Gdy patrzę na Szkaplerz święty, gdy całuję go płonącymi usty lub przyciskam do serca, jedna myśl najmilsza, jedna słodka świadomość mię przejmuje, że to pamiątka od Matki Bożej i Matki mojej.
Dobiega lat dwa tysiące, kiedy to Niepokalana Dziewica złożyła wizytę swej krewnej Elżbiecie. 2 lipca pamiątkę tego wydarzenia obchodzimy.
Wiemy, że Chrystus Pan przyszedł na ziemię, aby nam wysłużyć łaskę, że jest ona do zbawienia koniecznie potrzebna, że źródłem jej są Sakramenty święte.
Minęło już cztery lata od beatyfikacji Kontarda Ferriniego, ale prasa katolicka wciąż zajmuje się tą świetlaną postacią, stawiając ją za przykład współczesnym.
W czasie wędrówek nad morze czy w góry patrzmy uważnie i starajmy się rozumieć przyrodę. Warto poświęcić jej kilka chwil rozmyślania.
Ludowa sztuka artystyczna ma swój niezaprzeczony urok i walor. Na Podhalu jedną z gałęzi tej sztuki jest rzeźba "świątków".
Jak można śpiewać takie słowa: "A nasze serca zimne jak lód i próżny dla nich Twej męki trud". Gdzież nasze serca są zimne, przecież w nich miłość płonie...
Za pokutę ksiądz naznaczył mi, gdy znów będę na Mszy, żebym patrzył w stronę tabernakulum, gdzie jest Najświętszy Sakrament, i wobec Pana Jezusa pomyślał, jak się zachowywać w kościele.
Gdy św. Benedykt wysunął na czoło innych, dwa te słowa: Ora et labora (módl się i pracuj), tym samym podłożył niejako podwaliny pod nasze pojmowanie wspólnoty, złączenia ziemskiego praw Bożych i ludzkich.
Szczęście zazwyczaj zbliża się tylko raz. Czasem dobrze, gdy się nie powodzi...