Pierwszeństwo własnej wspólnoty
Drukuj
Pierwszeństwo własnej wspólnoty

Plusy i minusy przynależności jednej osoby do kilku wspólnot religijnych.

Podejmując temat funkcjonowania wspólnoty MI, podkreślaliśmy wielokrotnie, że pierwszeństwo przed jakimikolwiek formami działania ma zaangażowanie duchowe. Wskazywaliśmy więc na konieczność ożywienia przez każdego z członków danej wspólnoty więzi z Chrystusem i osobistej relacji do Niepokalanej. Zauważyliśmy przy tym, że nie jesteśmy w Rycerstwie bezwzględnie przywiązani do jakiejś konkretnej formy działalności. Ten brak przywiązania posunięty jest do tego stopnia, że zaleca się nawet, aby nie tworzyć nowego koła MI w miejscu, gdzie istnieje już inna, podobna wspólnota, w ramach której można realizować ideał MI. Dla całościowego ujęcia tematu potrzeba zwrócić uwagę na drugi aspekt funkcjonowania wspólnoty, a mianowicie na kwestię zaangażowania jej członków.

ZOBOWIĄZANIE

Mówimy tu zatem o sytuacji, w której dana wspólnota MI już istnieje, i gdy zachowane zostały w niej omawiane wcześniej zasady (wspólnota wspiera członków w osobistym rozwoju duchowym, poszczególni członkowie nie zaniedbują własnych obowiązków domowych, rodzinnych itd.). W takim przypadku można, a nawet należałoby zastanowić się nad odpowiednią dyspozycyjnością jej członków. Przynależność do koła MI nie oznacza bowiem jedynie przywileju i korzyści, ale także zobowiązanie.

To zobowiązanie rozpoczyna się już od samego regularnego uczestniczenia w spotkaniach wspólnoty (oczywiście, gdy nie stoją na drodze obiektywne przeszkody) i żywego interesowania się sytuacją jej członków. Chodzi tu o aktywne życie sprawami wspólnoty, w miejsce jedynie biernego "przypatrywania się" i zrzucania odpowiedzialności na innych. Takie zaangażowanie jest już pierwszą oznaką poważnego traktowania pozostałych osób przynależących do wspólnoty.

Następnie trzeba zwrócić uwagę na dyspozycyjność członków wspólnoty w sytuacji podejmowania przez nią jakichś akcji, zadań. Tutaj ważne jest, aby zbyt łatwo nie usprawiedliwiać się brakiem czasu i umiejętności. Ów brak czasu może być nieraz usprawiedliwiony, ale często wynika z niewłaściwego rozplanowania zajęć oraz podejmowania niepotrzebnych zobowiązań.

Trzeba zaznaczyć problem przynależności jednej osoby do kilku różnych wspólnot. Nie ma oczywiście nigdzie ogólnego zakazu takiej aktywności, niemniej nie jest to wskazane. Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby dana osoba była w stanie zaangażować się maksymalnie w kilka grup jednocześnie. Zawsze będzie istniała jakaś granica pomiędzy jedną a drugą przynależnością. Potrzebna jest zatem konkretna decyzja dotycząca wyboru wspólnoty, którą traktuje się jako pierwszą, podstawową, w ścisłym sensie własną. Inne natomiast grupy czy wspólnoty powinny stanowić jedynie dodatek i uzupełnienie, o ile istniałaby taka konieczność. Nie chodzi tu oczywiście o zerwanie jakiejkolwiek współpracy z tymi grupami, ale o to, aby nie rozpraszać niepotrzebnie sił i nie wprowadzać zamętu do własnej formacji. Należy także weryfikować wiarygodność grup, z którymi podejmuje się współpracę i ich niesprzeczność z charyzmatem własnej wspólnoty.

ZAANGAżOWANIE

Chęć angażowania się w działalność wielu grup może mieć różne przyczyny. Jedną z nich jest specyficzna "gorliwość", która może pojawić się np. w sytuacji niedawnego nawrócenia, czy uświadomienia sobie wcześniejszego braku zaangażowania. W takich chwilach może pojawić się pokusa gwałtownego nadrobienia straconego czasu. Gdy bowiem przychodzi świadomość, jak wiele można było w minionym czasie zrobić oraz ile sił się zmarnowało, chciałoby się nieraz w jednym momencie odpowiedzieć pozytywnie na wszystkie propozycje akcji ewangelizacyjnych, programów formacji itp., jakie tylko się pojawią. Tej sytuacji mogą też towarzyszyć niepotrzebne wyrzuty sumienia.

Taka chęć może też pojawić się po różnego rodzaju rekolekcjach, które niejednokrotnie podbudowują duchowo i emocjonalnie. Wydaje się po nich nieraz, że ma się nieograniczony zapał i możliwości. Istnieje wtedy niebezpieczeństwo narzucenia sobie zbyt wielu obowiązków, z których trzeba się potem wycofać. Z czasem mogą pojawiać się wyrzuty sumienia, że najpierw robiło się tak wiele, a potem z czegoś się rezygnuje. To w efekcie może prowadzić nawet do całkowitego zniechęcenia i "odpuszczenia sobie" nawet tego, co faktycznie jest potrzebne.

Inna sytuacja dotyczy kwestii niechęci danej osoby do autentycznego zaangażowania się w pracę nad sobą i braku otwartości na drugiego człowieka. Bywa, że osoba przychodzi do danej wspólnoty, ponieważ szuka tam odpowiedniego dla siebie klimatu, znajomości, uwagi... Kiedy jednak stawiane są jej konkretne wymagania, zniechęca się. Nie chce ona głębiej poznać poszczególnych członków wspólnoty, a także nie chce sama być poznana. Tłumacząc się, że ta wspólnota jej nie odpowiada, odchodzi i szuka kolejnej. Dopóki nie zmieni swojego sposobu myślenia, grozi jej nieustanne błąkanie się i płytkie uczestnictwo w wielu różnych akcjach, grupach czy wydarzeniach.

Osoby zaangażowane w wiele różnych grup, wspólnot i akcji mogą kryć w sobie problemy, które trudno dostrzec na zewnątrz. Należałoby raczej poświęcić im więcej uwagi i starać się oferować konkretną pomoc. Na pewno nie można wykorzystywać ich nadmiernego aktywizmu. Dla takich osób pomocą może okazać się kierownik duchowy, który pomoże roztropnie podejść do własnych zajęć, doda odwagi i pomoże zmierzyć się z problemami.

Dla dobrego funkcjonowania wspólnoty potrzebne jest odpowiedzialne zaangażowanie jej członków, którzy nie szukają osobistej wygody, ale odważnie mierzą się z własnymi ograniczeniami, a przy tym nie wymawiają się innymi płaszczyznami aktywności, gdy są potrzebni tej wspólnocie.

O. Grzegorz Maria Owsianko OFMConv
• Rycerz Niepokalanej 11/2015, s. 10

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.