do Tanzanii?

D.W.: Taka była wola przełożonych, w której widzę wolę Niepokalanej. W 1986 r. z naszej Prowincji Niepokalanej (warszawskiej) w Polsce wyłoniła się nowa prowincja zakonna imienia św. Maksymiliana (gdańska), której przydzielono misję w Kenii. Prowincja warszawska, do której należę, postanowiła otworzyć nową misję w Afryce, tym razem w Tanzanii, w diecezji Same, na prośbę biskupa Jozafata Lebulu. Zlecono mi zorganizowanie tej misji. Do Tanzanii przybyłem 10 października 1989, a w parę tygodni później, 27 listopada, dojechali z Niepokalanowa polskiego o. Piotr Bujnowski i br. Sławomir Perzyna, drukarz. Po kilkumiesięcznym kursie języka suahili rozpoczęliśmy pracę misyjną w Mwanga. Jest to nowe 10-tysięczne miasteczko, o ludności głównie mahometańskiej. Katolików ma być 600. Z braku kościoła w niedzielę odprawiamy Mszę św. w szkole miejscowej. Nadto dojeżdżamy do dwóch kaplic filialnych, odległych 25-30 km od Mwanga. Na terenie parafii odkryliśmy siedem szkół podstawowych i jedną średnią, odwiedziliśmy je i uczymy tam religii. Staramy się ożywić małe wspólnoty chrześcijańskie, m.in. przez Różaniec. Najbliższe zadania, jakie nas czekają, to budowa kaplicy, a potem kościoła, klasztoru, przedszkola, a przede wszystkim zbiorników na wodę, bo problem wody daje się we znaki w tym kraju. Biskup pragnie, abyśmy też założyli wydawnictwo. Na franciszkanów polskich czeka też biskup w Arusha. Pracy moc, trudności na każdym kroku, ale w Niepokalanej nadzieja.

J.D.: Jak Ojciec, na podstawie swego 25-letniego doświadczenia kapłańskiego, ocenia aktualność i skuteczność ideału i metod św. Maksymiliana w nawracaniu i uświęcaniu świata?

[278]

D.W.: Ideał MI i metody misyjne św. Maksymiliana są jak najbardziej aktualne, również w Afryce. "Przez Maryję do Jezusa" to najłatwiejsza droga do nawrócenia i uświęcenia dusz, jak to wyraziliśmy w pierwszym numerze "Posłańca" kenijskiego. Dziś trudno sobie wyobrazić apostolstwo bez użycia mass-media, zwłaszcza radia i prasy, a właśnie w tej dziedzinie o. Kolbe był pionierem. Na misjach kładł on nacisk na wychowanie krajowego duchowieństwa i apostołów świeckich oraz na poznanie kultury, zwyczajów i religii ludności tubylczej, co i my staramy się uwzględniać w Afryce. Nawet, jak to czynił o. Kolbe w Japonii, wezwaliśmy z Polski paru kleryków, którzy przygotowują się w Nairobi do pracy w Tanzanii. Nastawiamy się też, według jego przykładu, na cierpliwość: siejemy słowo Boże nie oglądając się, czy my żąć będziemy, czy nasi następcy.

J.D.: W czym możemy dopomóc Ojcu Misjonarzowi i innym misjonarzom?

D.W.: Oczekujemy - zarówno ja, jak 1500 misjonarzy polskich rozsianych po świecie przede wszystkim Waszej modlitwy, która wyprosi nam łaskę Bożą: bez niej daremny będzie nasz trud misyjny. Musimy budować kaplice, kościoły, różne zakłady, wspierać ludność tubylczą, która w Afryce tak często żyje w nędzy, więc potrzebujemy też Waszej pomocy materialnej. Niepokalana sowicie odpłaci. Osobiście pragnąłbym przez "Rycerza" podziękować gorąco wszystkim Dobrodziejom, którzy wspierali mnie w dotychczasowej pracy misyjnej. Dalsze ofiary dla naszych misji franciszkańskich w Afryce można przesyłać przez Niepokalanów. Czekamy też na dalsze powołania misyjne z Polski, gdyż liczba katolików w Afryce rośnie szybciej niż liczba kapłanów, zakonników i zakonnic tubylczych. Warto poświęcać się dla dusz, by im przychylić nieba.

J.D.: Ufam, że polskie Rycerstwo Niepokalanej i czytelnicy "Rycerza" wezmą sobie do serca prośby Ojca Misjonarza. Życzę Ojcu, by doczekał złotego jubileuszu kapłaństwa i dał początek jeszcze innym Niepokalanowom w Afryce, pamiętając na gorące życzenie św. Maksymiliana, by w każdym kraju powstał Niepokalanów.

Grafika do art. 25 lat pracy...

[Fot. 1, s. 276] O. Dominik Wasilewski na misji w Ruiri (Kenia), styczeń 1986 r.

Grafika do art. 25 lat pracy...

[Fot. 2, s. 277] Msza św. na misji w Mwanga (Tanzania). Przy ołtarzu stoją o. Dominik Wasilewski (w środku), o. Piotr Bujnowski i br. Sławomir Perzyna.