Źródła szczęścia w Kościele

"Zbyt późno zobaczyłem Cię, o odwieczna Prawdo, zbyt późno znalazłem Cię, o pradawna Piękności, bo stworzyłeś nas dla Siebie, o Boże, i niespokojne są serca nasze, póki nie spoczną w Tobie".

Św. Augustyn

Nawrócony Karol Ernest Jarcke, były profesor prawa w Berlinie i Bonn, mówił do ojca Stern na łożu śmierci: "Gdy umrę, proszę powiedzieć wszystkim, którzy będą słuchać, że najwyższe szczęście znalazłem w nieomylnym rzymskim Kościele Katolickim".

Źródła szczęścia, jakie się otwierają nawróconemu do wiary katolickiej, są liczne, ale wszystkie są nie do opisania. Jestem przeciwnikiem wywnętrzania się z osobistych przeżyć duchowych. Głębię duszy rzadko kiedy powinno się wystawiać na ludzkie spojrzenia. Na ogół, życie nawróconego traci zamieszanie, a zyskuje spokojność, trudno jednak określić dokładnie to uczucie. Smutek i radość zależą często od czysto fizycznych przyczyn. Nieroztropnie byłoby zapowiadać neoficie ekstazy. Niewątpliwie zazna on radości, spokoju, ulgi i wdzięczności, wraz z uczuciem spełnionego obowiązku. Nie wolno jednak zapominać, że dopóki jesteśmy na tym świecie, dopóty nie ma końca walce z grzechem i zwątpieniem. Krzyż zawsze pozostanie krzyżem.
A i ziemia nie jest i nie będzie niebem.

Jednakże, oprócz tych czysto osobistych uczuć szczęścia, które łaska Boska zsyła na nas w niezapomnianych chwilach, są jeszcze niektóre źródła radości i zupełnie wyjątkowe przywileje, właściwe tylko Kościołowi Katolickiemu, o których można mówić bez popełnienia niedyskrecji. Nie od razu się je spostrzega. Trzeba trochę czasu, żeby się przyzwyczaić do tego zadziwiającego dziedzictwa. Czasami jeden szczegół wywrze na nas silne wrażenie, czasem zaś inny.

Jednym z takich rysów jest zrozumienie, że gdziekolwiek możemy się znaleźć na świecie, wszędzie znajdziemy duchowy dom w każdym katolickim kościele. W każdym kraju, w każdym mieście, gdzie tylko katolik zajedzie, wszędzie znajduje dobrze mu znany ołtarz, przed którym może oddawać cześć Bogu niezmiennym rytuałem w niezmiennej wierze. Ponadto, w każdej godzinie dnia, znajduje on w kościele Przenajświętszy Sakrament i, jako świadka tej obecności, wieczną lampkę. Zawsze też może on uklęknąć przed przyjaznymi ołtarzami i powitać ze czcią i miłością znane obrazy Zbawiciela, Najświętszej Panny i świętych Pańskich. Jeśli trafi na Mszę świętą, nieszpory, czy błogosławieństwo, zawsze obrzęd jest taki sam, te same łacińskie słowa[1]. Nie tylko język Mszy świętej wszędzie jest ten sam, ale i każdy ruch odprawiającego, szaty, różne pozycje przy ołtarzu, wszystko jest to samo, do czego katolik przywykł. Choćby nawet nie słyszał słów, wystarczy mu jedno spojrzenie na odprawiającego, żeby zrozumieć na jaką chwilę nabożeństwa trafił, co mu pozwala dołączyć się do niego.

Innym źródłem duchowego błogosławieństwa dla nawróconego jest fakt, że Kościół Katolicki daje więcej różnych środków pomocy do prowadzenia życia duchowego, niż jakikolwiek inny kościół chrześcijański Jego świątynie są nie tylko otwarte dla wyznawców przez cały dzień ale i jest w nich dużo nabożeństw. Między najpiękniejszymi jest "Nabożeństwo Majowe", na które zgromadzają się wierni co wieczór w maju, żeby się modlić wspólnie i śpiewać na cześć Najświętszej Panny.

W wielu miejscach odprawia się podobne nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa w czerwcu. Odprawia się również specjalne przygotowawcze nabożeństwa przed większymi świętami w Kościele, jak Trzech Króli, Wielkanoc, Niepokalane Poczęcie, Boże Ciało, Zielone Świątki i Boże Narodzenie. Wspomina się również dnie świętych, a jak nadmiernie bogaty jest Kościół przy wspominaniu swych zmarłych, otoczonych aureolą. Święta ich następują po sobie w ciągu roku, jak paciorki na różańcu. Nie ma dnia, w którym by brakło tych świętych połączeń, a wiele dni jest wprost przepełnione wspomnieniami świętych i męczenników. Kościół bardzo mądrze nakazuje zachowywać te święta, bo dają one natchnienie, pobudzają wiernych do coraz większej pobożności, oraz przypominają im, że są prawem dziedzictwa "dziećmi Świętych".

Inną korzyścią, którą nawrócony szybko oceni, jest spostrzeżenie, że sztuka chrześcijańska daje mu obecnie więcej radości, niż mogła dać przedtem. Szlachetna muzyka Kościoła, zwłaszcza zaś jego śpiewy, są teraz jego własnością, bo do niego należy wiara, która je natchnęła i wywołała kompozycję. Również wielkie katedry chrześcijaństwa wszystkie zbudowane przez Kościół Katolicki w wiekach wiary, nadziei i miłości i używane tylko dla jego wspaniałego rytuału przez całe stulecia, nie są już dla nawróconego tylko arcydziełami architektury. Są to wspaniałe okazy domów Bożych, świątynie, w których przebywa Syn Boży, a każda z nich jest różnym wyrazem katolickiej wiary.

To samo przeżywa się w rzeźbie i malarstwie. Począwszy bowiem od jutrzenki Odrodzenia do czasów obecnych każde praktycznie wybitniejsze dzieło sztuki jest związane z religią chrześcijańską.

Całe królestwo sztuki chrześcijańskiej obfituje w wyobrażenia świętych, których katolicy czczą, kochają i szanują, ale które tak mało przemawiają do przeciętnego protestanta, jak bohaterzy greckiej mitologii. Jakże inaczej na te dzieła patrzymy, jako nawróceni!

Pierwiastek kobiecy - obcy zupełnie kultowi protestanckiemu w Kościele Katolickim jest jednym z najpiękniejszych i najcieplejszych jego rysów. Nie wszystkie serca są do siebie podobne. Niektóre beznamiętne dusze wolą modlić się do samego Boga, do budzącego grozę wszechobecnego i wszechwiedzącego Bóstwa. Inni skłonni są do utrzymywania łączności ze Zbawicielem tylko, który w Swym ziemskim życiu poddany był naszym słabościom z wyjątkiem grzechu. Ale są jeszcze inni, samotne, sieroce serca, które tęsknią za miłością i troskliwością matki. Ci znajdują największa ukojenie swych trudów u Matki swego ukrzyżowanego Zbawiciela, do Niej więc udają z prośbą po pociechę i obronę. W życiu każdego człowieka są takie chwile, że tkliwość matki ceni się ponad wszystko. Modlitwa do Maryi zaspokaja to pragnienie, zwłaszcza jeżeli ktoś już nie ma ziemskiej matki. Współczucie Najśw. Panny odpowiada wielkiej tęsknocie ludzkiego serca. Cieszmy się, że w Kościele Katolickim ta tęsknota znajduje swe zaspokojenie i że niezliczone miliony otrzymały od współczującego Serce Maryi pociechę, której nigdzie nie mogłyby znaleźć.

[1] Wyjątek stanowią tu niektóre obrządki Kościoła.